„Biegniemy, biegniemy!” - krzyczy do towarzyszących mu strajkowiczów. Po chwili rezygnuje jednak, wyraźnie rozbawiony natychmiastową reakcją licznych policjantów.

Na opublikowanym w sieci fragmencie transmisji widać, jak Tanajno chwyta funkcjonariusza za kark. Chwilę po tym prosi, by ten go „nie zatrzymywał”.

Naruszenia nietykalności cielesnej Tanajno miał dopuścić się zatem więcej niż raz, o czym poinformowała na Twitterze stołeczna policja.

"Nie będzie przyzwolenia na atakowanie policjantów. Jeżeli ktoś wyciąga rękę na funkcjonariusza, zmusza nas do zdecydowanej reakcji. Potwierdzamy, że w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej policjanta zatrzymany został Paweł Tanajno"

- napisano.

Ten miał zastosować agresję wobec policjantów w momencie, kiedy działali oni w kordonie. Funkcjonariusze aktualnie zbierają materiały i przesłuchują świadków zajścia. Kandydat na urząd Prezydenta RP noc spędzi w policyjnym areszcie.


Sobotnia demonstracja rozpoczęła się po południu na placu Defilad w Warszawie. Gromadzące się osoby przychodziły z biało-czerwonymi flagami i transparentami z logo strajku. Policja zabezpieczała teren i przez głośniki informowała, że w związku ze stanem epidemii grupowanie się jest zabronione. Jak podkreślała KSP na Twitterze, komunikaty były celowo ignorowane.

Uczestnicy protestu na apel Pawła Tanajno ułożyli na schodach prowadzących do Pałacu Kultury krzyż ze zniczy i kwiatów. Inicjator akcji wyjaśniał, że ma być to krzyż symbolizujący ciężary, jakie na nich nałożył rząd, ograniczając możliwości prowadzenia działalności gospodarczej. Następnie uczestniczący udali się pieszo chodnikami w kierunku Pałacu Prezydenckiego, a dalej – pod Sejm. 

Policja, w związku z ignorowaniem komunikatów, legitymowała, a także zatrzymywała prewencyjnie uczestników. Miejscami działała w pododdziałach zwartych, w kilku miejscach zablokowała przemarsz.