Nasila się fala migracyjna na włoską wyspę Lampedusa - informuje agencja Ansa, powołując się na miejscowe służby. Przypływają tam kolejne łodzie z migrantami, głównie z Tunezji. W ośrodku identyfikacji i rejestracji migrantów przebywa prawie tysiąc osób.

Niektórzy migranci zostali zatrzymani przez włoskie służby na wodach koło Lampedusy, inni zdołali samodzielnie dopłynąć do brzegu i dostać się na ląd. Łącznie to 960 osób.

W ośrodku pobytu jest około stu miejsc dla migrantów, co najlepiej obrazuje kryzysową sytuację.

Jak informuje portal dw.com.pl, włoski frachtowiec "Cosmo" uratował około 110 uchodźców, których łódź pontonowa znalazła się w niebezpieczeństwie w maltańskiej strefie ratunkowej.

Organizacja Alarm Phone podała w sobotę w nocy na Twitterze, że kolejna łódź z 56 uchodźcami "nadal czeka na pomoc", po tym, jak zaalarmowane zostały władze maltańskie.

- Z kolei drewniana łódź z 72 migrantami została podobno zawrócona do Libii przez libijską straż przybrzeżną. Ponieważ znalazła się w niebezpieczeństwie w maltańskiej strefie ratunkowej, chodzi o nielegalne odrzucenie, podała organizacja pomocowa Alarm Phone - cytowana przez dw.com.pl.

W ciągu minionych dni przypływało po kilkanaście małych łodzi z grupami migrantów. Są oni sukcesywnie przewożeni statkami i promami na Sycylię. Tam zaś władze szukają miejsc, w których przybysze odbędą kwarantannę.

Lider prawicowej Ligi Matteo Salvini, były szef MSW i inicjator zaostrzonej polityki migracyjnej, komentując to, co się dzieje na Lampedusie, stwierdził, że sytuacja jest "nie do zniesienia".

- Przybywają tu młodzi, rośli mężczyźni. To nie są uchodźcy wymagający pomocy humanitarnej. To biznes przemytu ludzi

- ocenił Salvini.