Kto decyduje o tym, co widzimy w internecie? Hajdasz: Nożyczki cenzora mają wielkie korporacje

Kontrowersje związane z likwidacją kont społecznościowych Donalda Trumpa uświadomiły wielu osobom jak duża jest skala zagrożenia i udowodniły, że cenzura ideologiczna w internecie stała się faktem. Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dr Jolanta Hajdasz ostrzega, że to właśnie największe medialne korporacje decydują dziś o tym co widzimy, a czego nie widzimy w sieci.

Steve Buissinne/pixabay.com/service/license/

Według niej dopiero po ostatnich wydarzeniach w Stanach Zjednoczonych, m.in. likwidacji kont społecznościowych urzędującego prezydenta USA Donalda Trumpa, do wielu internautów dotarło, jak łatwo dziś medialnym korporacjom stosować cenzurę i jak niebezpieczna jest tzw. cenzura ideowa. 

Dzisiaj nożyczki cenzora trzymane są w rękach właścicieli gigantycznych medialnych, społecznościowych korporacji. To kilka osób na świecie, które mogą wpływać na to, o czym będziemy mogli się dowiedzieć lub nie, o tym, czy coś znajdzie się w przestrzeni publicznej lub nie. Musimy znaleźć narzędzia, aby bronić się szczególnie przed cenzurą ideologiczną, bo nigdy nie wiemy, w którym momencie właściciel, na przykład medium społecznościowego, coś wyłączy, a coś innego zechce promować, czy czemuś sztucznie zawyżać tzw. zasięgi.
- tłumaczy dr Jolanta Hajdasz.

Zdaniem szefowej Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w ostatnich dniach okazało się, że nawet w internecie można bezkarnie ograniczyć wolność słowa, co zaskoczyło z pewnością wielu internautów.

Okazało się, że portale społecznościowe to też środki masowego komunikowania - tak jak prasa, radio, czy telewizja - w których ktoś konkretny decyduje o tym, czy coś będzie publikowane, czy nie. Kiedy powstawały media społecznościowe panowała opinia, że to fantastyczny wynalazek i narzędzie służące komunikowaniu masowemu, gdzie każdy z nas może stać się nadawcą. Oczywiście przez wiele lat tak było i w części tak ciągle tak jest, na tym polega przewaga internetu nad mediami tradycyjnymi
- oceniła dyrektor CMWP SDP.

Pułapka mediów społecznościowych

Jolanta Hajdasz zwraca uwagę, że obecnie trudno sobie wyobrazić medium, które nie korzysta z nowych technologii.

Prasa, radio, telewizja promują - nawet bezwiednie - te konkurencyjne w stosunku do siebie media, bo praktycznie każda audycja czy program ma swoje konto na facebooku i twitterze i zachęca każdego do ich odwiedzania. Dziennikarze jednego medium, promują zupełnie inne medium - właśnie to społecznościowe - a to przecież prywatna firma konkurująca z nimi o uwagę odbiorców.
- tłumaczy szefowa CMWP SDP.

Część dziennikarzy i medioznawców od dłuższego czasu alarmuje o postępującej w lawinowym tempie cenzurze indeologicznej w mediach społecznościowych.

My, dziennikarze, dostrzegaliśmy to niebezpieczeństwo cenzury już wcześniej. Obserwujemy przecież coraz bardziej wymyślne regulaminy mediów społecznościowych, pod którymi trzeba się podpisać, aby korzystać z usług tych mediów. Obserwujemy też, w jakich okolicznościach następują blokady kont. W CMWP SDP stykam się z tym regularnie
- powiedziała Hajdasz.

Cenzura w praktyce

Szefowa Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wylicza, że na przestrzeni ostatnich lat wielokrotnie blokowane były przede wszystkim konta konserwatywne, prawicowe - o czym informowano nawet na specjalnych konferencjach w SDP

Z perspektywy mojej trzyletniej pracy w Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP widzę dość wyraźnie tę cenzurę ideową w mediach społecznościowych. Blokowano np. konta organizatorów i uczestników Marszu Niepodległości przez świętem 11 listopada. Blokowano też konta przeciwników aborcji eugenicznej, kiedy zbierane były w tej sprawie podpisy. Blokowano nawet konto arcybiskupa, który krytykował ideologię LGBT. To są tylko przykłady niechęci mediów społecznościowych do prawej strony przestrzeni publicznej. Widać tu ewidentnie cenzurę.
- wylicza dr Jolanta Hajdasz.

To nie jedyne przypadki blokowania kont i cenzury w internecie. Jolanta Hajdasz przypomina o wyjątkowo kuriozalnej sprawie, którą aktualnie zajmuje się CMWP SDP. Chodzi o blokowanie w mediach społecznościowych (na kanale YouTube) filmów harcerzy z Warszawy. Materiały przez nich publikowane dotyczyły codziennych harcerskich spraw np. życia na obozie harcerskim, jednak ktoś uznał, że „naruszają one zasady” społeczności. Najpierw filmiki były blokowane, po proteście, przywrócono je, ale obniżono tzw. zasięgi i wyłączono monetyzację oraz podniesiono wiek oglądających. Według YouTube trzeba mieć skończone 18 lat, aby oglądać taki harcerski filmik - to jakiś absurd! Przecież ten przekaz wręcz jest przeznaczony dla dzieci i młodzieży, a nie dla dorosłych.
- mówi dyrektor CMWP SDP.

Social media ponad prawem?

Zdaniem Jolanty Hajdasz ostatnie wydarzenia w USA wyraźnie pokazały manipulacje mediów społecznościowych. 

To, że można zablokować treści publikowane przez urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych, oznacza, że można zablokować w każdej chwili każdego pod jakimkolwiek pretekstem. Kto zatem ma decydować o tym, które treści powinny być zablokowane, czyli de facto cenzurowane, a które nie? Widać jak daleko poszło cenzurowanie w mediach społecznościowych. Niebezpieczne jest, że to nie podlega żadnej kodyfikacji, żadnej kontroli. Najwyższy czas to po porostu zmienić.
- podkreśla szefowa CMWP SDP.

Pytana o to, jak cenzura w sieci zmieni współczesne dziennikarstwo, dyrektor Centrum Monitoringu Prasy SDP odpowiedziała, że ma nadzieję, że na lepsze, bo nadszedł czas na refleksję odbiorców mediów. 

Wierzę, że wzmocni się dziennikarstwo profesjonalne, tradycyjne, dziennikarstwo bazujące na sprawdzonych zasadach etyki zawodowej, gdzie informacje publikuje się po sprawdzeniu ich w co najmniej dwóch wiarygodnych źródłach, a dziennikarz podpisuje się pod publikacją swoim imieniem i nazwiskiem.
- powiedziała.

Jak walczyć z cenzurą w internecie?

Zdaniem Jolanty Hajdasz, gdyby nie wyłączenie kont społecznościowych prezydenta USA, wiele osób nadal żyłaby w nieświadomości, że w mediach społecznościowych możliwa jest cenzura.

Wśród internautów istnieje jedynie takie przekonanie: „Jak użyjesz niewłaściwego słowa, to cię wyłączą, ale jak będziesz przestrzegał regulaminu, to nikt cię nie zablokuje”. Otóż właśnie są sytuacje, w których konto blokuje się z niewiadomego powodu, a ocena, co blokować, a co nie, jest subiektywna. Tak nie powinno być. Każdy przekaz, który nie narusza przepisów prawnych, powinien mieć szansę na publikację, a od oceny, czy ktoś te przepisy naruszył, czy nie, są niezawisłe sądy.
- podkreśliła Hajdasz.

Jej zdaniem, należy jak najszybciej opracować działania zapobiegające cenzurze mediów społecznościowych.

Są opracowania i projekty Unii Europejskiej, jak z tym zjawiskiem walczyć. Warto je analizować. Pod koniec ubiegłego roku również nasze Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało projekt ustawy o ochronie wolności słowa w internecie. Przyjmuję te działania z nadzieją, czekam na publikację ostatecznej wersji tego projektu, w mojej ocenie mogą to być korzystne dla nas wszystkich rozwiązania. Trzeba zacząć kontrolować to, co kontrolowane być powinno. Wolność słowa nie oznacza wolności od wszystkiego i do wszystkiego. Wolność słowa musi być związana z odpowiedzialnością, ale jest dobrem nas wszystkich, na pewno nie powinni o niej decydować właściciele wielkich korporacji medialnych.
- powiedziała dr Jolanta Hajdasz.

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

 

#jolanta hajdasz #CMWP SDP #cenzura internetu #media społecznościowe #social media

Piotr Łukawski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo