Za przyjęciem raportu z niemal trzyletnich prac komisji śledczej głosowało 6 posłów, przeciwko było 3 - byli to posłowie Brejza, Zambaczyński i Paszyk, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Przed ostatecznym głosowaniem przyjęte zostały cztery z kilkunastu poprawek zgłoszonych do projektu raportu przez posła Paszyka oraz pięć redakcyjno-techcznicznych autopoprawek zgłoszonych przez szefową komisji Małgorzatę Wassermann (PiS), która w maju zaprezentowała projekt raportu.

Posłowie Brejza, Zmebaczyński i Paszyk zapowiedzieli zgłoszenie zdań odrębnych do raportu. Szefowa komisji wyznaczyła na to tydzień. W głosowaniu ustalono, że sprawozdawcą komisji ws raportu będzie Jarosław Krajewski (PiS).

W raporcie znalazło się m.in. stwierdzenie, że "powstanie i ekspansja Grupy Amber Gold były wynikiem słabości państwa, dysfunkcjonalnością organów stojących na straży praworządności i wymiaru sprawiedliwości, systemowych luk prawnych, bierności i pobłażliwości aparatu urzędniczego, a także braku stosowania przepisów prawa przez organy władzy publicznej".

Sejmowa komisja śledcza przyjęła 4 z 17 poprawek zgłoszonych przez Krzysztofa Paszyka (PSL-UED) do raportu końcowego, odrzucone zostały te mówiące m.in, że komisja nie wskazała źródeł finansowania biznesu Marcina P. ani jego mocodawców. Paszyk złoży zdanie odrębne.

Większość komisji przyjęła cztery poprawki Paszyka - trzy o charakterze redakcyjnym i doprecyzowującym. Wszystkie poprawki Paszyka popierali, poza nim samym, posłowie PO i Nowoczesnej; pozostali członkowie komisji, z wyjątkiem czterech zaakceptowanych poprawek, głosowali przeciw.

Jedna z przyjętych poprawek posła PSL dotyczyła fragmentu raportu mówiącego, że prokuratura od 9 kwietnia 2010 "jest w posiadaniu pisemnej informacji o wykreśleniu Amber Gold Sp. z o.o. z listy domów składowych z uwagi na karalność prezesa zarządu spółki Marcin P.". Doradca posła Paszyka zaznaczał, że wykreślenie Amber Gold z listy domów składowych nastąpiło w czerwcu 2010, więc prokuratura nie mogła o tym wiedzieć wcześniej, czyli w kwietniu 2010 roku. Komisja zaakceptowała poprawkę.

Większość komisji odrzuciła natomiast m.in. poprawkę, w której Paszyk postulował, aby w raporcie komisji więcej miejsca zostało poświęcone należącej do Amber Gold spółce lotniczej OLT Express. Szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) argumentowała, że dane dotyczące tej spółki, które chciałby w raporcie umieścić Paszyk, można znaleźć w Krajowym Rejestrze Sądowym.

Wassermann rekomendowała również odrzucenie poprawek zakładających skreślenie fragment raportu zwierający m.in. stwierdzenie, że "sprawa Amber Gold pokazała jak w soczewce, że państwo polskie w latach 2009-2015 było pozbawione woli realizacji dobra wspólnego". Paszyk ocenił, że jest to sformułowanie zbyt daleko idące i na wyrost. "Nie można przystać na coś takiego, bo gdyby faktycznie w tamtych latach państwo polskie był pozbawione woli realizacji dobra wspólnego, to nie nastąpiłoby objęcie nadzorem SKOK-ów przez KNF" - powiedział poseł PSL.

Wassermann ripostowała, że fragment, o którym mówił Paszyk jest zawarty we wnioskach raportu, czyli części ocennej.

"Oceniamy działalność państwa na przykładzie sprawy Amber Gold i niestety moja ocena jest skrajnie negatywna (...).Trzy lata prowadzenia działalności, powiedziałabym, papierowej (przez Amber Gold) na oczach wszystkich instytucji siłowych w Polsce, to jest nie do uwierzenia, że coś takiego mogło się wydarzyć (...). W przypadku Amber GOld premier Donald Tusk tolerował fakt trzech lat kompletnej nieudolności (...) Ja oceny działalności państwa polskiego nie zmienię"

- podkreśliła Wassermann.

Odrzucony został także postulat Paszyka, aby napisać we wnioskach końcowych raportu, że "komisja śledcza nie wskazała źródeł pochodzenia środków finansowych na rozpoczęcie działalności szefa Amber Gold Marcina P., ponadto komisja nie wskazała mechanizmów i nieformalnych powiązań, dzięki którym Marcin P. rozpoczął i prowadził piramidę finansową oraz że komisja nie odpowiedziała na podstawowe pytanie, kto był pomysłodawcą i wydawał wiążące polecenia związane z działalnością Marcina P., komisja w swojej pracy nie wskazała również miejsca ulokowania środków, które Marin P. ukradł tysiącom Polaków".

Wassermann sprzeciwiając się tym zapisom mówiła, że nie był to przedmiot prac komisji, komisja nie miała takich uprawnień, a działania w tym zakresie prowadzi prokuratura.

Po rozstrzygnięciu w sprawie jego poprawek, Paszyk zapowiedział, że złoży zdanie odrębne do raportu z prac komisji.