Kontrowersyjny "kapłan" z Parady Równości. Prezes Polskiej Rady Ekumenicznej stawia sprawę jasno

Kontrowersyjne "nabożeństwo" przed Paradą Równości. W środku Szymon Niemiec, z lewej - Krzysztof Listowski / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Przed wczorajszą Paradą Równości odbyło się kontrowersyjne "nabożeństwo", które celebrował, ubrany w białą szatę z tęczowym pasem, Szymon Niemiec. W sieci tytułuje się jako "biskup Zjednoczonego Ekumenicznego Kościoła Katolickiego" i "kapłan katolicki bez przynależności konfesyjnej". Dzisiaj głos w jego sprawie zabrał prezes Polskiej Rady Ekumenicznej, bp Jerzy Samiec. - Żaden z kościołów Rady nie ma nic wspólnego z Szymonem Niemcem - powiedział.

Szymon Niemiec, aktywista LGBT, jeden z głównych organizatorów warszawskiej Parady Równości, który wczoraj celebrował kontrowersyjne "nabożeństwa" w mediach społecznościowych tytułuje się "kapłanem katolickim bez przynależności konfesyjnej". Do marca pełnił funkcję ordynariusza Zjednoczonego Ekumenicznego Kościoła Katolickiego w Polsce. Kościół ten działał bez rejestracji, a 6 marca Niemiec podjął decyzję o jego likwidacji.

W sobotę zaniepokojenie w związku z "nabożeństwem ekumenicznym" wyraził m.in. rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik. W wydanym oświadczeniu napisał w imieniu Kościoła katolickiego: "Z wielkim niepokojem dowiadujemy się o kolejnych faktach i miejscach, w których dochodzi do obrażania Boga i ludzi wierzących".

Biskup Jrzy Samiec, który jest zwierzchnikiem Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, wyjaśnił PAP, że żaden z Kościołów Polskiej Rady Ekumenicznej nie ma żadnych relacji ani kontaktów z Niemcem.

Jak zaznaczył, Niemiec czasem pojawia się na nabożeństwach Rady, ale jest tam wtedy prywatnie.

- Tak jak każda inna osoba może przyjść na takie nabożeństwa

 - dodał duchowny.

- Nie każdy, kto nazywa się ekumenicznym, ma coś wspólnego z Polską Radą Ekumeniczną lub kościołami z nim związanymi

 - zauważył biskup. Podkreślił, że z Niemcem nie mają nic wspólnego Kościoły reformowane w Polsce - ani Kościół Ewangelicko-Reformowany ani Kościół Ewangelicko-Augsburski.

W związku z reakcjami na "nabożeństwo ekumeniczne" Niemiec wydał w sobotę oświadczenie, w którym napisał, że takie "nabożeństwa" odprawia przed każdą Paradą Równości od 2010 roku. Zaprotestował też przeciwko "łączeniu go" z Kościołem Rzymskokatolickim.

"Jako kapłan Zjednoczonego Ekumenicznego Kościoła Katolickiego (United Ecumenical Catholic Church, UECC) po raz kolejny przypominam, że bycie księdzem nie jest równoznaczne z przynależnością do dominującej w Polsce religii rzymskokatolickiej"

- napisał.

Zaproszenie na "nabożeństwo ekumeniczne przed Paradą Równości" pojawiło się na stronie internetowej Zjednoczonego Ekumenicznego Kościoła Katolickiego w Polsce już 2 czerwca. "Serdecznie zapraszam wszystkich, którzy w dniu święta równości i różnorodności pragną pomodlić się, przyjąć Komunię, czy po prostu pobyć razem w skupieniu" - napisał Niemiec.

Według informacji podanych na tej stronie, w 2012 roku Niemiec został "konsekrowany na biskupa" przez arcybiskupa metropolitę UECC Terrego Flynna. W tym samym czasie Zjednoczony Ekumeniczny Kościół Katolicki w Polsce został przyjęty jako afiliowany członek UECC.

Od 2014 roku Zjednoczony Ekumeniczny Kościół Katolicki w Polsce bez powodzenia starał się o wpis do rejestru kościołów i związków wyznaniowych. "Na skutek różnych okoliczności opuścili go kolejni kapłani, tak że w 2019 roku biskup Kościoła (Szymon Niemiec - PAP) podjął decyzję o jego likwidacji. Od 6 marca 2019 roku biskup Szymon działa jako niezależny biskup katolicki" - napisano na stronie.

Na nagraniach w mediach widać, że w "nabożeństwie ekumenicznym" Niemcowi towarzyszył m.in. mężczyzna z durszlakiem na głowie, co jest znakiem charakterystycznym przedstawicieli Polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti (KLPS), także bezskutecznie ubiegającego się o wpisanie do rejestru kościołów i związków wyznaniowych w Polsce.

Rzecznik KLPS Krzysztof Listowski potwierdził PAP swój udział.

- Występowałem tam jako duchowny polskiego KLPS. Informacja była, że wydarzenie ma charakter ekumeniczny, więc spytałem biskupa Niemca, czy zezwoli mi wziąć udział. Stwierdził, że nie ma nic przeciwko i będzie bardzo zaszczycony

 - powiedział.

Na zdarzenie sprzed sobotniej Parady Równości w stolicy zareagował także m.in. wicepremier Jarosław Gowin, który ocenił na Twitterze, że "stało się coś haniebnego". Natomiast warszawski radny Sebastian Kaleta zwrócił się do prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego o wycofanie patronatu nad Paradą Równości. "To jest prawdziwy test intencji oraz wyciągania konsekwencji wobec braku szacunku dla chrześcijan" - napisał na Twitterze.

W sobotę po południu po raz 19. stołecznymi ulicami przeszła Parada Równości. Po raz pierwszy imprezę objął patronatem prezydent Warszawy. Według szacunków ratusza w paradzie wzięło udział 47 tys. osób, organizatorzy mówili o prawie 80 tys. uczestników.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Krytykują reformę sądów. Kim są „niezależni eksperci”? Mąż i były mąż... Gersdorf

Małgorzata Gersdorf / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Premier Mateusz Morawiecki zdecydował o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie zgodności z konstytucją przepisów prawa, które zostały zastosowane do wydania czwartkowej uchwały trzech izb Sądu Najwyższego. Na antenie jednej z komercyjnych stacji wypowiadał się na ten temat „niezależny ekspert”. Bohdan Zdziennicki ocenił, że działania premiera to „kompletny absurd”. „Krytykują reformę sądów, a kariery robili w PRL” – zwróciła uwagę Dorota Kania. Redaktor naczelna Telewizji Republika dodała, że jeden z tych „niezależnych ekspertów” to obecny mąż prof. Małgorzaty Gersdorf, drugi - wypowiadający się w podobnym tonie, to były mąż Gersdorf.

[polecam:https://niezalezna.pl/307570-premier-niektorzy-sedziowie-przypisuja-sobie-prawo-do-stanowienia-prawa]

W czwartek trzy izby Sądu Najwyższego podjęły uchwałę, w myśl której nienależyta obsada sądu jest wtedy, gdy w jego składzie znajduje się osoba wyłoniona przez KRS w obecnym składzie. Premier Morawiecki skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z konstytucją przepisów prawa, które zostały zastosowane do wydania tej uchwały trzech izb Sądu Najwyższego.

"Chcę z całą mocą podkreślić, że ta sprawa jest bardzo poważną sprawą, ponieważ część sędziów Sądu Najwyższego przypisuje sobie prawo z jednej strony do stanowienia prawa, podczas gdy takie (prawo) ma wyłącznie Sejm i Senat, w porządku konstytucyjnym państwa polskiego. Po drugie - Sąd Najwyższy przypisuje sobie również kompetencje Trybunału Konstytucyjnego, czyli rozstrzygania czegoś, do czego powołany jest wyłącznie Trybunał Konstytucyjny"

– ocenił premier Mateusz Morawiecki.

[polecam:https://niezalezna.pl/307168-julia-przylebska-mowi-gazecie-polskiej-gersdorf-uzurpuje-sobie-nienalezne-prawa]

Dodał, że ma także kolejną wątpliwość, "w takim bardzo podstawowym czytaniu konstytucji", art. 144 i 179.

Moim zdaniem one są jasne, ale niech TK rozstrzygnie. Te artykuły mówią o tym, że to pan prezydent jest ostateczną instancją, która powołuje sędziów. Mało tego, jeśli występują jakiekolwiek nieprawidłowości w powoływaniu na wcześniejszych etapach procedury, to prerogatywa prezydenta sanuje te wątpliwości - powiedział szef rządu.

Nienależyta obsada sądu jest wtedy gdy w jego składzie znajduje się osoba wyłoniona przez KRS w obecnym składzie – wynika z czwartkowej uchwały trzech izb Sądu Najwyższego. Uchwała nie ma zastosowania do orzeczeń wydanych przez sądy przed dniem jej podjęcia. Wyjątkiem są orzeczenia Izby Dyscyplinarnej SN, w odniesieniu do której ma zastosowanie do orzeczeń tej Izby bez względu na datę ich wydania. W posiedzeniu nie uczestniczyli sędziowie z Izby Dyscyplinarnej i Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN oraz siedmioro sędziów z Izby Cywilnej SN. Uchwała została podjęta przy udziale 59 sędziów; do uchwały zgłoszone zostało sześć zdań odrębnych.

[polecam:https://niezalezna.pl/307536-premier-skierowal-wniosek-do-trybunalu-konstytucyjnego-chodzi-o-uchwale-sadu-najwyzszego]

Uchwała ta nie wywołuje skutków prawnych, została wydana z rażącym naruszeniem prawa – oświadczyło Ministerstwo Sprawiedliwości. Według ministerstwa, narusza ona m.in. art. 179 Konstytucji RP, który stanowi, że sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony.

Decyzję premiera komentują eksperci. Jeden z nich, Bohdan Zdziennicki, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, mąż Małgorzaty Gersdorf występując w TVN 24. w „Faktach po Faktach” odniósł się do wniosku Mateusza Morawieckiego. Ocenił go jako „kompletny absurd”.

– Premier nie ma takich kompetencji. To Sąd Najwyższy jest kontrolerem prawa, a premier nie ma takich uprawnień, aby kontrolować uchwały Sądu Najwyższego podjęte zgodnie z obowiązującym prawem

– przekonywał.

Jak tłumaczył, "w zakresie orzekania, korzystania z kompetencji, rozstrzygania rozbieżności w orzecznictwie jest właściwy tylko sąd". - Premier nie ma nic do powiedzenia – ocenił

Przypomniał jednocześnie, że Sąd Najwyższy realizował także wyrok unijnego Trybunału Sprawiedliwości, "bo sądy polskie są też sądami europejskimi".

W takiej samej roli wystąpił również kolejny „niezależny ekspert” – prof. Tomasz Giaro. Razem z kilkunastoma dziekanami stwierdził, że „obywatele stracą realne prawo do sądu niezależnego i niezawisłego”.

„Projekt w obecnym kształcie stanowi poważne zagrożenie dla funkcjonowania demokratycznego państwa prawnego i sądowej ochrony praw jednostki"

– pisali dziekani 15 wydziałów prawa polskich uczelni. Pod stanowiskiem z grudnia 2019 roku podpisał się również prof. dr hab. Tomasz Giaro.

Dorota Kania zwróciła uwagę na „niezależnych ekspertów”, którzy kontestują reformę sądów. „Kariery robili w PRL” – pisze redaktor naczelna Telewizji Republika i dodaje, że jeden jest mężem, a drugi byłym mężem prof. Małgorzaty Gersdorf.

Dziennikarka śledcza w rozmowie z portalem niezalezna.pl nie ma wątpliwości, że Zdziennicki i Giaro w swoich działaniach upatrują własnych korzyści.

Przykład sędziego Bohdana Zdziennickiego i profesora Tomasza Giaro pokazuje, że działania nadzwyczajnej kasty mają podstawy również w osobistym interesie

– powiedziała w rozmowie z niezalezna.pl Dorota Kania.

„Wystarczy przypomnieć karierę pana Zdziennickiego, który był doradcą Wojciecha Jaruzelskiego. Natomiast pan Giaro był stypendystą fundacji Humboldta i w czasach PRL-u pracował na Uniwersytecie w Bonn. To pokazuje, że jest to obrona własnych przywilejów, a nie żadna obrona sprawiedliwości, czy demokracji”

–  dodała redaktor naczelna Telewizji Republika.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts