Zamknąć stację benzynową Putina! 

Znany francuski ekonomista Jean Pisani-Ferry zwraca uwagę, że każdego dnia Rosja zarabia prawie miliard dolarów na eksporcie energii, potwierdzając opinię, że „to tylko duża stacja benzynowa”. Dlatego tę stację należy zamknąć. - To Rosję zaboli o wiele bardziej niż nas koszty z tym związane – podkreśla ekspert.

pixabay.com/Engin_Akyurt

Francuz w artykule na łamach „Le Monde” przekonuje, że Europa ma środki, aby odeprzeć rosyjskiego agresora, oraz że stawką jest dziś przede wszystkim istnienie Ukrainy. Zauważa, że tym razem USA i UE natychmiast uruchomiły wszystkie dostępne środki, które umożliwiały im quasi-monopol na waluty rezerwowe oraz kontrolę nad międzynarodową infrastrukturą finansową, np. systemem SWIFT. 
Zdaniem ekonomisty to była dopiero pierwsza runda sankcji. „Co prawda Rosja stała się państwem pariasów, oligarchowie są pozbawieni możliwości wakacji na Riwierze, klasa średnia nie ma dostępu do mebli ze sklepów Ikea” – ocenia. Niestety, zależność energetyczna Europy doprowadziła do ograniczenia zakresu sankcji. Zostały one nałożone tylko na niektóre banki, a eksport jest ograniczony tylko na niektóre technologie. Nie wszystkie firmy zdecydowały się na wycofanie z Rosji. Więcej przeczytają Państwo w artykule red. Jana Kamienieckiego pt. „Zamknąć stację benzynową Putina!” w środowej „Codziennej”.

Tymczasem na Ukrainie trwają zacięte walki. Okazało się, że Ukraińcy wyszli z kontruderzeniem! 

Ze względu na olbrzymie straty osobowe i sprzętowe Rosjanie do realizacji dalszych działań ofensywnych na większą skalę ściągają wojska Centralnego i Wschodniego Okręgu Wojskowego, a także przeprowadzają tajną mobilizację. Przymusowe wcielanie lokalnych mieszkańców do oddziałów wojskowych realizowane jest w Donbasie przez separatystów. Tymczasem niedawne udane kontruderzenie wojsk ukraińskich umożliwiło odbicie Makarowa leżącego 60 km na Zachód od Kijowa. Wczoraj zaś ukraińscy żołnierze podjęli działania na rzecz zamknięcia w kotle wojsk Federacji Rosyjskiej stacjonujących w miejscowościach Hostomel, Bucza i Irpień. 

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy informował we wtorek o  tym, że Rosja podczas trwającej inwazji straciła już 15 300 żołnierzy, w niewoli zaś znajduje się tysiąc kolejnych wojskowych. Rosyjscy agresorzy utracili 509 czołgów, 1556 pojazdów opancerzonych, 252 systemy artylerii lufowej oraz 80 zestawów artylerii rakietowej. Rosjanie stracili ponadto 99 samolotów, 123 helikoptery i 45 systemów obrony powietrznej. Szczegóły w środowej „Gazecie Polskiej Codziennie” w artykule red. Pawła Kryszczaka „Rosyjskie wojska mogą trafić w kocioł pod Kijowem”.

Z cyklu NASZ TEMAT proponujemy arcyciekawy artykuł red. Piotra Nisztora pt. „Polscy lobbyści Nord Stream 2”. 

Pół roku temu swoje biuro w Warszawie zaczęła budować skandynawska agencja lobbingowa reprezentująca interesy Gazpromu. Spółka twierdzi jednak, że po ataku Rosji na Ukrainę kontrakt został zerwany.

To strategiczna inwestycja Władimira Putina, mająca całkowicie uzależnić Unię Europejską od rosyjskiego gazu. Mimo protestów Polski zarejestrowana w Szwajcarii spółka Nord Stream 2 (NS2) należąca do Gazpromu, dokończyła budowę gazociągu pod dnem Bałtyku mającym przesyłać gaz z Rosji do Niemiec. Inwestycja od początku budziła wiele kontrowersji. Jednak dopiero rosyjska agresja na Ukrainę i międzynarodowe naciski wywierane na Niemcy doprowadziły do zablokowania uruchomienia gazociągu. W efekcie spółka NS2 zgłosiła wniosek o upadłość. Z ustaleń „GPC” wynika, że w Polsce za tym strategicznym projektem Putina lobbowała skandynawska agencja należąca do byłego doradcy wpływowego duńskiego polityka. Kto lobbował za Gazpromem? Odpowiedź w środowej „Gazecie Polskiej Codziennie” w artykule „Polscy lobbyści Nord Stream 2”.

Opozycja na „nie” w sprawie zmian w konstytucji. Niespełna miesiąc wytrzymali politycy opozycji w „narodowej zgodzie”. Wczoraj - jak jeden mąż - ruszyli krytykować rząd za to, że finansuje wojnę Putina, kupując ropę i gaz, a także wykluczając możliwość zmiany konstytucji. 

Przypomnijmy, na poniedziałkowym spotkaniu premiera Mateusza Morawieckiego z przedstawicielami klubów parlamentarnych padła propozycja zmian w konstytucji. Zdaniem polityków partii rządzącej konieczna jest taka zmiana przepisów ustawy zasadniczej, aby wyłączyć finansowanie zbrojeń z reguły finansowej oraz zmiany prawa takie, aby umożliwić konfiskatę majątków oligarchów. Mimo, że początkowo opozycja twierdziła, że zastanowi się nad propozycjami to jednak po kilku godzinach ruszyła krytyka. Szczegóły w artykule pt. „Wracają do ataków na rząd” red. Jacka Liziniewicza.

Na koniec szczegółowa analiza red. Tomasza Teluka pt. „Czy grozi nam III wojna światowa?”

Postępujące umiędzynarodowienie konfliktu na Ukrainie każe zadać pytanie o potencjał przerodzenia się w globalną konfrontację Konflikt na Ukrainie na razie nie wyszedł poza granice tego kraju, niemniej wiele wskazuje na jego umiędzynarodowienie. Najczęściej podejmowana narracja dotyczy projektu odbudowy przez Putina wpływów Związku Sowieckiego czy tworzenia Świętej Rusi, państwa jednoczącego wszystkie regiony, gdzie używana jest cyrylica i można usłyszeć język rosyjski. Gdyby sprowadzał się tylko do tego – zagrożone byłyby przede wszystkim Ukraina, kraje Kaukazu czy państwa bałtyckie. Takie państwa jak Polska czy Rumunia, teoretycznie, pod parasolem NATO, mogłyby czuć się bezpieczne. Czy wojna na Ukrainie to konflikt lokalny, czy grozi nam globalna konfrontacja – może okazać się już niebawem. 

Agresja na Ukrainę ma poparcie nie tylko wierchuszki Kremla, ale także Cerkwi prawosławnej, która błogosławi zbrodniom wojennym i, posługując się ikoną Matki Boskiej – jak pogańskim amuletem – przekonuje żołnierzy, że czynią dobro. Więcej w środowej „Gazecie Polskiej Codziennie” w artykule „Czy grozi nam III wojna światowa?”.

„Gazetą Polską Codziennie” polecamy w każdą środę!

 

 

 



Źródło: niezalezna.pl

masz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo