O miłości w Powstaniu Warszawskim

Ślub sanitariuszki Alicji Treutler „Jarmuż” i pchor. Bolesława Biegi „Pałąka”, udzielany przez ks. Wiktora Potrzebskiego „Corda”. Kaplica przy ul. Moniuszki 11 / Eugeniusz Lokajski [Public domain]

  

44 historie miłości, których tłem było Powstanie Warszawskie znalazły się w nowej książce Agnieszki Cubały. Przybliżyła ona m.in. dzieje uczucia Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i jego żony Basi czy najsłynniejszy ślub powstańczy, utrwalony m.in. przez Eugeniusza Lokajskiego.

Zajmuję się Powstaniem Warszawskim od kilkunastu lat. Jedna z książek, którą o nim napisałam, nosi tytuł, "Sten pod pachą, bimber w szklance, dziewczyna i... Warszawa". Opowiada o życiu codziennym powstańczej stolicy. Jeden z rozdziałów był poświęcony powstańczym miłościom. I wielu czytelników mówiło mi, że zaczynali właśnie od niego i najbardziej byli tą miłością powstańczą zafascynowani. Więc pomyślałam, że warto by było ten temat rozwinąć. Tym bardziej, że wydaje mi się, iż miłość i tematy związane z życiem codziennym są przy okazji omawiania Powstania traktowane trochę po macoszemu

 - powiedziała autorka książki "Miłość 44".

Przyznała, że także we wspomnieniach samych powstańców ta miłość jest "gdzieś z boku", na marginesie. - Oni także uważają, że są ważniejsze rzeczy do przekazania kolejnym pokoleniom. A okazuje się, że ta miłość była również bardzo ważna. Świetnie podsumowała to jedna z bohaterek książki - Stefania Fabisiak, która powiedziała, ile siły dawał fakt, że miało się na kogo czekać i do kogo wracać. To naprawdę wieloaspektowy i różnorodny temat, zawierający wiele ciekawych historii, bo ta miłość w Powstaniu Warszawskim miała naprawdę wiele twarzy. Pisząc natknęłam się na cytat doskonale to odzwierciedlający – "istnieje jedna miłość, ale mamy tysiące jej różnorodnych kropli" - mówiła.

"Jedna z moich bohaterek - znana tancerka Halina Mancewiczówna - powiedziała, że podczas Powstania trzeba było kochać szybko, nie tracąc pięknych chwil. Tamta miłość była oczywiście podobna do naszych miłości. Ludzie aż tak bardzo się nie zmieniają, jednak wtedy była zupełnie inna rzeczywistość, która wpływała na bardziej intensywny odbiór wszystkiego. Nikt nie był pewien czy dożyje kolejnego dnia. A to powodowało, że kochało się troszkę inaczej, podejmowało się inne decyzje. Należy też pamiętać, że powstańcy to byli w większości bardzo młodzi ludzie, przeżywali więc okres pierwszych miłości i fascynacji"

- podkreśliła Cubała.

Jak zaznaczyła, w książce przedstawiła bardzo różne rodzaje powstańczych miłości. - Z jednej strony to taka miłość koleżeńska jak Ireny Kowalskiej "Irki" i Jana Wuttke "Czarnego Jasia". Znali się sprzed wojny, razem pracowali podczas okupacji, ale dopiero tuż przed Powstaniem pojawiła się miłość i "zauważyli siebie". Można mówić też o takiej miłości ideowej. Przeżyła ją Anna Borkiewicz-Celińska, autorka monografii poświęconej Batalionowi "Zośka". Dla niej chyba najważniejsza w życiu była sprawa. I to dzięki niej odnalazła miłość. Jej pierwszy ukochany zginął w Powstaniu. Potem związała się z kolegą z batalionu. Połączyła ich wspólna idea, razem pisali monografię poświęconą swojemu oddziałowi - opowiadała.

Możemy też mówić o takich miłościach prawie idealnych. Przykładem jest Barbara Rankowska "Basia Grom" i jej narzeczony Piotr Jaszczuk "Tomaszewski". Byli wyjątkową parą, ona uznawana za najpiękniejszą uczestniczką Powstania, on - niezwykle przystojny i bardzo odważny. Byli zakochani, za cztery dni planowali ślub. Niestety Basia została ranna, a narzeczony przez przypadek przyczynił się do jej śmierci, podając do wypicia kompot, co przy obrażeniach narządów wewnętrznych przyspieszyło agonię. Piotr tak bardzo to przeżył, że później sam szukał już tylko śmierci

- relacjonowała autorka.

W książce pojawił się także przykład miłości artystów, która połączyła Mirę Zimińską i Tadeusza Sygietyńskiego. - Ona zakochała się w jego muzyce. Z ich miłością i Powstaniem jest związana historia utworzenia "Mazowsza", bo złożyli sobie obietnicę, że jeżeli przeżyją, zajmą się jego hobby, czyli propagowaniem polskiej muzyki ludowej. Możemy też mówić o miłości zakazanej. Przeżyła ją uważana za pierwszy polski symbol seksapilu aktorka - Ina Benita, która zakochała się w Niemcu. Zupełnie innym przypadkiem jest miłość Danuty Zdanowicz i Jana Rossmana. Ona straciła w Powstaniu swoją miłość, podobnie zresztą jak wiele jej koleżanek. Wszystkie wyszły za mąż nie z takiej ogromnej miłości, ale okazało się, że miały bardzo szczęśliwe i udane związki - mówiła Cubała.

Warto też wspomnieć o Annie Swierczewskiej-Jakubowskiej, sanitariuszce Batalionu "Zośka". Znam ją od 20 lat, to dla mnie naprawdę niesamowita postać. Wzięła ślub zaraz po Powstaniu z bardzo w niej zakochanym kolegą, który się nią po kapitulacji zaopiekował. To była miłość oparta na szacunku, przyjaźni, poczuciu wdzięczności. Zaraz po wojnie w związku z aresztowaniem Jana Rodowicza zostali zatrzymani, spędzili kilka lat w więzieniu. Przez ten czas mieli jedno widzenie, a ponieważ jej ówczesny mąż - Henryk Kozłowski - wiedział, że dostał dożywocie, zwolnił ją z przysięgi, by - jeżeli wyjdzie wcześniej, ułożyła sobie życie. I tak się stało"

- relacjonowała autorka.

Interesująca jest także historia córki właścicieli Wilanowa Beaty Branickiej "Atki" i Leszka Rybińskiego "Pata". - To rzeczywiście przykład miłości idealnej. "Atka" żyła dla miłości i swojego męża, który był zawsze na pierwszym miejscu. Kiedy umarł przez kolejne osiem lat, aż do swojej śmierci, stale o nim opowiadała, pisała do niego listy, siedziała na cmentarzu. Kiedy umierał powiedział: "kochanie nie martw się, spotkamy się już niebawem po drugiej stronie tęczy". Kiedy ona odchodziła stwierdziła, że idzie do swojego ukochanego. Bardzo podobna sytuacja dotyczyła Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i jego żony Basi. To była miłość niezwykła. Ona żyła dla niego, a on unieśmiertelnił ją w swoich wierszach - podkreśliła Cubała.

W książce mamy też historie mniej idealne. Np. Romana Bratnego i jego żony Halszki. On był niesamowitym pisarzem, jednak i osobą bardzo skoncentrowaną na sobie. Chociaż oboje mieli talent literacki uważał, że jego żona powinna się realizować przepisując jego utwory. Kolejną ważną parą są Jan Nowak-Jeziorański i jego żona Jadwiga Wolska. To niesamowity związek, chociaż, jak mówił "kurier z Warszawy", niekoniecznie symetryczny. On "zdecydowanie więcej brał niż dawał". Jego żona, osoba o silnej osobowości, była jednak w stanie podporządkować się jemu w 100 proc. Kiedy umarła mówił, że czuje się strasznie samotny, bo stracił osobę, dla której był priorytetem. To niesamowite, że zarówno żona Bratnego, jak i Jeziorańskiego, pomimo tego, jak były traktowane, nie widziały świata poza partnerami i tak bardzo ich kochały 

- mówiła.

W sumie w książce znalazły się 44 historie. "To oczywiście symboliczna liczba. Chyba najtrudniejszą rzeczą przy pisaniu było ograniczenie się tylko do tylu historii, ponieważ w sumie znalazłam ich kilkaset. Moim celem było pokazanie jak najbardziej różnorodnych obliczy miłości. I kiedy opowiadałam znajomym o książce, którą piszę, wszyscy podkreślali, że najfajniejsze jest to, że każda z tych historii przedstawia zupełnie innych ludzi, sytuację i rodzaj miłości" - zaakcentowała autorka książki.

Podczas Powstania Warszawskiego zawarto ponad 250 ślubów. - To potwierdzona liczba, natomiast wydaje się, że było ich zdecydowanie więcej, bo często ślub był brany spontanicznie, a kilka dni później nie żyło już ani żadne z małżonków, ani ksiądz, który udzielił im sakramentu małżeństwa. Opisałam też najsłynniejszą parę powstańczą, która znalazła się na okładce książki, czyli sanitariuszkę Alicję Treutler "Jarmuż" i Bolesława Biegę "Pałąka". Ich ślub jest słynny, ponieważ został utrwalony i na zdjęciach i na materiale filmowym. Stało się tak, ponieważ w Śródmieściu, gdzie się pobrali, znajdowała się kwatera Biura Informacji i Propagandy KG AK i walczył znany dokumentalista Powstania - Eugeniusz Lokajski - powiedziała Cubała.

"W zasadzie od 2002 r. jestem w stałym kontakcie z powstańcami. Opowiedzieli mi tak wiele ciekawych historii, że bardzo chciałam jakoś spożytkować tę wiedzę. Zwłaszcza że było w nich wiele mądrych myśli dotyczących miłości, związków, priorytetów życiowych. Halina Mancewiczówna np. podkreślała, że warto zostawić w swoim życiu trochę miejsca na miłość. I że ona sama po raz ostatni się zakochała, mając 74 lata. A wyszła za mąż po 80-tce. Bo na miłość nigdy nie jest za późno! Historie opisane w książce są tak różnorodne, że osoby znajdujące się w bardzo różnych sytuacjach życiowych mogą z nich wyciągnąć coś dla siebie. Chciałam także pokazać, że Powstanie Warszawskie to nie jakiś zakurzony rozdział w naszej historii, o którym młodzież musi się uczyć w szkole. Tylko okres, z którego ciągle możemy czerpać, jeżeli nie będziemy patrzeć na Powstanie tylko jak na wydarzenie historyczne, ale zobaczymy także jego ludzką twarz"

- dodała autorka książki.

Publikacja trafi do księgarń 16 lipca.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Koperty powodem przemilczenia rozmowy Pelosi-Grodzki? „Pani ambasador raporty pisze”

Zdjęcie ilustracyjne / Twitter/@PolskiSenat

  

W "Politycznej Kawie" na antenie Telewizji Republika, goście Tomasza Sakiewicza dyskutowali m.in. na temat niedawnego spotkania marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego ze spiker Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych Nancy Pelosi. "Organizując to spotkanie tak chaotycznie, protokolarnie wadliwe, ośmiesza siebie" - ocenił amerykanista Artur Wróblewski.

Przewodnicząca Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych Nancy Pelosi przyjechała we wtorek po południu na teren lotniska w Krakowie-Balicach. W części wojskowej lotniska Pelosi spotkała się z marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim.

Po zakończonych rozmowach, marszałek Senatu, w rozmowie z dziennikarzami, opisał przebieg dyskusji. „To była rozmowa nie tylko mniejszego alianta z silnym aliantem, nie tylko mniejszego partnera z największym mocarstwem świata. Ale to była przede wszystkim rozmowa ludzi, którzy dzielą podobne wartości: poszanowanie demokracji, poszanowanie praw człowieka, praworządność, poszanowanie godności każdej istoty ludzkiej, poszanowanie różnorodności poglądów. Krótko mówiąc: poszanowanie demokracji w jej najlepszym, najzdrowszym wydaniu” - mówił wówczas dziennikarzom.

[polecam:https://niezalezna.pl/307119-o-czym-grodzki-rozmawial-z-nancy-pelosi-wszystkiemu-przysluchiwal-sie-ryszard-schnepf]

Gdy w sieci pojawiły się fotografie ze spotkania, ranga wydarzenia drastycznie podupadła. Rozmowy odbyły się w niezbyt dostojnym miejscu, przypominającym piwnicę. Marszałek Senatu przedstawił się jako „marshall” (z ang. dozorca). Flagę Polski, na tle której pozowali do wspólnych zdjęć Pelosi i Grodzki, niechlujnie przypięto spinaczem. W kolejnych dniach strona amerykańska przemilczała spotkanie Nancy Pelosi z polskim marszałkiem Senatu.

Tak, jak w Polsce mamy ostry konflikt polityczny, tak również ma on miejsce w Ameryce. Pani Nancy Pelosi to mentorka Demokratów. Jest twarzą impeachmentu Donalda Trumpa. Nie uważam, aby jakikolwiek efekt tego spotkania miał miejsce. Jego waga była mocno nadmuchana jedynie w Polsce. Nie będzie miało żadnego przełożenia na politykę Izby Reprezentantów

- ocenił eurodeputowany Czarnecki w „Politycznej Kawie”.

Dopytywany o brak reakcji ze strony amerykańskiej na spotkanie Pelosi-Grodzki, polityk PiS ocenił, że „pani ambasador raporty pisze”.

[polecam:https://niezalezna.pl/306996-kim-jest-nancy-pelosi-z-ktora-spotka-sie-grodzki-waszczykowski-ma-rade-dla-polskich-wladz]

Pokazuje sytuację, w której pan marszałek Senatu jest pod wielkim ostrzałem zarzutów korupcyjnych. Broni się tak, jak się broni. Oczywiście to nie może być przeoczone przez dyplomatów, w tym także dyplomację amerykańską

- wskazał.

Artur Wróblewski pytany o to, na ile kłopotliwe dla amerykańskiego polityka jest spotykanie się z kimś, kto boryka się z zarzutami korupcyjnymi, odparł, że „jeśli ktoś ma problemy z prawem, amerykański polityk natychmiast się odcina”.

Jeśli można się wycofać, po co się podkładać? Wciąż nie rozumiem, dlaczego pan marszałek -popełniając kolejne błędy- szkodzi sobie samemu? Organizując to spotkanie tak chaotycznie, protokolarnie wadliwe, ośmiesza siebie. Ludzie z jego otoczenia, którzy otrzymują pensje z naszych podatków, nie mają pojęcia o organizacji takich spotkań

- punktował amerykanista Artur Wróblewski.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts