Operator postrzelony na planie filmu Vegi. Ruszył proces o odszkodowanie

Patryk Vega / youtube.com/printscreen

  

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszył proces o odszkodowanie w sprawie wypadku do jakiego doszło na planie filmu Patryka Vegi. Podczas kręcenia jednej ze scen, postrzelony został pracujący tam operator.

Do zdarzenia doszło 21 grudnia 2016 r. Na lotnisku na warszawskim Bemowie powstawały wtedy ujęcia do filmu "Czerwony punkt" w reżyserii Patryka Vegi. Tego dnia na planie kręcono scenę ze śmigłowcem, w którym siedział zamaskowany strzelec celujący w obiektyw kamery. Wcielał się w niego były żołnierz GROM-u Ireneusz Sz.

Gdy operator Petro Aleksowski (zgadza się na podanie nazwiska) stał na podnośniku, helikopter niebezpiecznie się do niego zbliżył i wtedy padł strzał. Kula trafiła operatora w udo i uszkodziła mu kość.

Dziś w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się rozprawa cywilna przeciwko Opus Film (producent filmu) ws. odszkodowania za wypadek, do którego doszło na planie. Na sali rozpraw zeznawał pomocnik operatora, który kręcił razem z Petro Aleksowskim scenę na podnośniku.

Na sali rozpraw powiedział, że obaj byli zabezpieczeni jedynie uprzężami, aby nie spaść z podnośnika oraz, że nie miał informacji o tym, że padnie strzał. Stwierdził, że wcześniej myślał, że chodzi o celowanie laserem, a strzał i jego efekt "ma być dorobiony przez montaż".

Mężczyzna zeznał, że śmigłowiec nagle przybliżył się, po czym usłyszał strzał. "Po chwili Petro zaczął krzyczeć z bólu. Wziął krótkofalówkę i zaczął wzywać pomocy. Zobaczyłem na jego udzie plamę krwi (...) Krzyczeliśmy, aby podnośnik zjeżdżał w dół" - mówił w sądzie. Dodał, że jednak przez 2-3 minuty "nic się nie działo", a na planie nie było karetki, ani zespołu ratowników. Potem widział jak postrzelony operator został przeniesiony do busa.

Dopytywany przez sędzię, kto odpowiadał za zapewnienie bezpieczeństwa na planie zeznał, że byli kaskaderzy, którzy przypięli ich uprzężami, ale "formalnie nikogo nie było". Z kolei pytany, kto dał komendę do strzału stwierdził, że była to komenda reżysera. Jednocześnie zaznaczył, że razem z Petrem Aleksowskim nie mieli kontaktu z osobami ze śmigłowca.

Mężczyzna stwierdził też, że nie przechodził wcześniej żadnych szkoleń BHP, a na planie tego dnia nie widział pirotechnika.

Postrzelony operator Petro Aleksowski domaga się przed sądem zadośćuczynienia za doznane krzywdy i ból, odszkodowania za szkody materialne oraz renty. Nie ujawnia jednak o jakie kwoty chodzi. "Zostałem inwalidą do końca życia. Nie mogę pracować w zawodzie" - powiedział po zakończonej rozprawie.

To pierwsza tego typu sprawa w Polsce. W zeszłą środę - po ponad dwóch i pół roku od wypadku, przed Sądem Rejonowym Warszawa-Wola ruszył z kolei proces karny dotyczący tego wypadku. Na sali rozpraw zeznawali były żołnierz GROM-u Ireneusz Sz. oraz poszkodowany operator, który występuje również w roli oskarżyciela posiłkowego.

"Zarzuty aktu oskarżenia dotyczą spowodowania nieumyślnie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez postrzelenie, w wyniku czego pokrzywdzony doznał rany postrzałowej kończyny dolnej, co stanowiło ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci innego ciężkiego kalectwa"

– informowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

"Medyczne" orędzie nowego marszałka Senatu. Było o "zatruciu wirusem" i "chorobie, która się kończy"

Tomasz Grodzki / screen TVP 1

  

Dziś Telewizja Polska wyemitowała orędzie nowego marszałka Senatu, Tomasza Grodzkiego. Marszałek sporo mówił o prowadzeniu "politycznego sporu w sposób przyzwoity". W całym orędziu roiło się od medycznych porównań. - (...) Pragnę zapewnić, że każda choroba, nawet najcięższa, zwłaszcza jeśli jest mądrze leczona, kiedyś się kończy, czasami szybciej niż ktokolwiek by przypuszczał, czego państwu i sobie życzę (...) - puentował Tomasz Grodzki.

Dzisiejsze orędzie marszałka Senatu trwało nieco ponad siedem minut i zostało wyemitowano w telewizyjnej "Jedynce". 

Na początku swojego wystąpienia zaznaczył, że obecna sytuacja w polskim parlamencie, gdzie w Sejmie większość ma Prawo i Sprawiedliwość, a w Senacie - opozycja (co jest bezprecedensowym stanem po 1989 r.), "przywraca w pewnym stopniu równowagę w zmaganiach politycznych, ale jednocześnie nakłada ogromną odpowiedzialność za słowa, czyny i decyzje na obie strony". 

Podkreślał, że " siłą naszego społeczeństwa jest różnorodność, za którą idzie kreatywność i energia Polek i Polaków". Dalej padła seria zapewnień o pracy Senatu dla dobra obywateli.

- Zapewniam państwa, że uczynię wszystko, co w mojej mocy, aby korzystając z ogromnego potencjału pań i panów senatorów, wybranych przez dziesiątki i setki tysięcy wyborców, uczynić z Senatu miejsce, które będzie kuźnią najlepszego prawa, w którym będą królowały szacunek, przyzwoitość, praworządność, honor, prawda i normalna praca merytoryczna, zaś nie będą miały wstępu obłuda, cynizm, oszustwo, kłamstwo, naginanie konstytucji czy regulaminu Senatu - mówił Tomasz Grodzki.

Chwilę później nowy marszałek Senatu zaznaczył, że będzie starał się przekonać, "że jest możliwe uprawianie politycznego sporu w sposób przyzwoity, normalny, bez wzajemnej niechęci czy nienawiści, mając za cel tylko i wyłącznie służbę narodowi". Zaznaczył, że "jest w całkowitym błędzie", kto myślał, że Senat "będzie narzędziem do blokowania Sejmu".

Końcowy fragment - po zapowiedziach gaszenia sporu politycznego - można określić mianem "medycznego" - marszałek sporo nawiązywał w nim bowiem do swojej profesji. Tam też padły słowa o "zatruciu wirusem" i chorobie, która się kończy".

- Senat RP (...) może istotnie przyczynić się do uzdrowienia Polski, dotkniętej wieloma problemami, z których najgorszy chyba polega na zatruciu naszych wzajemnych relacji wirusem niechęci i głębokich podziałów między rodakami, które wydają się nie do zniwelowania. Ale pragnę zapewnić, że każda choroba, nawet najcięższa, zwłaszcza jeśli jest mądrze leczona, kiedyś się kończy, czasami szybciej niż ktokolwiek by przypuszczał, czego państwu i sobie życzę (...) - puentował Grodzki.

Pełna treść orędzia marszałka Tomasza Grodzkiego znajduje się na stronach internetowych Senatu RP.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl