Każdy normalny mężczyzna, który tonie w długach alimentacyjnych zapewne zapadłby się ze wstydu pod ziemię. Ale nie on! Były premier Kazimierz Marcinkiewicz po bardzo medialnym (niestety) rozstaniu ze swoją byłą żoną, jest bardzo aktywny w mediach społecznościowych. Szczególnie mocno lubi chwalić się swoimi sportowymi osiągnięciami.

Mało brakowało, a tym razem nie byłoby czym się pochwalić. Jak wyjawił słynny "Kaz" na Instagramie, tuż przed zawodami Ironman, w których Marcinkiewicz brał udział... dorwał go komornik. Urzędnik chciał zabrać byłemu premierowi rower. Nie doszło do tego tylko dlatego, że pojazd nie był jego własnością.

„Moja stalkerka zażądała od komornika by zabrał mi rower w czasie zawodów. Ciśnienie 200 choć startuje na nie swoim rowerze i w telefonie mam tego dowód. Komornik mnie zostawił. Zawody ukończyłem”

- napisał Marcinkiewicz na Instagramie.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Ironman 5150 w Warszawie, to genialne zawody. Świetna organizacja i cudowni wolontariusze, zawsze gotowi do pomocy. Zupa na Zegrzu, piękna trasa rowerowa do Warszawy i w Warszawie, No i kapitalne bieganie wzdłuż Wisły. Kibiców mało, ale taka jest Warszawa, trzeb lat żeby coś się zakorzeniło. Zostałem finiszerem choć nie poprawiłem wyników zeszłorocznych. Pierwszy raz pływałem open water bez pianki. Może zjada mnie stres. Moja stalkerka zażądała od komornika by zabrał mi rower w czasie zawodów. Ciśnienie 200 choć startuje na nie swoim rowerze i w telefonie mam tego dowód. Komornik mnie zostawił. Zawody ukończyłem. Z jeszcze większym zaangażowaniem wracam do treningów. Oj ile uśmiechniętych ludzi dziś spotkałem ?

Post udostępniony przez Kazimierz Marcinkiewicz (@marcinkiewiczkazimierz)