Wczoraj w Warszawie doszło do wypadku autobusu miejskiego, który przebił barierki i spadł z wiaduktu na trasie S8. Bilans wypadku to jedna ofiara śmiertelna oraz 17 poszkodowanych, w tym cztery osoby ciężko ranne. Kierowca autobusu, który spadł z wiaduktu na trasie S8, w chwili wypadku był pod wpływem amfetaminy. Usłyszał już zarzuty.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Okazało się, że był to autobus firmy Arriva, która jest własnością niemieckiego przewoźnika Deutsche Bahn. 

Arriva wozi warszawskich pasażerów w ramach umowy wartej 291 milionów złotych, którą prezes Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie podpisał w ubiegłym roku. 

- Kolejne przegubowe autobusy na gaz dostarczy firma Solaris. Nowe pojazdy wyjadą na ulice w barwach Warszawskiego Transportu Publicznego w ramach kontraktu z firmą Arriva. W środę, 10 kwietnia, Zarząd Transportu Miejskiego podpisał umowę z tym przewoźnikiem na obsługę linii komunikacji miejskiej 54 przegubowymi Solarisami Urbino 18 CNG. Warta 291 mln zł umowa została podpisana na 8 lat. Podpisany kontrakt na obsługę linii 18-metrowymi autobusami jest trzecim jaki, firma Arriva będzie realizować w stolicy. Gazowce wyjadą na ulice Warszawy na początku września

- informował Urząd Miasta Stołecznego Warszawy w kwietniu 2019 roku. 

Czy firma należąca do niemieckiego potentata transportowego należycie dopilnowała procedur kontroli kierowców autobusów? Jeżeli potwierdzą się informację związane z narkotykami w kabinie kierowcy, to pytanie może rozbrzmieć jeszcze głośniej.

Inna sprawa to patriotyzm gospodarczy prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego - jeszcze nie tak dawno podczas spotkania z wyborcami w Bydgoszczy Trzaskowski pytał rząd o realizowanie patriotyzmu gospodarczego, w tym o import węgla i polski przemysł zbrojeniowy. Podkreślał potrzebę wspierania polskich przedsiębiorców i realizację w praktyce patriotyzmu gospodarczego. Okazuje się jednak, że mieszkańców Warszawy wożą autobusy zagranicznej spółki i to za niemałe pieniądze.