Jak donosi FAZ, niedługo przed dzisiejszym głosowaniem w Parlamencie Europejskim francuski i niemiecki rząd zawarły porozumienie. Dla Francji kartą przetargową jest poparcie ACTA2, dla Niemców - Nord Stream 2.

Ostatecznie rząd w Paryżu miał obiecać brak sprzeciwu wobec budowy rosyjskiego gazociągu, a Bundestag w zamian miałby poprzeć dyrektywę o prawach autorskich wraz z najbardziej kontrowersyjnymi przepisami.

W rozmowie z portalem Niezalezna.pl eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski zauważył, że "w sprawie Nord Stream 2 jest to faktem".

To, co najpierw poczytano za sprzeciw Francji wobec Nord Stream 2, tak naprawdę było poparciem dyrektywy gazowej. Na pewno nastąpiło porozumienie na rzecz Nord Stream 2 pomiędzy Niemcami a Francją. Wygląda na to, że oba kraje porozumiały się też w sprawie dyrektywy o prawach autorskich, czyli ACTA2

- ocenił.

Jacek Saryusz-Wolski podkreślił, że "są wszelkie poszlaki, że nastąpił tutaj deal, czyli jedno poparcie za drugie".

Należy podkreślić, że heroldzi europejskich, fundamentalnych wartości takich jak wolność i solidarność, w sposób oczywisty przeczą tym wartościom. W przypadku ACTA2 chodzi o wolność wypowiedzi w Internecie, a prawa autorskie i dochody autorów można zapewnić w inny sposób, niż cenzurą i filtrowaniem internetu. Naruszenie zasady solidarności w przypadku Nord Stream 2 jest oczywiste, bo to działanie wbrew zasadzie solidarności, a na rzecz egoistycznych interesów głównych udziałowców, ale nie tylko Niemiec

- dodał.

Europoseł zapytany przez Lidię Lemaniak o to, co jest najgroźniejszego dla przeciętnego użytkownika Internetu w tzw. ACTA 2 ocenił, że  jest to "cenzura polegająca na tym, że nie będzie można cytować treści objętych prawem autorskim".

Cenzura w wydaniu arbitralnym tzn. stosowana przez specjalne narzędzia internetowe, które będą eliminowały te treści oraz narzucenie odpłatności za te treści, które będzie działało, jak cenzura prewencyjna. Przedłożono tutaj prawa własności autorów, które - jak mówiłem - można zabezpieczyć inaczej - nad wolność wypowiedzi. Raz zainstalowane przez największe firmy narzędzia, na które nie będą mogły pozwolić sobie mniejsze firmy, będzie skutkowało tym, że pod pozorem obrony praw autorskich, będzie można wprowadzać Orwella, tzn. będzie można cenzurować wszystko bez jakiejkolwiek kontroli. To naruszenie fundamentalnej wartości jaką jest wolność w ogóle oraz wolności wypowiedzi

- wyjaśnił Jacek Saryusz-Wolski.