Polski Ład - kto zyska, kto straci na nowym systemie? ROZMAWIAMY z ekspertem

Na pewno jest grupa podatników, która będzie bardzo zadowolona. Oczywiście, są też takie grupy podatników, które odczują dyskomfort, bo te korzyści nie będą aż tak namacalne. Nie wszyscy będą oceniali te rozwiązania jednakowo - to naturalne - o podatkowym Polskim Ładzie mówi portalowi Niezalezna.pl prof. Mariusz Popławski, dziekan Wydziału Prawa na Uniwersytecie w Białymstoku.

zdjęcie ilustracyjne/pixabay.com/@PhotoMIX-Company

Aleksander Mimier, niezalezna.pl: Podatkowy wymiar Polskiego Ładu to reforma obejmująca miliony polskich podatników. Jakie były przyczyny wprowadzenia tak daleko idących zmian?

Prof. Mariusz Popławski, dziekan Wydziału Prawa na Uniwersytecie w Białymstoku: We wprowadzeniu reformy można upatrywać kilku przyczyn. Przede wszystkim system opodatkowania podatkiem dochodowym, zarówno osób fizycznych, jak i osób prawnych, dawno nie był w istotny sposób modyfikowany. Ustawodawca doszedł do wniosku, że czas najwyższy na wprowadzenie reformy podatkowej. Te zmiany dotykają bardzo dużej grupy. Z informacji Ministerstwa Finansów wynika, że osiemnaście milionów podatników skorzysta na nowych regulacjach, a aż dziewięć milionów z nich nie będzie płacić podatku dochodowego od osób fizycznych. To pokazuje, że mamy do czynienia z reformą podatkową, której - w zakresie PIT-u i CIT-u - nie mieliśmy od dłuższego czasu.

Kolejna przyczyna związana jest z określonymi korzyściami politycznymi. Rządzący doszli do wniosku, że potrzebne są zmiany, które doprowadzą do niższego opodatkowania dużej grupy podatników. Naturalnym jest, że każdy obóz rządzący szuka rozwiązań uznawanych za słuszne z perspektywy wyborców. Rządzący po to mają większość, żeby te zmiany wprowadzać. Ich rolą jest podejmowanie decyzji, które będą uznawane za cenne i zasadne z perspektywy jak największej grupy elektoratu.

Program uszczupli budżet państwa o 17 miliardów złotych rocznie. Entuzjaści reformy oceniają jednak, że przyszłe dochody budżetowe z tytułu podatków będą przewyższały wyliczone w tej chwili straty. Kiedy zaobserwujemy pożądane efekty Polskiego Ładu?

Rozwiązania podatkowe nie powinny być oceniane w krótkiej perspektywie. Ta reforma wprowadza różny poziom satysfakcji podatkowej. Na pewno jest grupa podatników, która będzie bardzo zadowolona. Oczywiście, są też takie grupy podatników, które odczują dyskomfort, bo te korzyści nie będą aż tak namacalne. Nie wszyscy będą oceniali te rozwiązania jednakowo - to naturalne. Obok tych dwóch grup, jest jeszcze trzecia. Ta, która nie skorzysta na rozwiązaniach podatkowych Polskiego Ładu. Mam tutaj na myśli np. podatników podatku dochodowego od osób fizycznych, objętych podatkiem liniowym. W tym przypadku rozwiązania są mniej korzystne, ponieważ zmieniły się zasady związane z naliczaniem składki zdrowotnej. Patrząc całościowo, trzeba mieć świadomość, że ten system wprowadza zróżnicowany poziom satysfakcji podatkowej.

Kto zyska, kto straci?

Wraz z nadejściem podatkowego Polskiego Ładu, pojawiło się dużo preferencji punktowych. Ustawodawca postanowił preferencyjnie opodatkować określone kategorie podmiotów. Z jednej strony mamy zmianę ulg prorodzinnych, dotyczących rodzin wielodzietnych. Istotną zmianą jest to, że rodzina z co najmniej czwórką dzieci będzie mogła liczyć na zwolnienie, nie tylko z tej bazowej kwoty wolnej od podatku, ale do niej będzie mogła dodać jeszcze 85 tys. złotych. Kolejną preferencję punktową zastosowano wobec pracujących seniorów. Chodzi o osoby, które - mimo osiągnięcia wieku emerytalnego - postanowią dalej pracować. Tu ulga jest podobna, jak w przypadku rodzin wielodzietnych - powiększono kwotę wolną od podatku. Inne preferencje zastosowano wobec wybranych grup przedsiębiorców. Informatycy, lekarze, architekci, inżynierowie, prowadzący działalność gospodarczą, mogą wybrać opodatkowanie ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych i skorzystać z niższych stawek podatkowych. Wyżej wskazane preferencje oceniam pozytywnie.

W reformie zabrakło mi jednak systemowego podejścia do przedsiębiorców, nie tylko inwestujących, ale również chcących w Polsce funkcjonować, korzystać z wypracowanych przez siebie dochodów. Powinno być coś dalej idącego, jak choćby obniżenie stawek podatkowych. Polscy przedsiębiorcy na to zasługują. Uważam, że gdyby stawka opodatkowania - w podatku liniowym PIT i w CIT - byłaby na poziomie 10 proc., to w dłuższej perspektywie przyniosłoby to ogromne korzyści, nie tylko dla polskich przedsiębiorców, ale też dla państwa polskiego. Wygenerowałoby to dodatkowe dochody. Przedsiębiorcy podejmowaliby mniej działań, zmierzających na przykład do tego, by korzystać z rozwiązań w innych państwach, nie zmienialiby miejsca działalności gospodarczej. Gdyby poziom opodatkowania w Polsce był niższy, po prostu by się takie działania nie opłacały. W związku z tym więcej podatników płaciłoby podatek w Polsce. Wówczas, mimo niższych stawek podatkowych, w dłuższej perspektywie wpływ dochodów podatkowych do budżetu państwa byłby wyższy.

Uważam, że wprowadzenie swoistej równowagi pomiędzy opodatkowaniem podatników uzyskujących dochody, którzy nie prowadzą działalności gospodarczej a tymi, którzy prowadzą taką działalność, jest możliwe i byłoby sprawiedliwe. Poza tym uważam, że bez poprawienia sytuacji polskich przedsiębiorców poprzez obniżenie opodatkowania podatkiem dochodowym nie możemy liczyć na rozwój państwa, który chcielibyśmy wszyscy obserwować. Zmiany w zakresie opodatkowania dochodowów w Polsce są potrzebne w większym zakresie.

Więcej pieniędzy zostanie w portfelach mniej zarabiających. To odpowiedni czas na konsumpcję, gdy inflacja jest na tak wysokim poziomie?

To nie jest zagrożenie. Wprowadzenie preferencji dla grup mniej zamożnych to obowiązek państwa. Należy dbać o to, by komfort życia tych osób był godny. Właśnie tego rodzaju rozwiązania są przeciwdziałaniem konsekwencjom związanym z inflacją. Dlatego, że ludzie mniej zarabiający będą mieć, dzięki wprowadzonym od 2022 r. zmianom podatkowym, więcej pieniędzy w portfelach. Mogą sobie pozwolić na zakup dóbr, których ceny wzrosły. Nie uważam, że to napędza inflację. Na to wpływ mają inne czynniki, jak choćby wzrost cen nośników energii. Preferencje dla osób mało zarabiających to bardzo dobre rozwiązanie, które już dawno powinno być wprowadzone.

 


Źródło: niezalezna.pl

Aleksander Mimier
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo