Nowe fakty o kolizji dziennikarza-celebryty. Kompletnie pijany Kamil D. nie jechał sam!

Doprowadzenie Kamila D. do prokuratury / screen z TVP Info

  

Znów jest głośno o sprawie znanego dziennikarza Kamila D., który jeszcze rok temu deklarował się jako abstynent, a w piątek spowodował kolizję na autostradzie A1 na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego, mając 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Prokuratura stawia mu zarzuty, a portal tvp.info ujawnia - dziennikarz nie jechał sam!

Do kolizji z udziałem kompletnie pijanego dziennikarza-celebryty Kamila D. doszło w piątek na autostradzie A1 na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego. Kamil D. w wydychanym powietrzu miał 2,6 promila alkoholu! Świadkowie zdarzenia twierdzili, że D. ledwo trzymał się na nogach, gdy opuszczał swoje luksusowe BMW.

Jak poinformował prokurator Piotr Cegiełka z piotrkowskiej prokuratury okręgowej, Kamil D. usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości. Grozi za to kara od 9 miesięcy do 12 lat więzienia. Drugi zarzut to kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Może grozić za to kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

Śledczy skierowali wniosek o areszt dla podejrzanego. Tymczasem, na jaw wychodzą nowe fakty dotyczące kolizji z udziałem Kamila D. Okazuje się, że dziennikarz nie jechał sam - towarzyszył mu jego pies, owczarek niemiecki. Przestraszone zwierzę zostało zabrane do schroniska, skąd odebrać miał je znajomy Kamila D., wcześniej uzyskując jego upoważnienie.

"Pies został odebrany jeszcze tego samego dnia, jakieś 3-4 godziny po kolizji. Kolega ze schroniska pojechał po niego na komendę. Pan Kamil podpisał oświadczenie, kto ma odebrać psa. Pies nie był ranny, nic mu się nie stało"

- przekazano portalowi tvp.info w miejscowym schronisku dla zwierząt. Prokuratura nie zaprzecza tym doniesieniom.

Choć zachowanie Kamila D. było lekkomyślne i zasługuje na potępienie, to nie brakuje osób, które... wzięły w obronę kontrowersyjnego dziennikarza. "Nie przekreślajmy go" - apeluje lewicowy filozof Jan Hartman. Do grona obrońców D. dołączył też jeden z dziennikarzy "Gazety Wyborczej".

Poniedziałek będzie sądnym dniem dla Kamila D. I to dosłownie - bo wtedy sąd zdecyduje czy dziennikarz najbliższe miesiące spędzi w tymczasowym areszcie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: tvp.info, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Matka porwanego chłopca opuściła Polskę. Będzie szukała syna w Belgii

  

"Nic nie wiem o tym, że miałam złamać sądowy zakaz wyjazdu z Belgii z dzieckiem. Skoro mój były partner działał w zgodzie z prawem, to dlaczego mnie uderzył i porwał dziecko?" - pytała pani Karolina, której Marokańczyk uprowadził dziecko i prawdopodobnie wywiózł z Polski. Kobieta w poniedziałek wieczorem wyjechała do Belgii w poszukiwaniu syna.

[polecam:https://niezalezna.pl/311397-drugie-dno-sprawy-porwania-ibrahima]

W poniedziałek wieczorem Polsat News podał, że "z informacji prokuratury w Antwerpii wynika, że to matka Ibrahima złamała prawo, wywożąc go do Polski. Belgijski sąd rodzinny w październiku 2018 r. wydał wyrok, na mocy którego dziecko miało zostać w Belgii z ojcem, a nie z matką w Polsce".

Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, rodzice Ibrahima poznali się w Belgii. Tam mieszkali do 2015 r. Zdaniem rodziny pani Karoliny 5 lat temu konkubinat został rozwiązany.

Nic nie wiem, o rewelacjach podawanych przez belgijskie media

- powiedziała w poniedziałek wieczorem mama uprowadzonego Ibrahima, pani Karolina. -

Skoro ojciec miał informację, że złamałam prawo, to czemu mnie pobił i siłą odebrał dziecko? Przecież to nielogiczne

 - dodała.

"Przez cały czas jesteśmy w kontakcie z oficerami Komendy Głównej Policji w Warszawie i komendy wojewódzkiej w Gdańsku. Z mediów społecznościowych i od Polaków z Belgii wiemy, że wnuczek był widziany na spacerze w Antwerpii. Z tego wynika, że ojciec nie specjalnie się ukrywa" - powiedział dziadek chłopca pan Kazimierz.

[polecam:https://niezalezna.pl/311344-matka-uprowadzonego-chlopca-wszystko-wskazuje-na-to-ze-w-polsce-go-juz-nie-ma]

Według matki dziecka, po prawomocnym wyroku potwierdzającym jej opiekę rodzicielską z lipca 2018 r., wróciła z synem do Polski. Jej zdaniem, w ostatnim czasie ojciec w ogóle nie miał z 10-letnim Ibrahimem kontaktu.

10-letni Ibrahim został uprowadzony w niedzielę wieczorem z gdyńskiego Obłuża. W poniedziałek rano prokuratura wszczęła child alert. O sprawie zostały powiadomione organa ścigania w Belgii, gdzie mieszkała Polka, Marokańczyk i ich dziecko.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts