Sejm przyjął w piątek zmiany w prawie podwyższające wynagrodzenia dla samorządowców, parlamentarzystów i osób zajmujących kierownicze stanowiska w państwie, wiążące ich wysokość z wynagrodzeniami sędziów Sądu Najwyższego, a nie, jak dotąd, z kwotą bazową corocznie określaną w ustawie budżetowej. Ustawa została uchwalona m.in. głosami posłów Koalicji Obywatelskiej, a z jej inicjatywą - jak mówi się coraz głośniej - wyjść mieli parlamentarzyści PSL. Opozycję za wysunięcie i poparcie tego projektu spotkała ostra krytyka. Ostatecznie ustawę odrzucono w Senacie. 

W piątek na Twitterze Tusk napisał: "Perfect Timing Day: przyznać wielkie podwyżki prezydentowi, rządowi i parlamentowi w rocznicę strajku 1980, w czasie rewolucji u najbliższego sąsiada, w szczycie pandemii, kiedy zaczyna się głęboka recesja". Dodał również:

"Opozycja, która złej władzy podwyższa wynagrodzenie, i to w czasie kryzysu, nie ma racji bytu. Po prostu. Ogarnijcie się, proszę".

Na reprymendę "króla Europy" odpowiedział wczoraj Borys Budka. Dość uszczypliwie.

- Wolałbym, żeby w takiej sprawie sięgnął po telefon, a nie posługiwał się komunikatorem

- zaznaczył lider PO, nad którym zbierają się ostatnio czarne chmury. Jego odwołania domaga się głośno m.in. poseł Tomasz Zimoch.

Z kolei Grzegorz Schetyna ma zupełnie inne zdanie dotyczące wpisu Tuska, uważając, że ma on... najwięcej do powiedzenia. Wygląda na to, że "jedność" to w Platformie Obywatelskiej obce sformułowanie.

- Kwestia pieniędzy publicznych, finansowania - tutaj Tusk ma najwięcej do powiedzenia. Trzeba ten głos usłyszeć i uszanować. Uważam, że potrzebne są takie zdania, porady i przyjacielskie wsparcie. (...) Ten głos był ważny

 - uznał Schetyna.

- Nie chcę mówić, że on wpłynął na decyzję opozycji, która zmieniła swoje zdanie, bo na to wpłynęło bardzo wiele innych czynników, przede wszystkim to, w jaki sposób to zostało w ogóle przyjęte publicznie. Ale uważam, że trzeba słuchać tych, którzy mają doświadczenie w polityce, którzy życzą Platformie jak najlepiej, którzy ją zakładali

- podkreślił były lider PO.

W ocenie Schetyny kwestia przyznawania pieniędzy publicznych dla partii politycznych i polityków zawsze będzie wywoływać ogromne emocje. "Nie ma dobrego czasu, żeby o tym rozmawiać. Ten jest najgorszy z możliwych" - dodał.