Eksperci ws. Pegasusa powiązani z Sorosem… Kremlem i rosyjskim wywiadem? Co naprawdę wiemy o Citizen Lab?

8-9 marca ma odbyć się głosowanie ws. powołania komisji śledczej, której zadaniem ma być zbadanie inwigilacji w rządzie. Pomimo braku dowodów, jakoby polskie służby miały działać wbrew prawu stosując metody operacyjne, co jakiś czas pojawiają się nowe osoby, które miały być nielegalnie podsłuchiwane systemem Pegasus. Cała "afera" opiera się wnioskach wyciągniętych przez firmę Citizen Lab. Jednak dziś spore zainteresowanie w mediach społecznościowych wywołała dyskusja o powiązaniach Citizen Lab z Kaspersky Lab - moskiewską firmą oskarżaną oficjalnie przez rząd USA o współpracę z rosyjskim wywiadem.

Zdjęcie ilustracyjne
pixabay.com

Obywatelskie Laboratorium

O firmie Citizen Lab w Polsce zrobiło się głośno pod koniec ubiegłego roku. To ona miała być odpowiedzialna za ujawnienie rzekomych podsłuchów w telefonie senatora Krzysztofa Brejzy, prokurator Ewy Brzosek i mecenasa Romana Giertycha. Teraz firma stała się "niepodważalnym" autorytetem, a ich samo "Laboratorium Obywatelskie" pisze o sobie:

"Citizen Lab to interdyscyplinarne laboratorium z siedzibą w Szkole Spraw Globalnych i Polityki Publicznej Munka na Uniwersytecie w Toronto, koncentrujące się na badaniach, rozwoju i polityce strategicznej wysokiego szczebla oraz zaangażowaniu prawnym na skrzyżowaniu technologii informacyjnych i komunikacyjnych, prawach człowieka, i globalnym bezpieczeństwie."

Tymczasem dziś zrobiło się głośno o kontrowersyjnych powiązaniach Citizen Lab. W mediach społecznościowych zawrzało po przypomnieniu okoliczności partnerskiej współpracy Citizen Lab z... Karspersky Lab.

Co ciekawe, firma Citizen Lab nie kryje się z tym, że jest finansowana przez Fundację Open Society. Jedną z wielu, należących do multimiliardera Georga Sorosa.

George Soros

"Sam siebie kreuje na wielkiego filantropa, w rzeczywistości jest megazagrożeniem dla świata. Tego świata, w którym żyjemy, który znamy, bowiem Soros wymyślił dla nas wszystkich świat inny, w jego mniemaniu lepszy, bo pozbawiony narodów, tradycji, religii, za to oparty na nieustannych spekulacjach gospodarczych, głównie walutowych, co uczyniło zeń miliardera."

- pisał w książce „George Soros. Najniebezpieczniejszy człowiek świata” niemiecki politolog i publicysta Andreas von Rétyi.

"Soros zajmuje się także kształtowaniem opinii na szeroką skalę za pomocą mediów pozornie niezależnych. Mogą one być co prawda niezależne od poszczególnych rządów, ale na pewno nie od imperium Sorosa".
- zauważa autor.

Początek Pegasusa

"Pegasus wykryto dzięki Ahmedowi Mansoorowi, aktywiście walczącemu o prawa człowieka w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, który był jedną z pierwszych ofiar. Atak wykorzystywał phishing ukierunkowany: mężczyzna ten otrzymał kilka wiadomości SMS, które zawierały wg niego szkodliwe odnośniki, dlatego wysłał te wiadomości do ekspertów z Citizen Lab, którzy z kolei zwrócili się o pomoc do kolejnej firmy, Lookout." - piszą w swoim poradniku o tym jak ustrzec się Pegasusa byli współpracownicy Citzen Lab - Kspersky Lab.

W 2014 roku firmy przygotowały wspólnie raport dotyczący szkodliwego oprogramowania dla urządzeń Apple iOS i Android, RCS firmy HackingTeam.

Kaspersky Lab

To firma odpowiedzialna za popularne programy antywirusowe. W 2017 roku liczba użytkowników oprogramowania Kaspersky Lab szacowana była na 400 mln. Wtedy też pojawiły się wokół niej kontrowersje.

Wtedy to Departament Bezpieczeństwa Narodowego USA nakazał wszystkim cywilnym agencjom rządowym usunięcie ze swoich komputerów oprogramowania tej firmy, jako powód podając ryzyko wykorzystania jej produktów przez rząd Rosji i stworzenia zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju

Podobną rekomendację wydało FBI dla największych amerykańskich firm, zwłaszcza w sektorze energetycznym i finansowym, wskazując na ryzyko szpiegowania i aktów sabotażu.

Przedstawiciele zachodnich służb wywiadowczych twierdzili, że wywiady USA i Izraela mają dowody potwierdzające, że programy Kaspersky Lab były kilkakrotnie wykorzystane przez rosyjskie służby do zhakowania wrażliwych danych. Rosyjska firma odrzuca podobne oskarżenia i twierdzi, że z rosyjskimi władzami nie łączą jej "żadne niewłaściwe powiązania".

Kaspersky Lab ma główną siedzibę w Moskwie i należy do Jewgenija Kaspierskiego, byłego oficera wywiadu wojskowego, szkolonego przez KGB, poprzedniczkę FSB.

Zaproszenia do ataku

Niezwykle znamienny jest fakt, że z jednej strony znaczna część komputerowych wirusów, robaków i trojanów ma rosyjski rodowód, a z drugiej strony tworzone w tym kraju oprogramowanie antywirusowe znajduje się w ścisłej, światowej czołówce pod względem potencjału i skuteczności w zwalczaniu i wykrywaniu złośliwego oprogramowania. Złożoność tego zagadnienia można byłoby porównać z lekarzem, który celowo zarażałby swoich pacjentów, aby móc im następnie przepisywać lekarstwa. Z drugiej strony jednak zaufanie, jakie rosyjskie korporacje antywirusowe wypracowały sobie na całym świecie, dają im dostęp do milionów komputerów na całym świecie, bez konieczności przeprowadzania choćby jednego cyberataku. To użytkownicy chcąc chronić swoje dane dobrowolnie instalują tego typu oprogramowanie godząc się na danie programom antywirusowym dostępu do danych, które teoretycznie tak bardzo chcą chronić. Jakiś czas temu powagę sytuacji dostrzegli Brytyjczycy, którzy oprogramowanie z rosyjskim rodowodem otrzymywali w pakiecie będąc klientami jednego z wiodących banków. Gdy okazało się, że wysoko postawieni urzędnicy rządowi oraz wojskowi otworzyli w ten sposób boczną furtkę dla potencjalnej inwigilacji wybuchł wielki skandal i dość szybko wprowadzono w tej kwestii nowe procedury bezpieczeństwa
- tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl dr Piotr Łuczuk, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Instytutu Staszica oraz UKSW.

 

 



Źródło: niezalezna.pl, tvpinfo, plblog.kaspersky.com

Mateusz Święcicki
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo