Czym interesuje się prezydent Trzaskowski? Na pewno nie Warszawą - NASZ WYWIAD

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski nie dotrzymuje swoich obietnic złożonych mieszkańcom stolicy - stwierdza przewodniczący warszawskiego Klubu Radnych PiS, Cezary Jurkiewicz. Nasz rozmówca dodaje, że u Trzaskowskiego zdecydowanie większe zainteresowanie budzi polityka ogólnopolska, a nawet międzynarodowa.

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski jeździ po Polsce. Można powiedzieć, że „robi swoją politykę” na poziomie ogólnopolskim, nie zajmując się stolicą. Czy tak powinien zachowywać się jej prezydent?

Radni Prawa i Sprawiedliwości oczekują prezydenta, który jest obecny w mieście. Na pewno szczególnie brakuje go nam podczas sesji Rady Warszawy. Rozumiemy, że mogą reprezentować pana prezydenta jego zastępcy. Ewentualnie dyrektorzy poszczególnych biur. Ale jednocześnie niejednokrotnie wskazywaliśmy na konieczność bezpośredniej współpracy.

Przypominam, że od roku 2018 prosiliśmy prezydenta Trzaskowskiego o spotkanie z klubem radnych Prawa i Sprawiedliwości. Mamy rok 2021. Do dnia dzisiejszego pan prezydent, który wielokrotnie obiecywał, że się z nami spotka, nie dotrzymał swojej obietnicy. Myślę, że podobnie jest w całej polityce pana prezydenta w Warszawie. Polityce dotyczącej inwestycji i działań, które były zaplanowane w programie wyborczym pana prezydenta.

Zbliżamy się do półmetku obecności w przestrzeni publicznej Trzaskowskiego jako prezydenta Warszawy i widzimy jego zdecydowanie większe zainteresowanie polityką ogólnopolską, a nawet międzynarodową niż rzeczywistą pracą na rzecz mieszkańców stolicy.

Myślę, że korzystając z tego wywiadu i z pana pytania, powiem krótko: zachęcamy pana prezydenta do tego, żeby był politykiem, który będzie rzetelny i będzie dotrzymywał swoich zobowiązań. Dlatego, że dla polityka najbardziej cenne i właściwe jest to, aby jego wyborcy mogli go oceniać po tym, że dotrzymuje składanych zobowiązań.

A może jednak to dla Warszawy lepiej, że nie ma w niej takiego prezydenta? Wystarczy przypomnieć jego zachowanie w czasie awarii „Czajki”. 

Z pewnością jest tak, że pan prezydent, będąc w Warszawie, potrafił przypisywać sobie różne zasługi. Nawet te, przy których nie wykonywał żadnych ruchów i prac. Oczywiście, mamy cały czas w głowie to wydarzenie z ostatniego tygodnia, kiedy pan prezydent opowiadał, jak to niesamowicie walczył z pandemią. Jak uruchomił stadiony, żeby wykonać szczepienia! Zawsze dobrze jest używać liczby mnogiej, a nie pojedynczej, żeby lepiej wybrzmieć w przestrzeni publicznej. Ale prawda jest taka, że jeżeli chodzi o stadiony, to zdaje się, że tylko na jednym stadionie uruchomiony jest punkt szczepień. Stało się tak wskutek dogadania się z klubem Legia Warszawa, który zresztą niezwykle cenię.

Ale zaznaczam: to nie stadiony, tylko stadion! I myślę, że pan prezydent powinien jednak - mimo wszystko - bardziej ważyć swoje słowa. Bo wielu wyborców przygląda się jego zachowaniom w różnych kryzysowych sytuacjach. I przypominam, że na początku pandemii Covid pan prezydent poszedł na zwolnienie lekarskie. Poza tym działania, które były przepychane przez Radę Warszawy w porozumieniu z panem prezydentem, raczej nie sprzyjały temu, żeby zatrzymać pandemię Covid. Bo poszerzenie strefy płatnego parkowania, podwyższenie tych opłat, zmniejszenie liczby kursujących autobusów, to nie były dobre ruchy związane z pandemią Covid w Warszawie. I myślę, że jej mieszkańcy to doskonale pamiętają.

Konkludując: czy lepiej dla Warszawy, jak w niej jest prezydent Trzaskowski, czy jak go nie ma?

Najlepiej, żeby prezydent miasta stołecznego Warszawy był w Warszawie i pracował na jej rzecz. A nie na rzecz polityki budowania własnego wizerunku. Potrzebujemy prezydenta, który jest rzetelnie zaangażowany w problemy i w życie mieszkańców. Po to, aby je rozwiązywać i pomagać w tym, aby Warszawa była miastem, które jest naprawdę bezpieczne. Miastem, które jest w stanie zadbać o każdego. Bo jego prezydent będzie potrafił pochylić się nad losem każdego człowieka. I tak dowcipnie kończąc: naprawdę lepiej, żeby na moście księcia Józefa Poniatowskiego wpierw zaistniały windy dla niepełnosprawnych, a dopiero później policyjne radary. Bo na razie jest na odwrót.

 

Źródło: niezalezna.pl

#samorządy

Eryk Łażewski
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo