Rząd przedstawił pięć propozycji dla nauczycieli. Związki zawodowe nie przyjęły ich

Konferencja prasowa / TVP Info/print screen

  

Beata Szydło na konferencji prasowej podała, że strona rządowa przedstawiła pięć propozycji dla nauczycieli. „Są to m.in. podwyżka od września br., skrócenie stażu i określenie minimalnej stawki dodatku za wychowawstwo”. Chwilę później związki zawodowe odrzuciły propozycje, oceniając, że są niewystarczające.

Nie aprobujemy propozycji przedstawionych przez rząd. Oczekujemy rzeczywistego wzrostu wynagrodzeń

– podały na konferencji oświatowe związki zawodowe.

W Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" trwa kolejne nadzwyczajne posiedzenie Prezydium Rady Dialogu Społecznego na temat sytuacji w oświacie. W przerwie spotkania wicepremier poinformowało o aktualnej propozycji przedstawionej przez rząd.

Szydło powiedziała, że podczas rozmów rząd przedstawił związkom zawodowym pięć propozycji. Są to:

podwyżka od września tego roku (początkowo była ona planowana na 2020 r.), dodatkowe środki dla młodych nauczycieli rozpoczynających pracę, przyspieszenie możliwości awansu zawodowego nauczycieli, określenie minimalnej, kilkusetzłotowej stawki dodatku za wychowawstwo oraz zmiany w systemie oceniania nauczycieli.

Do propozycji rządowych odnieśli się na konferencji Sławomir Broniarz, Sławomir Wittkowicz i Ryszard Proksa.

"Wysłuchaliśmy propozycji, one są powtórzeniem tego (…) co nauczyciele zanegowali, i co jest powodem tego, że kilkanaście tysięcy szkół i placówek, i kilkaset tysięcy nauczycieli weszło w spór zbiorowy. Związek Nauczycielstwa Polskiego nie aprobuje propozycji przedstawionej przez premier Szydło. Oczekujemy rzeczywistego wzrostu wynagrodzenia zasadniczego, a nie przerzucania się dodatkami" – powiedział prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.

Szef Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych Sławomir Wittkowicz ocenił, że "podejście, które zaprezentowała strona rządowa, abstrahuje od sytuacji jaka jest w polskich przedszkolach, szkołach i placówkach".

"To jest powtórzenie propozycji styczniowo-lutowych, z jednym pozytywnym tylko elementem jakim jest skrócenie stażu nauczyciela stażysty do dziewięciu miesięcy, czyli de facto wycofaniu się ze szkodliwych zmian, które wdrożono w październiku 2017 r." - powiedział.

"Mam nieodparte wrażenie, że strona rządowa ignoruje to, co dzieje się w placówkach. Przypomnę, zakończyły się referenda strajkowe, a pracodawcy najpóźniej 3 kwietnia otrzymają informację o tym, że ósmego w ich szkołach, przedszkolach i placówkach odbędzie się strajk. Jeżeli rząd pierwszego kwietnia wychodzi z taką propozycją, to trudno mi znaleźć delikatne słowa, żeby to skomentować. Według mnie to nieodpowiedzialna postawa i parcie do konfliktu społecznego" – dodał.

Przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa stwierdził, że na tę chwilę też nie akceptuje propozycji rządu.

"Uważamy, że nasze postulaty są realne, nawet w tym budżecie do zrealizowania. Niestety, to co zostało zaproponowane daleko mija się z naszymi postulatami, jakie złożyliśmy rządowi. Oczkujemy na drugą turę, mając nadzieję, że jakaś refleksja nastąpi. Póki co nie akceptujemy tych rozwiązań"

– powiedział.


W ubiegłym tygodniu ZNP i FZZ w piśmie do wicepremier Szydło podtrzymały żądania zgłoszone w ramach sporów zbiorowych. Domagają się wzrostu wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli, wychowawców, innych pracowników pedagogicznych oraz pracowników administracji i obsługi o 1000 złotych z wyrównaniem od 1 stycznia 2019 r. Z kolei oświatowa "Solidarność" w piśmie do wicepremier podała, że za najpilniejsze uznaje kwestie dotyczące pilnego uregulowania podwyżki płac nauczycieli w 2019 r. Poinformowała, że domaga się wzrostu płac wszystkich pracowników pedagogicznych objętych przepisami ustawy Karta nauczyciela w wysokości 15 proc. od 1 stycznia br. Wcześniej "S" domagała się wzrostu wynagrodzeń: od 2019 r. o 15 proc., a od 2020 r. o kolejne 15 proc. Jednocześnie podtrzymała postulat zmiany systemu wynagradzania nauczycieli w oparciu o przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej, a także oceny pracy nauczyciela oraz awansu zawodowego nauczycieli na zasadach obowiązujących przed 1 września 2018 r.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kobietę uratował paszport Ładosia. Jej syn został lordem i publicystą „Timesa”

zdjęcie ilustracyjne / derwiki CC0

  

Matka Daniela Finkelsteina, brytyjskiego dziennikarza i publicysty „The Times” i członka Izby Lordów, została uratowana z Holokaustu dzięki fałszywemu paszportowi Paragwaju, dostarczonemu przez poselstwo w RP w Bernie w ramach akcji tzw. grupy Ładosia.

O tym, że Mirjam Wiener, jej dwie siostry oraz matka zostały w styczniu 1945 r. wypuszczone z niemieckiego obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen w ramach wymiany więźniów dzięki fałszywym paszportom Paragwaju, wiadomo było już wcześniej. Ten wątek pojawił się np. przed trzema laty we wspomnieniu opublikowanym na łamach „The Timesa” po śmierci Mirjam, która po wojnie wyszła za mąż za Ludwika Finkelsteina i osiedliła się w Wielkiej Brytanii.

Dotychczas nie było jednak wiadomo, że paszporty zostały wystawione przez poselstwo RP w Szwajcarii, które w ramach pomocy niesienia pomocy Żydom dostarczyło kilka tysięcy sfałszowanych dokumentów. Nazwiska Mirjam, Evy i Ruth Wiener oraz ich matki Margarethe (zmarła zaraz po uwolnieniu) z rodziny znanego działacza żydowskiego Alfreda Wienera znajdują się na tzw. liście Ładosia, opublikowanej w połowie grudnia ubiegłego roku przez Instytut Pileckiego.

[polecam:https://niezalezna.pl/301666-lista-ladosia-opublikowana-zawiera-spis-zydow-ratowanych-przez-polskich-dyplomatow]

Zawiera ona nazwiska 3262 Żydów, którzy dzięki działaniom poselstwa RP otrzymali fałszywe paszporty któregoś z państw Ameryki Łacińskiej - najczęściej Paragwaju - lub inne dokumenty poświadczające obywatelstwo. Na liście znajduje się tylko część osób, którym próbowali pomóc polscy dyplomaci, bo ocenia się, że grupa Ładosia wystawiła 8-10 tys. takich dokumentów. Oprócz Ładosia kluczowe role odgrywali w niej konsulowie Konstanty Rokicki i Stefan Ryniewicz. Prace nad ustaleniem pozostałych nazwisk trwają. Ta nieznana do niedawna historia ujrzała światło dzienne dzięki badaniom obecnego ambasadora RP w Szwajcarii, Jakuba Kumocha.

- Potomkowie Alfreda Wienera to jedna z wielu rodzin ratowanych przez grupę Ładosia. Oceniamy, że polscy dyplomaci i ich żydowscy partnerzy sfałszowali paszporty dla 8-10 tysięcy ludzi. Wiedziałem o tej rodzinie, ale nie wiedziałem, że lord Finkelstein jest jej potomkiem

- powiedział ambasador Kumoch. Dodał, że jest w kontakcie z Finkelsteinem.

[polecam:https://niezalezna.pl/303698-izraelscy-historycy-podkreslaja-polski-rzad-prowadzil-szeroka-akcje-ratowania-zydow]

Finkelstein potwierdził na Twitterze, że jest w posiadaniu jednego z tych paszportów - jak sądzi, oryginału - który został wystawiony w Bernie w 1943 r., co potwierdzałoby ustalenia Instytutu Pileckiego.

57-letni Daniel Finkelstein jest związany z „The Times” od 2001 r. W 2013 r. został członkiem Izby Lordów z nominacji Partii Konserwatywnej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts