Kazimierz Kujda zarejestrowany jako TW. "Zwrócę się do IPN o autolustrację" - zapewnia

/ Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

  

- Nigdy nie podjąłem z SB współpracy, która doprowadziłaby do czyjejś krzywdy – oświadczył prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Kazimierz Kujda. Przyznał, że mógł "podpisać jakieś dokumenty", ubiegając się o wyjazd za granicę. Zapowiedział, że wystąpi do IPN o autolustrację i opublikuje dokumenty.

"W związku z medialnymi spekulacjami i pytaniami dziennikarzy, w których sugeruje się, że byłem tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL, oświadczam, że nigdy nie podjąłem z SB współpracy, która prowadziłaby do krzywdzenia kogokolwiek lub naruszania czyichś dóbr. W szczególności nigdy nie podjąłem i nie prowadziłem działań polegających na donosach czy ujawnianiu informacji o osobach trzecich"

– napisał Kujda w oświadczeniu.

"Przyznaję natomiast, że w latach młodości – w okresie studenckim, przy okazji ubiegania się o paszport na wyjazdy do tzw. krajów kapitalistycznych w Zachodniej Europie – mogłem podpisać jakieś dokumenty podsunięte mi w trakcie prowadzonych ze mną rozmów i pouczeń"

- dodał. "Mam świadomość, że był to mój wielki błąd, którego popełnić w żadnym razie nie powinienem" – podkreślił.

Kujda wyjaśnił, że jedną z podróży – organizowany przez Biuro Współpracy z Zagranicą Politechniki Warszawskiej wyjazd do Wiednia - odbył w 1981 r. krótko przed stanem wojennym. "Po powrocie do kraju, w lipcu 1982 roku, złożyłem w BWZ PW sprawozdanie z pobytu w stolicy Austrii. Natomiast podczas oddawania paszportu w Biurze Paszportowym przy ul. Kruczej w Warszawie (co było wówczas obowiązkiem) zostałem przesłuchany oraz przedstawiłem pisemne wyjaśnienia dotyczące pobytu w Wiedniu" – napisał.

"W moim najgłębszym przekonaniu podczas tych kontaktów nikogo nie skrzywdziłem i nikomu nie zaszkodziłem. Tematyka rozmów i treść złożonych przeze mnie relacji w żadnej mierze nie dotyczyła spraw, które mogłyby narazić na szwank czyjeś dobra czy interesy albo przynieść komuś uszczerbek w jakimkolwiek wymiarze"

– zapewnił.

Dodał, że przeprasza wszystkich, którzy czują się urażeni samym faktem "kontaktu czy dialogu ze służbami PRL", który "jest powszechnie oceniany jako wysoce naganny".

"Wiem, że popełniłem błąd, i pragnę bardzo, aby został mi wybaczony. Ośmielam się przy tym stwierdzić, że przez ponad 25 lat lojalnie pracuję dla Polski i obozu niepodległościowego, z którym czuję się ideowo związany"

– dodał.

"Zapewniam, że już w piątek 8 lutego br. zwrócę się do IPN z wnioskiem o przeprowadzenie autolustracji, a następnie opublikuję całość dokumentacji na mój temat, która znajduje się w zasobach archiwalnych IPN. Chcę, aby każdy mógł zapoznać się z tymi dokumentami i ocenić, jaki charakter miały moje kontakty z SB"

– zadeklarował Kujda.

Kazimierz Kujda Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej kieruje od 2015 r. (wcześniej pełnił funkcję prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej także w latach 2000-2002 oraz 2006-2008).

Jego nazwisko pojawiło się ostatnio we wtorkowej publikacji "Gazety Wyborczej", która ujawniła zapis rozmowy prezesaNarodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej z austriackim przedsiębiorcą Geraldem Birgfellnerem, którego firmy miały przygotować inwestycję budowy dwóch wieżowców dla powiązanej z PiS spółki Srebrna w Warszawie.

"Kazimierz Kujda widnieje w jawnym już inwentarzu IPN jako tajny współpracownik o pseudonimie Ryszard, który współpracę miał rozpocząć w 1979 r. w Siedlcach – zgadza się jego data urodzenia"

- czytamy w e-wydaniu piątkowego numeru "Rzeczpospolitej".

Według ustaleń "Rzeczpospolitej", "w 2002 r. teczka Kazimierza Kujdy trafiła do zbioru zastrzeżonego IPN". - Biuro Lustracyjne IPN w Lublinie, które widnieje w inwentarzu jako posiadacz teczki "Ryszarda" (teczkę założyło WSUW w Siedlcach), odsyła nas do warszawskiego IPN - informuje gazeta.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Kolejne ciało wyłowione z Wisły w Warszawie. Media: W sobotę znaleziono tam zwłoki radnego PiS

zdjęcie ilustracyjne / Wojciech Zabolotny [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)]

  

Z Wisły wyłowiono kolejne ciało - poinformowało w poniedziałek wieczorem Radio Dla Ciebie. Według nieoficjalnych informacji radia, odkrycia dokonano w rejonie mostu Łazienkowskiego. Policja na razie jednak nie potwierdza tej lokalizacji.

O sprawie poinformowana została prokuratura. Na miejscu znalezienia zwłok trwają czynności procesowe

– powiedział RDC Jarosław Florczak z Komendy Stołecznej Policji.

[polecam:https://niezalezna.pl/293831-to-wypadek-czy-morderstwo-cialo-radnego-pis-wylowione-z-wisly-mial-powazne-obrazenia-glowy]

W sobotę z Wisły wyłowiono ciało zgierskiego działacza PiS Tomasza Jędrzejczaka. Warszawska prokuratura wyjaśnia okoliczności jego śmierci. "Wstępne ustalenia nie wskazują na udział osób trzecich" - powiedział PAP rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl