Piotr Nisztor: Gazprom nie respektuje postanowień międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego dotyczącego zapłaty PGNiG 1,5 mld dol. Jak zmusić więc rosyjski koncern do wykonania wyroku?

Janusz Kowalski: Kazus ukraińskiego Naftohazu, który wygrał z Gazpromem 2,6 mld dol., pokazał, że prowadząc twardą egzekucję, można uzyskać zasądzone pieniądze. Ukraińcy po korzystnym wyroku zaczęli zajmować aktywa rosyjskiego koncernu w Europie. Ta droga okazała się skuteczna. Dlatego my również będziemy nią podążać. Nierespektowanie przez Gazprom wyroku międzynarodowego trybunału dobitnie pokazuje również, że rosyjski koncern nie jest żadnym rzetelnym dostawcą. Oczywiście doskonale wiedzieliśmy już o tym wcześniej. Przecież podczas ostatnich 20 lat Gazprom regularnie łamał zapisy umów dotyczących dostaw gazu do Polski. Jednak tym razem powinien być to poważny sygnał alarmowy dla Unii Europejskiej, szczególnie Niemiec, przed całkowitym uzależnieniem się od Kremla. Jeżeli za 10-15 lat przez magistrale Nord Streamu 1 i Nord Streamu 2 trafi na rynek europejski 110 mld m sześc. gazu, to będzie oznaczać, że Kreml otrzyma potężne narzędzie do prowadzenia własnej polityki. W każdej chwili będzie mógł go użyć wrogo przeciwko Europie.

Jak więc proceduralnie Polska może rozpocząć egzekucję wierzytelności wobec Gazpromu?

Z jednej strony musi być złożony kolejny pozew przed Trybunałem Arbitrażowym dotyczący egzekucji należności. Następnie w ramach tego postępowania możliwe jest zajmowanie aktywów Gazpromu, w tym akcji w Nord Streamie 1 czy Nord Streamie 2. Dokładnie tak jak zrobił to Naftohaz.

Cały wywiad z wiceministrem Januszem Kowalskim znajduje się w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie":