To jest takie na marginesie, trochę pół żartem, pół serio, bo mam świadomość, że są ważniejsze problemy, z jakimi Polki mają do czynienia. Ale to grono jest idealne, by poruszyć kwestię całowania rąk w Sejmie

- zaczęła Klaudia Jachira podczas posiedzenia kobiecej grupy parlamentarnej.

Przepraszam bardzo, szanowne panie, ja proszę o jakieś regulacje w tej sprawie. Ja nigdy w mojej karierze zawodowej nie spotkałam się z tak wielką potrzebą całowania po rękach. Szczególnie posłów prawicy, ale tak naprawdę z każdej opcji

- skarżyła się zrozpaczona poseł.

To jest dla mnie naruszenie mojej cielesności. Mówi się, że molestowanie zaczyna się, gdy kobieta czuje dyskomfort. Ja go odczuwam. Staram się miażdżyć im te ręce w uścisku, żeby mi ich nie podnosili, ale nie odbierają tych sygnałów. Realnie mnie to brzydzi. Zróbmy coś z tym, błagam

- zaapelowała. 

"Problem" poruszyła również na Twitterze:

I rozszerzyła na Facebooku:

Ta ważka sprawa wywołała poruszenie wśród obecnych na sali pań poseł Lewicy.

Myślę, że wszystkie tego doznajemy, jesteśmy przeciw, to jest ważna sprawa

- przyznała przewodząca obradom zespołu Wanda Nowicka.

Wtórowała jej koleżanka z klubu Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska:

Starszą koleżanką jestem, ale muszę przyznać, że ja już od wielu lat z tym walczę. Ściągam tę łapę w dół. Jak mam kumpla, którego lubię, to mu dam buziaka po prostu. Ale nie, żeby ktoś mnie zmuszał. To wcale nie jest okazywanie szacunku.

Zaś internet, bezlitośnie: