W środę wieczorem w Częstochowie zawodnicy Rakowa Częstochowa zmierzą się z drużyną z Łazienkowskiej. To niecodzienne spotkanie budzi emocje, szczególnie wśród tych, którzy od lat kibicują warszawskiej Legii, ale ich serce w jakiś sposób związane jest z Częstochową. Do takich osób należy wokalista T.Love Muniek Staszczyk: 

Założę dwa szaliki, czego nigdy nie robiłem. Nigdy nie byłem na takim meczu. Oglądałem z trybun ligowe spotkanie Legia – Raków w Warszawie, ale to co innego. Po pierwsze – w domu. Nigdy nie wyprę się korzeni. Po drugie – to ćwierćfinał Pucharu Polski. Po trzecie – to dwa światy, Raków jest teoretycznie dużo słabszy, ale jest w gazie, a Legia w lekkim kryzysie. Częstochowa tym żyje, Legią zawsze się żyje, nawet jeśli gra ch... Serce mam podzielone. Będę się cieszył z każdej bramki, a może z żadnej? Wyjdzie w praniu. Jeśli Legia, jak to często lubi zrobić, zlekceważy Raków i zagra na pół gwizdka, wszystko się może zdarzyć.

- przyznaje nie bez emocji muzyk w rozmowie z Marcinem Doboszem z "Przeglądu Sportowego". 

Wokalista opowiedział również o swoich najbliższych planach zawodowych i o tym, że na razie nie planuje kolejnych aktywności z zespołem T.Love:

Nie ma go chwilowo. Wrócimy, ale na razie chcę zrobić płytę solową jako Muniek Staszczyk. Wyjdzie w październiku, przed wakacjami pierwszy singiel. Czas gna strasznie szybko. W 2022 roku T.Love stukną cztery dychy. Wypadałoby wydać płytę, ale nie jakieś The Best Of, tylko coś nowego. Myślę o tym. Nie rozwiązałem zespołu, tylko go zawiesiłem. Pewne rzeczy się przegrały, jak w starym małżeństwie. Musieliśmy od siebie odpocząć, chciałem pójść w nowe rzeczy, ale T.Love to jednak takie moje dziecko. Kochałem to i głupi bym był, gdybym do niego nie wrócił. Nie jesteśmy jeszcze tacy starzy. W pewnym momencie było już jednak za dużo tych koncertów. Kiedy zaczyna się dobrze zarabiać, to w miarę jedzenia apetyt jeszcze rośnie, a grupa działa jak mała korporacja. W zespole grało nas siedmiu, ale tak naprawdę tworzyło go 15 osób.

- przyznaje Muniek Staszczyk.