91. gala rozdania Oscarów odbyła się w nocy z 24 na 25 lutego. Nie da się ukryć, że było to dość poprawne politycznie widowisko. Filmowcy coraz częściej sięgają po historie, których bohaterami są homoseksualiści. Dlatego podczas tegorocznej gali kilku aktorów zgarnęło statuetkę za taką właśnie rolę.

Środowisko gejów i lesbijek zdaje się być z tego powodu bardzo niezadowolone. W artykule pod tytułem "Hetero wciąż wygrywają nagrody za role LQBTQ+" portal Out.com wypomina, że jedne z najważniejszych statuetek zdobyli heterycy. Rami Malek za rolę w "Bohemian Rhapsody", gdzie wcielił się w biseksualnego Freddie'go Mercury'ego; oraz Olivia Coleman za rolę romansującej z dwórkami w filmie „Faworyta”. Oscara otrzymał też film "Green Book" opowiadający o pianiście identyfikującym się jako queer.

Ponadto portal przypomina,  że w minionych latach za rolę transwestyty nagrodzony został Jared Leto, A Natalie Portman otrzymała Oscara za rolę baletnicy romansującej z kobietami w filmie "Czarny łabędź". 

Jak zaznaczono w artykule, wszyscy nagrodzeni aktorzy są osobami heteroseksualnymi, a autorowi marzy się, by w przyszłości więcej homoseksualistów otrzymywało ciekawe role, za które być może otrzymają tę prestiżową nagrodę.