Maria Seweryn, aktorka, która z racji wieku nie należy jeszcze do grupy podwyższonego ryzyka, przyjęła szczepionkę przeciwko COVID-19. Jak się okazało, otrzymała ją "nieco przypadkowo". - Ponieważ mój ojciec porusza się o kulach, pojechałam z nim na szczepienie. Nie było nikogo poza nami, pani doktor mnie zaprosiła i powiedziała, że "skoro już pani jest, niech pani wejdzie, jest otwarta dawka". Ja z tego skorzystałam - wyznała Seweryn w rozmowie z Polsat News.

Specjalne nagranie-tłumaczenie zamieściła też na swoim profilu na Twitterze. 

– Po kilku dniach zorientowałam się, że narracja dotycząca kampanii proszczepieniowej zaczyna być bardzo negatywna. Dlatego kiedy rano zadzwonił dziennikarz Polsatu, na pytanie czy się zaszczepiłam, z odruchu i ze strachu odpowiedziałam: „Nie”

– wyjaśnia.

Jak dodaje, skłamała „z obawy przed tym, że być może zrobiła coś złego, że zaszczepiła się, a nie jest seniorem”.

– Z wielką radością jechałam z moim tatą (Andrzejem Sewerynem), wiozłam go na szczepionkę do szpitala WUM. Wiozłam go, ponieważ jest po ciężkiej operacji i chodzi o kulach. Nie jechałam tam z zamiarem zaszczepienia się i nie jechałam jako ambasadorka. Tam popełniłam błąd, ponieważ zaproponowano mi szczepienie, a ja się zgodziłam

– wykazuje.

– Bardzo Państwa za to przepraszam. Nie zwykłam kłamać, więc jest to dla mnie duże przeżycie i rozumiem państwa oburzenie. Jest mi wstyd – dodaje.