Wiedzieliśmy, że Rosja najedzie na Ukrainę. Świat nie powinien się dziwić. Felsztinski: „To jest tylko początek”

- W 2015 roku opublikowałem książkę "Trzecia wojna światowa? Bitwa o Ukrainę". Przewidziałem w niej mniej więcej to, co widzimy teraz. Wiedzieliśmy, że Rosja najedzie na Ukrainę. W tym momencie zależy im na odbudowaniu imperium. - przyznał Jurij Felsztinski w programie "#Jedziemy" na antenie TVP Info.

Zrzut ekranu (tvpstream.vod.tvp.pl)

Gościem Michała Rachonia w programie "#Jedziemy" na antenie TVP Info był Jurij Felsztinski, przyjaciel Litwinienki, współautor książki „Wysadzić Rosję". 

Rozmowa toczyła się wokół imperialnych zapędów Federacji Rosyjskiej. 

Michał Rachoń zapytał swojego gościa - autora wielu książek, w których mowa była o tym, że Rosja będzie dążyła do wojny - dlaczego jego zdaniem ten przekaz nie został zrozumiany wcześniej przez polityków Zachodu.

"Był to problem z dwóch powodów - zawsze chcieliśmy jako Zachód wierzyć Rosji. Wierzyliśmy również, że stanie się demokratycznym krajem. Wcześniej po prostu nie przypuszczano, że Rosja może zostać zagarnięta przez tamtejszych prezydentów."

- odparł Felsztinski.

"Od 2008 roku widać coraz większe zapędy tamtejszych władz. Ale było to widać również w roku 2014."

- dodał.

Felsztinski przypomniał o wydarzeniach z końca lat 90. XX wieku.

"We wrześniu 1999 roku doszło do olbrzymiego aktu terrorystycznego w Rosji. Zmarły wtedy setki osób. W tamtym okresie rozpoczęła się też wojna Rosji z Czeczenią - to była tzw. druga wojna czeczeńska. Tamtejszy rząd uważał, ze to właśnie Czeczenia rozpoczęła tą wojnę. Tylko, że - co ciekawe - byli to agenci, którzy działali na korzyść Putina w taki sposób, żeby przejął on władzę w Rosji."

- odpowiedział rozmówca.

"Należy jednak pamiętać, że rząd rosyjski, od pewnego czasu składał się głównie z oficerów KGB. Ale to i tak było nie do pomyślenia, ze oni są w stanie mordować własnych obywateli."

- dodał.

Świat otworzył oczy, ale czy nie za późno?

Jak zauważył prowadzący program - teraz cały świat teraz zdaje sobie sprawę z tego, jak było.

"Zgadza się. Po tym jak Litwinienko został zamordowany, wtedy sprawa stała się jasna. Teraz widzimy, że Rosja jest zupełnie innym krajem. Teraz obserwujemy jak mordują na Ukrainie tysiące osób. W tym i Rosjan. Terytoria, które teraz okupują, to terytoria, które zamieszkują Rosjanie."

- przyznał Felsztinski.

Rozmówca Michała Rachonia przypomniał również, jak wyglądał system w Rosji, kogo przyjmowano do polityki.

"Proszę pamiętać, że ta władza odkąd tylko do niej doszła, zaczęła promować "swoich". Setki oficerów KGB rządzą Rosją po dziś dzień. O ile w pewien sposób nie zniszczy się pewnej struktury, nikt nie będzie w stanie zmienić rosyjskich rządów. Jeśli Putin odejdzie, i tak stosunek do polityki Zachodu się nie zmieni, a inwazja na Ukrainę się nie zakończy. Wojna na Ukrainie to tylko początek. To jest wprowadzenie, aby przejść dalej, do Europy Wschodniej."

- zauważył autor „Wysadzić Rosję".

Jurij Felsztinski wspomniał również o swojej innej książce pt. "Trzecia wojna światowa? Bitwa o Ukrainę", w której przewidział to, co wydarzyło się trzy miesiące temu. 

"W 2015 roku opublikowałem książkę "Trzecia wojna światowa? Bitwa o Ukrainę". Przewidziałem w niej mniej więcej to, co widzimy teraz. Wiedzieliśmy, że Rosja najedzie na Ukrainę. Oni ciągle poszerzają swoje rządzania. W tym momencie zależy im na obudowaniu imperium. Oni myślą tylko i wylącznie kategoriami terytorium. Putin do tej pory uważa, że upadek imperium był największą stratą. Tu chodzi o ambicję. Rosja nie ma zbyt potężnych sił lądowych, bo to widać po tym, że nie mogą zająć zamierzonych celów na Ukrainie. Możliwe jest zatem, że użyją broni atomowej. Jeśli Putin zda sobie sprawę, że nie jest w stanie pójść dalej w taki sposób - wtedy sięgną po broń atomową. Co więcej, będą napierać, by wszystkie kraje, które były pod ZSRR, wyszły z NATO. I to jest główne zagrożenie."

- zauważa.

Można zatrzymać wojnę?

Redaktor Michał Rachoń zapytał swojego gościa, czy możliwe jest zatrzymanie rosyjskiej agresji. 

"Myślę, że NATO będzie zmuszone zainterweniować w sposób otwarty. Jeżeli to się nie wydarzy, nie będziemy w stanie powstrzymać Putina. Ukraina na pewno będzie trzymać obecny stan, nie podda się. Ale nie jest na tyle silna, aby pokonać Rosję. Historia będzie się powtarzać. Oczywiście jest też opcja, że konflikt na Ukrainie może się zamrozić."

- odparł Felsztinski.

Jak zauważył prowadzący - Rosja stosuje też wiele innych sposób, nie tylko agresję militarną. W związku z tym, zadał swojemu rozmówce pytanie o rolę firm energetycznych w ramach polityki rosyjskiej.

"To bardzo ważny instrument, który wykorzystuje Rosja. Wykorzystują to m.in. z Afryką, aby powodować kryzysy migracyjne. Werbują tych ludzi, żeby ci przyjeżdzali do Europy. Zamiast czekać na Nord-Stream 2, zdecydowali się na inwazję. Powód jest prosty - chcą pokazać światu, że jeśli ten świat się nie podda - będą niszczyć miasto po mieście. Nie mamy innej opcji - musimy walczyć."

- odpowiedział.

 


Źródło: niezalezna.pl, tvpstream.vod.tvp.pl

##Jedziemy #TVP Info

Anna Zyzek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo