"Ja teraz kłamię" - wehikuł w nieznane. RECENZJA

"Ja teraz kłamię" w kinach / fot. mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

"Ja teraz kłamię" nie jest łatwym filmem: długimi momentami jest to produkcja męcząca, przekombinowana, nasycona artystycznymi i scenograficznymi odniesieniami, które niewiele wnoszą do fabuły i klimatu całego dzieła. Niemniej jednak nowy film Pawła Borowskiego z powodu przełamania licznych schematów, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni siadając przed ekranem, jest czymś, co warto zobaczyć. A przy odrobinie wysiłku i dobrej woli - może nawet wyciągnąć nieco szersze i dalej idące wnioski niż tylko półtorej godziny niekonwencjonalnej zabawy z niezłą obsadą. 

Opowiedzieć o fabule "Ja teraz kłamię" nie jest zadaniem prostym. Widzowie zostają zabrani w przedziwną podróż w czasie - jak można się domyślić, do niedalekiej przyszłości, która przypomina jednak mieszankę rzeczywistości PRL (i to z głębokich lat 60.) z futurystyczną wariacją stworzoną przez scenografów, charakteryzatorów, twórców kostiumów i architektów zatrudnionych przy filmie. Trudno przyzwyczaić się do takiego świata, ale myliłby się ten, kto uważałby, że okrzepnięcie w nim otwiera wszystkie furtki do zrozumienia i interpretacji filmu. 

Oto bowiem otrzymujemy kuriozalne show pt. "Konfesjonał Gwiazd" (prowadzony przez Kai - w tej roli Agata Buzek), w którym historie trojga celebrytów mają wzruszyć widownię. Skuteczna gra na emocjach i uczuciach widzów ma przynieść bohaterom absurdalnego teleturnieju realizację marzeń i spore pieniądze. Tutaj tak naprawdę trzeba zacząć gryźć się w język, ponieważ zarówno Celia (Maja Ostaszewska), Mat (Rafał Maćkowiak), jak i Yvonne (Paulina Walendziak) prowadzą swoje gierki, których zdradzenie może popsuć artystyczny i fabularny wydźwięk całego filmu. Historię poznajemy z perspektywy każdego z nich osobna, co zdaje się przypominać zapomniany już nieco program "Decyzja należy do Ciebie" albo jeden z odcinków netfliksowego hitu "Czarne lustro". 

Widz nieustannie jest prowokowany przez Twardego (ciekawa rola Adama Woronowicza) pytaniem o to, czy czuje, że zna prawdę o filmie, o losach bohaterów, o tym, kto ściemnia, a kto jest uczciwy w tym, co obserwujemy na ekranach. Zresztą nawet końcowy twist i próba wyjaśnienia całej fabuły tylko otwiera kolejne piętra i okna interpretacji. Borowski pokazał się jako interesujący reżyser, który podejmuje wielopoziomową grę z widzem: jest tu i manipulacja, i żonglerka wątkami, i wysłanie sygnału co do refleksji nad prawdziwością historii, jakich wiele na codziennych ekranach naszych telewizorów i szpaltach gazet. Przemykająca gdzieś w tle "Ja teraz kłamię" kostka Rubika dobrze oddaje istotę tego filmu - niejednoznacznego, trudnego do oceny, ale zarazem inspirującego i niepozwalającego przejść obojętnie. 

Wszystko to przypomina fantazje, jakie widać czasem na scenach nowych teatrów, stawiających na mocno modernistyczny i niejednorodny przekaz. I dlatego też "Ja teraz kłamię" nie jest prostą receptą na niezłą rozrywkę w trakcie wieczornego seansu w kinie, ale warto dać szansę dziełu Borowskiego i poświęcić te półtorej godziny na wyprawę w nieznane. Wnioski przyniesione z tego osobliwego wehikułu filmowego każdy przyniesie zapewne nieco inne, ale czy nie o to chodzi w dobrej produkcji? 

Ocena: 6/10

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Dwie osoby oszukane "na koronawirusa"

/ pixabay.com/geralt

  

Dwoje mieszkańców Bydgoszczy zostało oszukanych metodą "na koronawirusa". Przekazali przestępcom ok. 100 tys. złotych. Policja apeluje o czujność, zwłaszcza w przypadku osób starszych.

- Wczoraj dwoje bydgoszczan zostało oszukanych metodą "na koronawirusa". Przestępcom przekazali blisko 100 tysięcy złotych - poinformował w środę kom. Przemysław Słomski z Zespołu Prasowego KWP Bydgoszcz.

Dwie oszukane osoby straciły po blisko 50 tys. zł.

Jedną z pokrzywdzonych jest kobieta, do której zadzwonił przestępca podający się za policjanta.

- Oszust poinformował ją, że w pobliżu jej miejsca zamieszkania przebywa grupa przestępcza, która ma jej podrobiony dowód osobisty. Co więcej, wiedzą, że nie ma pieniędzy w banku tylko w domu. W związku z tym kazał jej przekazać gotówkę policjantom

 - wyjaśnił mechanizm działania kom. Słomski.

Oszust informował, że pieniądze najpierw muszą być poddane obowiązkowej dezynfekcji z uwagi na panującą epidemię koronawirusa.

- Pokrzywdzona zgodnie z poleceniem zostawiła pieniądze w śmietniku przy placu zabaw. Niestety dopiero później zorientowała się, że jest to oszustwo. Gotówki już nie odzyskała

 - dodał policjant.

Identyczny mechanizm zastosowano wobec drugiej pokrzywdzonej osoby, która pieniądze zostawiła w wiacie śmietnikowej.

- Jak widać, oszuści dostosowują się do panującej sytuacji. Cały czas modyfikują metody oszustw. Kolejny raz przestrzegamy przed przekazywaniem pieniędzy osobom, których tożsamości nie jesteśmy w stanie wiarygodnie potwierdzić. Przypominamy, że policjanci w żadnym przypadku nie żądają od osób pieniędzy. Nigdy nie każą wypłacać, czy też przelewać gotówki na podane przez telefon konto bankowe

- podkreślił kom. Słomski.

Policja apeluje do osób starszych o czujność, a do młodych, aby przekazali rodzicom czy dziadkom ostrzeżenia dotyczące przestępców chcących wykorzystać ich łatwowierność i życzliwość. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts