Obecnie Arizona ma relatywnie niskie kary dla skazanych za pedofilię. Wyroki wahają się między 10 i 20 lat więzienia, a skazany może liczyć na warunkowe ułaskawienie, wyrok w zawieszeniu czy wcześniejsze zwolnienie za dobre sprawowanie. Republikanin Leo Biasiucci postanowił to zmienić. Przygotowana przez niego ustawa – House Bill 2889 – znacznie zaostrza kary za poważnie przestępstwa przeciwko dzieciom, ze szczególnym uwzględnieniem pedofilii. Wprowadza też zasadę, że w wypadku recydywy sąd musi skazać osobę, która dopuściła się takich przestępstw, na dożywocie bez prawa do wcześniejszego zwolnienia. 

Chociaż ustawę sponsoruje Republikanin, to jest ona skądinąd rzadkim przykładem prawa popieranego przez obie partie. Kiedy trafiła pod głosowanie do Izby Reprezentantów, została przegłosowana niemal jednogłośnie – poparło ją 51 kongresmanów z 52, którzy byli obecni na głosowaniu. Jedyny głos przeciw padł ze strony Pameli Powers Hannley. 

Hannley została stanowym kongresmanem w 2016 roku, po pokonaniu starającego się w jej okręgu o reelekcję Demokraty. 69-letnia polityk reprezentuje skrajną lewicę. Sama siebie nazywała „Berniem Sandersem z Tucson, z problemami płciowymi Hillary Clinton”. 

Fakt, że zagłosowała przeciwko ustawie wymierzonej głównie w przemoc seksualną wobec dzieci wywołał oczywiście skandal, więc polityk postanowiła się wytłumaczyć. Na swoim Facebooku napisała, że nie mogła poprzeć ustawy wprowadzającej obowiązkową wysokość kary gdyż...amerykański system sprawiedliwości jest rasistowski i ustawa ta dotknie nieproporcjonalnie mocniej kolorowych.

„Dlaczego zagłosowałam przeciwko tej ustawie? Ponieważ wiemy, że system sprawiedliwości w USA nie jest ślepy na kolor skóry”

- powiedziała na dołączonym do jej wpisu nagraniu. 

Hannley stwierdziła, że jeśli system sprawiedliwości w USA byłby sprawiedliwy, to proporcje poszczególnych grup etnicznych w więzieniach odpowiadałyby tym w normalnej populacji. Faktem jest to, że tak nie jest. Czarnoskórzy stanowią ok. 13% całkowitej populacji USA, ale aż 34% populacji męskich więzień, podczas gdy biali to 29% więźniów a Latynosi 24% (dane na 2018 rok). 

Dla lewicy od lat jest to dowodem na rasizm. Wielu komentatorów zwraca jednak uwagę na to, że w więzieniach siedzi nieproporcjonalnie dużo czarnoskórych gdyż popełniają oni nieproporcjonalnie dużo przestępstw. W 2018 według FBI 52,4% wszystkich morderstw zostało dokonanych przez czarnoskórych, a per capita liczba czarnoskórych morderców była sześć razy większa niż białych. Statystyka ta została napompowana głównie przez znane ze skrajnej brutalności czarne gangi i ich porachunki – znakomita większość czarnoskórych ofiar morderstw, 89%, zginęła z ręki innego czarnoskórego. Czarnoskórzy przodują też jeśli chodzi o napady z bronią w ręku i przestępczość młodocianych. W wypadku innych przestępstw różnice między rasami nie są duże, co znowu świadczy o tym, że za nadreprezentację czarnoskórych w statystykach odpowiadają głównie działające w murzyńskich gettach gangi. 

Hannley przyznała, że przemoc seksualna wobec dzieci to „trudny temat” ale podkreśliła, że zlikwidowanie obowiązkowych wysokości kar jest ważne niezależnie od przestępstwa, a jej celem jest sprawienie, żeby jak najmniej osób siedziało w więzieniach. „Jeżeli jesteś przeciwko obowiązkowej wysokości kar, to jesteś przeciwko obowiązkowej wysokości kar” - stwierdziła. 

Jej opozycja niczego raczej nie zmieni. Ustawa przed staniem się prawem musi być jeszcze przegłosowana przez stanowy Senat i podpisana przez gubernatora. Przy takim poparciu w Izbie będzie to jednak formalnością.