Głosowanie na Eurowizji wykorzystują do podsycania antyukraińskich nastrojów. To szybko ostudzi emocje

Głosowanie jury w konkursie Eurowizji stało się dla części użytkowników mediów społecznościowych okazją do siania antyukraińskich nastrojów. W swoim przekazie starają się nie dostrzegać tego, jak głosowali ukraińscy widzowe, czyli de facto społeczeństwo, które także mocno krytykuje decyzję swojego jury. Od publiczności z Ukrainy polski wykonawca otrzymał maksymalną liczbę punktów.

Twitter.com/TBPL (@TBPL5)

Finał 66. edycji konkursu Eurowizji za nami. O zwycięstwo ubiegało się 25 wykonawców. Wygrana trafiła do Ukrainy! Zespół Kalush Orchestra zmiażdżył konkurencję utworem "Stefania". Polska zajęła 12. miejsce.

Głosowanie w konkursie jest dwuczęściowe, a ostateczna punktacja to suma głosów uzyskanych od jurorów z państw startujących oraz od krajowej publiczności. Jury krajowe to grupy pięciu osób związanych z branżą muzyczną.

Po głosowaniach jury w tegorocznej Eurowizji, zespół z Ukrainy zajmował czwarte miejsce, a Krystian Ochman - czternaste. Zmiany dokonały się dopiero za sprawą głosowania widzów, którzy pewnie wywindowali Kalush Orchestra na fotel zwycięzcy.

Sprawa głosowań w konkursie Eurowizji stała się, choć to trudne do uwierzenia, pożywką do podsycania antyukraińskich nastrojów wśród polskich użytkowników mediów społecznościowych. Punktem wyjścia był fakt, że polski wykonawca otrzymał od ukraińskiego jury 0 punktów.

Tymczasem głosy widzów, czyli de facto ukraińskiego społeczeństwa, rozłożyły się całkowicie odwrotnie i to Polska uzyskała od nich maksymalną liczbę punktów.

 Decyzja jurorów ma spotykać się z krytyką także w ukraińskiej przestrzeni medialnej.

 


Źródło: niezalezna.pl

mn
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo