"Mechanizm praworządności nie jest cudowną bronią" - przyznała Jourova w rozmowie z niemieckim dziennikiem.

- Dysponujemy teraz co prawda dodatkowymi możliwościami sankcji, będziemy jednak musieli wykonać trudną pracę, żeby móc rzeczywiście skorzystać z możliwości obcięcia funduszy z budżetu

- dodała wiceszefowa Komisji Europejskiej.

Jourova przyznała, że mechanizm praworządności zostanie najpierw skontrolowany przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a wyroku spodziewa się "raczej w ciągu miesięcy, a nie lat". Zapowiedziała też, że Komisja Europejska zajmie się od początku przyszłego roku wdrażaniem w życie dyrektywy ws. praworządności, co oznacza, że „zajmie się Polską i Węgrami”.

Wiceszefowa Komisji Europejskiej potwierdziła również, że każdy przypadek "łamania praworządności" będzie rejestrowany od 1 stycznia 2021 r. Rejestracją będzie zajmować się... sama Jourova, jak również komisarz sprawiedliwości Didier Reynders. Pytana o wątpliwości, jakie w tej sprawie ma węgierski premier Viktor Orban, stwierdziła, że ma inne zdanie:

„To musi być jasne: zasada praworządności jest decydująca dla wzajemnego zaufania między krajami członkowskimi i tym samym dla funkcjonowania Wspólnoty. To nie ma nic wspólnego z ideologią. Ani z tym, czy jest się w polityce na lewo, czy na prawo”