Ukraińcy odrzucili znaną beznadzieję. Co teraz? 

  

Wybory prezydenckie na Ukrainie potwierdziły, że w państwie postkomunistycznej oligarchii droga ku normalności jest rozczarowująca, skutkiem czego rządzący przegrywają wybory. Ludzie wybierają zmianę, nie kontynuację.

Polska otarła się o podobne doświadczenie i w jakiejś mierze można powiedzieć, że u naszego wschodniego sąsiada zabrakło ukraińskiego PiS. Gdyby w 1990 r. całość polskich elit politycznych poparła Tadeusza Mazowieckiego, wygrałby Stan Tymiński, a gdyby w 2005 r. nie było PiS, Samoobrona notująca w lipcu owego roku 18 proc. poparcia, zgarnęłaby głosy niezadowolonych i mogłaby wygrać. 

Ukraińska klasa polityczna nie stworzyła wiarygodnej partii zmiany – patriotycznej, antyoligarchicznej, z poważnym stosunkiem do zobowiązań państwa w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego i polityki społecznej; partii z przywódcą gardzącym luksusem i tępiącym korupcję we własnych szeregach. W efekcie 72,7 proc. głosujących wybrało aktora – kandydata ryzykownej nadziei, odrzucając znaną beznadzieję, która wygnała z kraju na emigrację miliony ludzi.

Co wiemy o Wołodymyrze Zełenskim?

Prezydent elekt urodził się w 1978 r. w Krzywym Rogu w inteligenckiej rodzinie zsowietyzowanych i zrusyfikowanych Żydów. Jako 16-latek zdał z wyróżnieniem egzamin z angielskiego i otrzymał izraelskie stypendium, z którego nie skorzystał z powodu braku zgody ojca na wyjazd do Izraela. Ukończył studia prawnicze, ale nie podjął pracy w zawodzie, od 1997 r. zdobywając popularność jako aktor kabaretowy. Przez sześć lat mieszkał w Rosji. Na Ukrainę powrócił w 2003 r. W ostatnich latach zasłynął jako bohater serialu komediowego „Sługa narodu”, w którym gra rolę nauczyciela historii, przypadkowo wybranego na prezydenta Ukrainy i porządkującego kraj. Serial ten nadawany był na kanale 1+1 należącym do jednego z najpotężniejszych oligarchów Ukrainy Ihora Kołomojskiego.
Zełenski, uchodzący za komika, w istocie jest liczącym się biznesmenem ukraińskiej branży rozrywkowej. Jego roczne zarobki sięgają w przeliczeniu ok. 825 tys. zł. Jest właścicielem kilku mieszkań i domów (w tym na Krymie i w Wielkiej Brytanii). Ma ok. 0,5 mln dol. na lokatach bankowych oraz udziały w 20 firmach, w tym jednej zarejestrowanej we Włoszech i czterech w rajach podatkowych.

Oligarchowie w otoczeniu Zełenskiego

Ihor Kołomojski (obywatel Ukrainy, Cypru i Izraela), prezes Zjednoczonej Wspólnoty Żydowskiej na Ukrainie, dzięki swoim wpływom i pieniądzom w 2014 r. wsparł walkę z agresją rosyjską w Dniepropetrowsku, Charkowie i na Donbasie, finansując bataliony ochotnicze i wyznaczając nagrody pieniężne za schwytanych separatystów. Rosja wysłała za nim list gończy. Skłócony od 2016 r. z prezydentem Petrem Poroszenką, mieszka w Izraelu. W ciągu ostatnich dwóch lat Zełenski 13-krotnie odwiedził Kołomojskiego. Prezydent elekt, wbrew twierdzeniom jego przeciwników, nie jest jednak marionetką owego oligarchy, choć ten ostatni ma na niego niewątpliwie duży wpływ. W otoczeniu Zełenskiego jest też Wiktor Pinczuk, zięć byłego prezydenta Leonida Kuczmy i właściciel trzech popularnych stacji telewizyjnych, wspierający prozachodnią orientację Ukrainy. Z obu tych sytuacji nie należy jednak wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Oligarchowie są „patriotami” wyłącznie swoich biznesów, a nie Ukrainy czy Rosji. Losy Chodorkowskiego i Bierezowskiego nie zachęcają zaś do opowiadania się po stronie Moskwy nawet ludzi kulturowo zatopionych w rosyjskości. Wolą oni słabe państwo ukraińskie niż scentralizowaną mafię siłowików z Kremla, bezwzględnie tępiącą konkurencję.

Program Zełenskiego

Prezydent elekt nie ma sprecyzowanego programu politycznego ani sztabu ludzi zdolnych do przełożenia jego haseł z kampanii prezydenckiej na administracyjne działania państwa. Zapowiedział zgłoszenie inicjatyw legislacyjnych w zakresie ustaw o impeachmencie prezydenta oraz o pozbawieniu deputowanych i sędziów immunitetu, jak też pakietu ustaw deregulujących gospodarkę, wprowadzenie 5 proc. amnestii podatkowej, powołanie Służby Śledztw Finansowych oraz nową ordynację wyborczą, a w jej ramach otwarte listy wyborcze i skasowanie okręgów jednomandatowych. Te ostatnie są na Ukrainie ostoją „klienteli magnackiej” – tzn. deputowanych kupowanych przez oligarchów.

W ukraińskim systemie konstytucyjnym prezydent rekomenduje ministrów obrony i spraw zagranicznych, czego Zełenski jeszcze nie dokonał. Sam Wołodymyr Zełenski dotąd skąpo wypowiadał się na temat Polski oraz polityki zagranicznej i historycznej, a nie znając nazwisk jego nominatów, trudno coś na ten temat zgadywać. Brak więc podstaw do prognozowania. Wiemy, że w żaden sposób nie jest on przywiązany do tradycji banderowskiej. Istnieje więc szansa, ale tylko szansa, wygaszenia konfliktu na tle historycznym. Do październikowych wyborów parlamentarnych Zełenski nie będzie miał własnej partii w Radzie Najwyższej, bez współpracy z nią możliwości działania prezydenta są w ukraińskim systemie politycznym bardzo ograniczone. 

Błąd Putina

Na Kremlu Zełenski uchodzi za słabego polityka, z którym rozprawa będzie łatwa. Nie ma on kontaktów na Zachodzie, którymi dysponował Poroszenko, silnie związany z opcją niemiecką. (Kanclerz Merkel nie pogratulowała Zełenskiemu zwycięstwa. Zaprosił go zaś do Francji prezydent Macron, co może świadczyć o podziale ról w tandemie niemiecko-francuskim). W kampanii wyborczej Zełenski zapowiadał dążenie do rzeczywistego zawieszenia broni na Donbasie, czemu ma służyć rozszerzenie tzw. formatu normandzkiego (RFN, Francja, Rosja, Ukraina) o USA i Wielką Brytanię. Jest to projekt zupełnie nierealny. Rosja nie chce ugody. Putin, decydując się na wydawanie rosyjskich paszportów mieszkańcom okupowanego Donbasu, chciał stworzyć alternatywę dla rosnącej popularności Zełenskiego wśród zmęczonej beznadzieją ludności bandyckich „republik ludowych” na Donbasie. Zmusił jednak w ten sposób prezydenta elekta do zajęcia zdecydowanie antyrosyjskiego stanowiska i rozwiał jego nadzieje (o ile istniały) na pokojowy dialog z Rosją. Zełenski nie może skutecznie walczyć o wprowadzenie do Rady Najwyższej silnej reprezentacji swojego bloku Sługa Narodu i jednocześnie ustępować Rosjanom.

Lista spraw wybuchowych

Zełenski będzie dążył do rozwiązania Rady Najwyższej i rozpisania przedterminowych wyborów. Niejasność prawa umożliwia dwie interpretacje, zgodnie z którymi parlament mógł zostać rozwiązany najpóźniej 27 kwietnia lub 27 maja (6 miesięcy przed terminem nowych wyborów lub 6 miesięcy przed upływem pełnej pięcioletniej kadencji parlamentu). Z całą akcją należałoby zdążyć do 3 czerwca. Rzecz wydaje się nierealna. Pierwszy termin już minął.

Erozja Bloku Poroszenki jest bardzo prawdopodobna. Porażka wyborcza to cios dla partii władzy. Pierwszy krok został zrobiony przez premiera Wołodymyra Hrojsmana, który opuścił Blok i ogłosił wolę samodzielnego startu. 27 proc. głosów oddanych na Poroszenkę to w znacznej mierze wyraz obaw przed Zełenskim, a nie poparcia dla dotychczasowego prezydenta. Poroszenko nie utrzyma zatem pozycji swojego bloku w przyszłej RN.

„Trzech Żydów włada Ukrainą – Zełenski, Hrojsman i Kołomojski” – to hasło, które będzie wykorzystywane przez Rosję dla wzniecenia antysemityzmu na Ukrainie, a potem jego wykorzystania do jej dyskredytacji.

Wnioski

Do jesieni ukraińską scenę polityczną zdominuje kampania wyborcza do Rady Najwyższej. Obecna Rada, w której nie ma partii Zełenskiego, będzie dążyć do jego kompromitacji. Paradoksalnie ratunkiem wizerunkowym dla nowego prezydenta może być nacisk Moskwy, której on będzie się demonstracyjnie przeciwstawiał. Jeśli Rada wygra, Zełenski będzie się szybko zużywał politycznie, co może dodać głosów Blokowi Julii Tymoszenko. Możliwa rosyjska próba stworzenia wizerunku Ukrainy jako państwa antysemickiego może ustawić Kijów na pozycjach zbieżnych z poddawaną takiej samej operacji Warszawą. Marginalizacja sporów o historię może zaś otworzyć nowy okres współpracy polsko-ukraińskiej. Oczywiście wszystko to być może i nic być nie musi.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl