Rocznice radosne, rocznice bolesne

  

Rok mamy superjubileuszowy – to nie tylko stulecie zwycięstwa nad bolszewią, lecz także 100. rocznica urodzin naszego świętego papieża! Karol Wojtyła urodził się wszak 18 maja 1920 r., w kilka dni po triumfie „wyprawy kijowskiej” i zdobyciu przez polskie oraz ukraińskie oddziały stolicy Ukrainy w wyniku sojuszu Piłsudski–Petlura.

W myśl starej mądrości ludu ruskiego – „Sam siebia nie pochwalisz – chodisz kak opliowannyj” – postanowiłem podczepić się pod wielkie jubileusze i podsumować moją skromną rocznicę współpracy z „Gazetą Polską Codziennie”, która zaowocowała już niemal setką artykułów.

Dzięki internetowej wersji moich tekstów zamieszczanych na portalu Niezależna.pl przekonałem się, że mają one uważnych Czytelników, bezkompromisowo wyrażających swoje opinie o płodach umysłu autora. Są to w większości, podobnie jak ja, zoologiczni antykomuniści, mieszkańcy tegoż ciemnogrodu, zaczadzeni nacjonalizmem i rusofobią nietolerancyjni fanatyczni chrześcijanie, jednym słowem niedorżnięte watahy istnych czarnych owiec! Nic więc dziwnego, że większość tej bandy ocenia moje bluzgi prasowe pozytywnie – spora część mojej pisaniny zyskała uznanie tej podejrzanej publiki na poziomie 80–90 proc., a co bardziej jadowite teksty nawet i 100 proc.!

Od Międzymorza do Trójmorza

Jak owi Czytelnicy wiedzą, zaczynałem od naświetlenia historii Międzymorza – wielkiej idei marszałka Piłsudskiego, by przejść do obecnej próby realizacji tego zamysłu, która zaowocowała powołaniem z inicjatywy prezydentów Polski i Chorwacji międzynarodowej organizacji Trójmorze, grupującej dziś 12 krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Pisanie o uwarunkowaniach geopolitycznych tego tworu siłą rzeczy doprowadziło do rozszerzenia tematyki, gdyż w świecie globalizacji wszystko się łączy ze wszystkim i warunkuje wzajemnie, czego pierwszym z brzegu przykładem jest z jednej strony wspólny sprzeciw krajów Trójmorza wobec budowy Nord Streamu 2, a w odwecie za zakłócanie interesów głównych państw UE z Rosją – nieustające grillowanie przez różne unijne agendy najbardziej niepokornych, najpierw Węgier, potem Polski.

Trzeba przyznać, że koncept Międzymorza jest z założenia skierowany przeciw dominacji największych państw europejskich, które od wieków były Polsce wrogie, jak uczestnicy rozbiorów I Rzeczypospolitej – Prusy i Austria, które pod władzą Hitlera jako III Rzesza próbowały nas ostatecznie zniszczyć, ale i przeciw wiarołomnym sojusznikom, Francuzom i Brytyjczykom, zawsze gotowym przehandlować Polskę za dobre interesy z Rosją. I nie była to tylko Jałta po II wojnie światowej, warto przeczytać znakomitą książkę prof. Andrzeja Nowaka z 2015 r. „Pierwsza zdrada Zachodu”, w której opisuje próbę sprzedania ledwie odrodzonej RP bolszewikom już w 1920 r.!

Momenty przełomowe

Nic zatem dziwnego, że próba podjęcia przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego idei prometejskiej Piłsudskiego i pomysłu Międzymorza wywołały wściekłość – jawną na Wschodzie, a skrywaną na Zachodzie. Intensywne działania prezydenta prowadzące do strategicznego zbliżenia z Ukrainą i państwami bałtyckimi oraz Gruzją i Azerbejdżanem na Kaukazie zostały przerwane rosyjskim najazdem na Gruzję, którą przed całkowitym podbojem uratowała tylko wyprawa prezydentów Litwy, Ukrainy, Estonii i Łotwy zorganizowana błyskawicznie przez prezydenta RP. „Wkładem” Zachodu w rozwiązanie konfliktu była natomiast wyprawa prezydenta Francji do Moskwy, gdzie w imieniu UE usankcjonował trwającą po dziś dzień rosyjską okupację 20 proc. terytorium Gruzji.

Po tragicznym 10 kwietnia, którego dziesiąta rocznica też wszak przypada w tym roku, moi przyjaciele z byłych republik sowieckich, od Bałtyku po Kaukaz, byli od razu przekonani, że to nie żadna katastrofa, a Lecha Kaczyńskiego dosięgła po prostu zemsta Kremla. Śmierć prezydenta i tchórzliwe działania rządu PO-PSL po katastrofie, jak się wydawało, położyły kres wielkiej idei prometejskiej, ale gdy odżyła ona po zwycięstwie Zjednoczonej Prawicy, dzięki harmonijnej współpracy rządu i prezydenta Andrzeja Dudy przybrała od razu formy organizacyjne, z początku na pozór skromne.

Momentem przełomowym było niezwykle mocne wsparcie świeżo powstałego Trójmorza przez prezydenta USA Donalda Trumpa podczas jego pobytu w Polsce w 2016 r. Nie tylko wygłosił on wówczas pod pomnikiem Powstania Warszawskiego słynną mowę sławiącą ducha wolności narodu polskiego, lecz także wziął udział w spotkaniu przywódców krajów Trójmorza, deklarując pomoc dla realizacji jego celów. Większość komentatorów polskich odniosła się do tego sceptycznie, uznając to za czysto grzecznościową formułkę. Wkrótce jednak okazało się, że wsparcie USA jest całkiem realne, zarówno w sferze zabezpieczenia krajów Trójmorza przed agresją rosyjską, jak i w wymiarze gospodarczym. Rozmieszczeniu sił NATO na wschodniej flance Sojuszu, w tym stałego kontyngentu amerykańskiego w Polsce, towarzyszyło bowiem zawarcie przez nasz kraj długofalowych kontraktów na dostawy amerykańskiego gazu do Świnoujścia, skąd przez tworzoną infrastrukturę może on być przesyłany nie tylko do krajów członkowskich Trójmorza, lecz także na Ukrainę czy Białoruś, by oswobodzić je od rosyjskiego dyktatu energetycznego.

Kto zyska, kto straci

Jednocześnie groźba sankcji wobec firm zachodnich uczestniczących w budowie rosyjsko-niemieckiego Nord Streamu 2 jasno wyrażona przez prezydenta Trumpa sparaliżowała prace nad nim i w rezultacie groźny dla Europy Środkowo-Wschodniej gazociąg może wcale nie zostanie ukończony. Lider Trójmorza, którym stała się Polska, dzięki błyskawicznemu rozwojowi gospodarczemu ostatnich lat nawiązuje coraz ściślejsze więzi ekonomiczne z wielkim sojusznikiem zza oceanu. A są one obustronnie korzystne – wzmacniamy bezpieczeństwo poprzez zakupy amerykańskiego gazu i supersamolotów F-35, ale dzięki temu firmy z USA zyskują potężny rynek zbytu w naszym regionie Europy, więc do interesów z Polską i innymi krajami Trójmorza ustawia się kolejka chętnych. Na szczycie gospodarczym w Davos ogłoszono powołanie wspólnego funduszu inwestycyjnego i włączenie się w jego finansowanie przez największy bank świata, amerykański Goldman-Sachs, a ostatnio władze USA wydzieliły 1 mld dol. na inwestycje infrastrukturalne Trójmorza. Prezes PiS Jarosław Kaczyński skomentował to następująco: „Inicjatywa Trójmorza nie jest łatwym do zrealizowania przedsięwzięciem, ale jeśli uda się je stale umacniać i rozwijać, to może być niezmiernie korzystne zarówno dla nas, jak i państw wchodzących w skład tej inicjatywy. W decyzji rządu USA widzę dobry początek. Waszyngton dostrzega potencjał tego projektu i jest to na pewno duże wzmocnienie”.

Z całą pewnością jednak nie spodoba się to wielu wrogim nam siłom. I w tym kontekście mam prośbę do naszych władz jako zwykły obywatel RP, ale z głosów w internecie wiem, że nie jestem w tym względzie odosobniony: nie upraszajcie Rosji o zgodę na wizytę w Smoleńsku, nie jedźcie tam w ogóle! Wystarczy ofiar! Szczątki zamordowanych oficerów WP lepiej sprowadzić z ziemi nieludzkiej do Polski, zbudować im martyrium i czcić co roku godnie – i bezpiecznie. Długa ręka Kremla nie jest wymysłem „zoologicznych antykomunistów”, ale realnym zagrożeniem!
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts