Rosja jednak szykuje inwazję? Moskwa wycofuje dyplomatów z Ukrainy. To niepokojący sygnał

Jak się okazuje na krótko przed rozmowami z USA i NATO Rosja zaczęła powoli wycofywać swoich dyplomatów i ich rodziny z Ukrainy. „New York Times” sugeruje, że może to oznaczać, iż Rosja szykuje się do inwazji. Niedakcja nie wyklucza jednak, że może to być element działań propagandowych i dezinformacyjnych, a sama ewakuacja może być jedynie pozorowana. Z kolei strona ukraińska kreśli już możliwe scenariusze rosyjskiej inwazji.

Дмитрий Осипенко from Pixabay

Wycofywanie personelu zaczęło się 5 stycznia od ambasady, a następnie objęło również konsulat we Lwowie, czemu przyglądały uważnie się ukraińskie i amerykańskie służby. Według „New York Times” Rosjanie byli tego najprawdopodobniej w pełni świadomi.

Właściwa interpretacja tej operacji jest trudna i stanowi część sztuki odgadywania kolejnego ruchu w grze, jaką prowadzi prezydent Rosji Władimir Putin. Kreml może prowadzić przygotowania do wojny, ale nie sposób przewidzieć, czy już się na nią zdecydował. Część amerykańskich polityków uważa, że prezydent Rosji jeszcze się waha
- ocenia „NYT”.

Dylemat Putina

Ponadto „New York Times” zwraca uwagę, że skala cyberataku, jaki ostatnio Moskwa przypuściła na portale ukraińskich ministerstw, jest niedoszacowana, ponieważ zarówno Microsoft, jak i amerykańska administracja ostrzegają, że hakerzy wprowadzili do ukraińskiej sieci znacznie więcej wrogiego oprogramowania niż to, które wykryto. Teraz pozostaje je aktywować i dopiero wtedy znana będzie realna skala zjawiska.

Jak dodaje gazeta, wielkie transporty kolejowe z pociskami rakietowymi i żołnierzami nadal zmierzają na zachód Rosji, a prawdopodobnie na granicę z Ukrainą.

Białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka zapowiedział w poniedziałek wspólne z Rosją manewry wojskowe, które odbędą się w dwóch miejscach - na zachodzie Białorusi, blisko granicy z Polską, i przy granicy z Ukrainą.

Eksperci w Kijowie uważają, że rosyjskie kontyngenty rozlokowane na Białorusi nie zostaną stamtąd wycofane po manewrach, a Ukraina będzie w konsekwencji narażona na ataki z północy, wschodu i południa.
- przekazuje „NYT”.

Waszyngton na razie uważa, że Putin nie podjął jeszcze decyzji w sprawie Ukrainy, i stale obserwuje pewne czynniki, które mogą wpłynąć na jego ostateczne postanowienia. 

Jednym z takich czynników jest to, czy Rosja będzie w stanie poradzić sobie z sankcjami, jakie nałożono by na jej sektor finansowy i całą gospodarkę, gdyby zaatakowała Ukrainę.
- wyjaśnia amerykański dziennik.

Putin zastanawia się też, czy Zachód w wystarczająco poważnie potraktował jego żądania dotyczące wstrzymania rozwoju NATO. 

Z drugiej strony Waszyngton bierze pod uwagę ryzyko, jakie może wynikać z faktu, że USA i inne kraje zaczęły dozbrajać Ukrainę, i Putin obawia się, że z czasem przewaga militarna Rosji zmaleje. Kreml może zatem rozważać przyspieszenie ataku 
- relacjonuje „NYT”.

Dziennik ocenia, że w tej sytuacji nie wiadomo, co Moskwa chce zasygnalizować, otwarcie ograniczając personel dyplomatyczny na Ukrainie. Autorzy tekstu rozważają, że jest możliwe, że nie jest to element strategii, a jedynie posunięcie taktyczne, mające podeprzeć żądania Kremla dotyczące "gwarancji bezpieczeństwa" ze strony NATO dla Rosji, takich jak np. wycofanie ciężkiej broni z Polski.

„NYT” wskazuje jednocześnie, że zmalało tempo, w jakim wzrasta liczba rosyjskich żołnierzy na granicy z Ukrainą. Według ostatnich szacunków USA jest ich tam około 77 tys.

Z drugiej strony wywiad amerykański i przedstawiciele Pentagonu uważają, że Putin może po prostu czekać, aż zamarznie grunt, co ułatwi dostarczenie na granicę ciężkiego sprzętu wojskowego - przekazuje dziennik.

Dwa scenariusze rosyjskiego uderzenia

Tymczasem Kijów stara się przewidzieć, w jaki sposób Rosja mogłaby zaatakować Ukrainę; brane są pod uwagę dwa scenariusze:

  • inwazja i konwencjonalny konflikt zbrojny z uwzględnieniem elementów wojny hybrydowej
  • wielki cyberatak na sieć energetyczną Ukrainy, połączony z eskalacją konfliktu na wschodzie kraju.

W poniedziałek naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Wałerij Załużny ostrzegł, że jego krajowi zagraża nie tylko 100 tys. rosyjskich wojskowych, zgromadzonych przy jej granicach, lecz prawie milionowa armia Rosji.

Nikt poza przywódcami na Kremlu nie wie zapewne, co mogą przynieść następne dni i tygodnie.
- podkreśla „NYT”.

Na artykuł nowojorskiego dziennika zareagowało we wtorek ministerstwo spraw zagranicznych Rosji, które przekazało agencji TASS, że wbrew doniesieniom „NYT” rosyjskie placówki dyplomatyczne na Ukrainie „pracują w normalnym trybie”.

Ani Rosja, ani żaden inny kraj nie informował nas o planach ewakuowania swoich pracowników dyplomatycznych z Ukrainy. Ministerstwo spraw zagranicznych nie otrzymywało od strony rosyjskiej informacji o ewakuowaniu pracowników placówek dyplomatycznych Federacji Rosyjskiej z Ukrainy. Ambasady innych państw na Ukrainie również nie informowały o zamiarach ewakuowania swoich pracowników

- oznajmił natomiast rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych w Kijowie Ołeh Nikołenko.

Jak dodał, także Ukraina nie planuje na razie ewakuować swoich dyplomatów z Rosji.

Wycofywanie personelu zaczęło się 5 stycznia od ambasady, a następnie objęło również konsulat we Lwowie, czemu przyglądały uważnie się ukraińskie i amerykańskie służb

 


Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo