Ukraiński "Kanał 24", powołując się na źródła w służbach ukraińskich, informuje, że średniego stopnia oficerowie rosyjscy od samego początku inwazji na Ukrainę oszukiwali swoich podwładnych w sprawie rotacji wojsk. Żołnierze wierzyli, że po tygodniach ciężkich walk zostaną wysłani na odpoczynek, a ich miejsce zajmą świeże siły. Wskazano, że na krótko odpoczęli tylko żołnierze biorący udział w atakach na Kijów i Czernihów, z którego to kierunku Rosjanie byli zmuszeni do wycofania się. Niedługo później jednak skierowani oni zostali na front charkowski i ługański.
- Wszystkim uczestnikom krwawej "operacji specjalnej" powiedziano, że zastąpią ich rezerwy, które wkrótce nadejdą. Jednak wszystkie dostępne rezerwy rzucono do boju
- pisze 24tv.ua.
Od kilku dni nastąpiła jednak zmiana i oficerowie wprost mówią żołnierzom, że ogólna rotacja wojsk nie była planowana. W obwodzie chersońskim rosyjskim żołnierzom przekazano, że pozostaną na terytorium Ukrainy "do końca" - podaje portal.
Według ukraińskiej redakcji, Kreml i główne dowództwo rosyjskie obawia się tego, że rotacja i brak stałej obecności wojsk może doprowadzić do upadku frontu. Taka sytuacja odbiła się na i tak słabym morale rosyjskich żołnierzy. Jak podaje "Kanał 24", część z nich rozważa ucieczkę i poddanie się Ukraińcom, a inni mówią o chęci zabicia swoich dowódców. Z tego też powodu wyższej rangi oficerowie starają się unikać bezpośrednich spotkań z podwładnymi.