O tym, że brakuje świadomości, czym jest fizjoterapia, może świadczyć fakt, że dyrektorzy szpitali potrafią w obecnej sytuacji epidemii odsuwać od pracy fizjoterapeutów, bo uważają, że to zagrożenie epidemiologiczne. A pacjenci zostają bez ważnego elementu leczenia. Dla niektórych, np. chorych po wylewach, oznacza to, że stracili szanse na powrót do formy.

- powiedział Prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów dr Maciej Krawczyk.

Mamy bardzo zaniedbaną fizjoterapię na oddziałach intensywnej terapii. Często fizjoterapeuci traktowani są jak intruzi. Kluczem do leczenia wszystkich unieruchomionych pacjentów w szpitalu po operacjach, na oddziałach intensywnej terapii jest praca już w pierwszej dobie. Taki jest światowy standard. W ostrym etapie choroby fizjoterapia zwiększa szansę na uratowanie człowieka.

- dodał dr Maciej Krawczyk

Jednocześnie prezes KIF podkreślił, że fizjoterapię w Polsce traktuje się nadal jako dodatek do leczenia, a nie integralną część tego leczenia. To wbrew powszechnej praktyce w innych krajach. Dane światowe pokazują, że jeżeli fizjoterapeuci podejmują swoje działania z pacjentem na oddziale intensywnej terapii, to przeżywalność tych pacjentów jest większa.

W Polsce bardzo kuleje ta forma opieki i ubolewamy nad tym. Fizjoterapia nie osiągnęła jeszcze swojej właściwej pozycji ze względu na lata zaniedbań. Przez długi czas nie był to samodzielny zawód medyczny. Nikt nie mówił o jej roli. Postawię nawet trochę przekorną tezę, że 30 lat temu była większa świadomość niż w tej chwili.

- dodał.

Prezes KIF przypomniał, że 25 września 2015 roku zaczęła obowiązywać ustawa o zawodzie fizjoterapeuty.

Mimo wszystko jednak, jego zdaniem, Polska wypada wciąż słabo na tle innych krajów, na przykład Wielkiej Brytanii, Australii, USA, Szwecji czy Holandii, w których zawód fizjoterapeuty jest niezależnym zawodem od 30-45 lat. W Polsce nie jest powszechną praktyką udział fizjoterapeuty na wielu oddziałach, gdzie jest ich naturalne miejsce. Jako przykład podał terapię oddechową, która jest w naszym kraju słabo rozwinięta. Dodał, że z danych udostępnionych przez NFZ wynika, że w 2017 r. hospitalizowano w Polsce niemal 200 tys. pacjentów z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP).

Sprawdziliśmy potem, ilu z nich poddano jakiejkolwiek rehabilitacji. Nie udało się jednak określić dokładnie specyfiki tej terapii, ale wyszło, że tylko 2 proc. poddano fizjoterapii. A przecież to ona jest podstawowym środkiem leczniczym w przypadku tej konkretnie choroby.

- wyjaśnił.

Każdy polski fizjoterapeuta jest przygotowany do prowadzenia terapii oddechowej z pacjentem. Jest ona ujęta w programie studiów, choć wymaga też nieustannego poszerzania wiedzy po studiach, podobnie jak to się dzieje w każdej innej dziedzinie medycyny.

Według raportu WHO ponad 64 proc. wszystkich chorób na świecie odpowiedzialny jest brak prawidłowej aktywności fizycznej.