Rozmówcy wyborcza.pl prezentują bardzo optymistyczne stanowisko w sprawie wypływu nieczystości, nie widząc w tym większego zagrożenia.

Wyjątkowo zastanawiające są słowa mężczyzny, którego przedstawiono jako "pana Zbyszka". 

"Nie śmierdzi też na Młocinach. Tak deklaruje pan Zbyszek, który nad Wisłę dotarł rowerem. Odpala papierosa i zaczyna opowiadać. - Śmierdziało dwadzieścia lat temu, jak tu na bieżąco pompowali ścieki. Jak przychodziłem na ryby, to się nie dało wytrzymać. Wczoraj też nieźle dawało, ale najwyraźniej coś dorzucają, bo dzisiaj już jest elegancko"

- czytamy na portalu wyborcza.pl.

Pan Zbyszek nie stroni także od teorii spiskowych, twierdząc, że martwe ryby nie pochodzą z Wisły i zapewne muszą być podrzucane.

"Dodaje, że na brzegu znalazł kilka martwych ryb, ale jest pewny, że nie padły one ofiarą zanieczyszczeń. - To nie są ryby z Wisły. Ktoś je tu podrzucił"

- powiedział rozmówca portalu wyborcza.pl., a my pytamy o... granicę absurdu.

Komentujący dziwny tekst "Wyborczej" pękali ze śmiechu, snując przeróżne teorie na temat tajemniczego pana Zbyszka.