Anna Lewandowska zamieściła na Instagramie film, na którym była przebrana w tzw. „fat-suit”, czyli strój imitujący sylwetkę osoby otyłej. Jak relacjonuje Plejada, trzymając się za sztuczny brzuch i pupę, żona napastnika reprezentacji Polski pytała: „Za duża, za chuda – jak teraz się wam podobam?”.

Na trenerkę posypały się kalumnie, postanowiła się bronić.
Nigdy moim zamiarem nie było robienie sobie żartów z osób otyłych (...) Zawsze powtarzam, że najważniejsze jest zdrowie, zawsze powtarzam, że najważniejsza jest konsultacja z lekarzem. Jeśli uraziłam kogoś swoim filmem, to bardzo przepraszam, ale zupełnie nie było to moim celem. To była odpowiedź na pewne komentarze i opinie odnośnie kobiet
– napisała.
Żona Roberta Lewandowskiego zamieściła także post na swoim profilu na Instagramie.
„Jako kobieta jestem narażona na wiele ocen i porównań, ale nie tylko ja (dlaczego tak jest?) Czytam o sobie – za chuda, za gruba, czy wróciłam do formy po ciąży, czy też nie, za niska, włosy – takie, usta – takie... no takie i nie inne... i co teraz?”
– pytała. „Dzisiejszy post i wczorajszy filmik (jak tańczę) to odpowiedź na ciągłe komentarze odnośnie nas kobiet. WSPIERAJMY SIĘ, zamiast poddawać ciągłej ocenie!!!”
– apelowała trenerka.