Polska celebrytka pojechała do Dubaju. Tam "przymyka oko" na prawa kobiet

Maja Bohosiewicz / By Kama95 - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=61246148

  

Aktorka Maja Bohosiewicz chciała napisać mądrego posta o prawach kobiet i ich emancypacji. Ale nie ma o tym chyba zbyt dużego pojęcia, bo za ten wpis spotkała ją fala krytyki. Pojechała w podróż poślubną do Dubaju i stwierdziła, że "kobiety mają tu przekichane". Postanowiła jednak... przymknąć na to oko.

Aktorka Maja Bohosiewicz w Sylwestra wyszła za mąż. W podróż poślubną wybrała się z mężem do Dubaju. Tam leżąc w bikini na plaży napisała na Instagramie post. Na początek zapytała co warto zobaczyć w tym mieście a później, zaczęła dumać nad złym losem kobiet w krajach arabskich. Ostatecznie stwierdziła jednak, że... przymyka na to oko.

A post pełen błędów ortograficznych zilustrowała swoim zdjęciem w bikini.

Zapytam, bo wasze rady są zawsze nieocenione. Co robić w tym mieście, gdzie się udać, co przeżyć? Mieście które zaskakuje swoją nowoczesnością, a z drugiej strony kobiety w tym kraju mają przekichane. Z ciekawostek za gwałt jest tu kara śmierci (to się chwali!) ale żeby uznać kogoś winnego gwałtu trzeba mieć czterech świadków płci męskiej wyznania muzłumańskiego. Rozumiem, że w stystykach kobiety czują się tu zopiekowane, gwałtu nieodnotowano. arabskie kraje chyba nigdy nie staną się moimi ulubionymi destynacjami. Przymykam oko, oddaje się kontemplacji i myśle wciąż ile jeszcze czasu upłynie zanim my kobiety będziemy wyemancypowane? Eh... (pisownia oryginalna)

- napisała Bohosiewicz.

Fani aktorki wytknęli jej hipokryzję. 

Ty taka wielka feministka, przymykasz oko? Może właśnie warto walczyć o prawa kobiet tam, gdzie naprawdę są one łamane 

- napisała jedna z internautek.

Nie wolno przymykać oka, trzeba mówić. I wyciągać wnioski uczciwie porównując ... to a propos naszego polskiego, podobno tak dla kobiet nieprzyjaznego świata

- napisała inna.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: instagram.com, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Turyści chętnie odwiedzają winnice

zdjęcie ilustracyjne / / pixabay.com; jill111

  

Blisko 70 proc. gospodarstw winiarskich na Podkarpaciu przyjmuje turystów. "W połowie z nich sprzedawane jest wino" – powiedziała prezes fundacji Galicja Vitis Ewa Wawro.

"Bum na zakładanie nowych winnic na Podkarpaciu przystopował, ale te, które już istnieją poszerzają swój areał. Profesjonalizuje się także ich oferta turystyczna, a wina są coraz lepsze" – mówiła Wawro.

Zauważyła, że "zmiany na lepsze wymusza rosnąca konkurencja".

"Obecnie turysta odwiedzający regiony winiarskie nie zadowoli się ofertą pod hasłem +to ciekawostka, której trzeba spróbować+" –

podkreśliła prezes.

Jej zdaniem, oferowane wina są coraz lepsze, winiarze wprowadzają też w swoich gospodarstwach "dodatkowe atrakcje, np. biesiady przy winie, czy okazjonalne spotkania z winoroślą i winem w roli głównej".

"Wszystko po to, by przyciągnąć turystów. Zainwestowali duże pieniądze w założenie winnicy i jeszcze więcej pracy i serca włożyli w jej prowadzenie. Produkują wino komercyjnie i chcą je dobrze sprzedać. Teraz już nie chodzi tylko o sprzedanie małych partii win zalegających w piwnicach, bo produkują wino na większą skalę"

– wyjaśniła Wawro.

Dodała, że turystów zwiedzających podkarpackie winnice "można spotkać każdego dnia". "Ich wizyty zazwyczaj są wcześniej planowane, a wiele osób do winnic zagląda, np. przy okazji pobytu w Bieszczadach czy Beskidzie Niskim. Wiele osób jednak przyjeżdża tylko po to by kupić wino, które już dobrze znają i cenią" - powiedziała.

Wawro zwróciła uwagę, że "na Podkarpaciu od kilku lat powstają lokalne szlaki winiarskie, coraz lepiej oznaczone i wspólnie promowane". "Turystom proponuje się odwiedzenie kilku, a nawet kilkunastu winnic. Poza lokalnym winem oferują też specjały kuchni regionalnej i atrakcje turystyczne. Powstanie szlaków winnych coraz częściej wspierają lokalne samorządy, widząc w nich szanse na rozwój gospodarczy regionu" - mówiła prezes fundacji Galicja Vitis.

W ocenie Wawro, "zainteresowanie winnicami rośnie, bo poprawia się jakość usług". "Coraz więcej gospodarstw winiarskich poza zwiedzaniem i degustacją zapewnia również noclegi i wyżywienie" - zaznaczyła Wawro.

W regionie jest ok. 150 winnic, które mają od kilku arów do nawet trzech hektarów. Przeważają jednak gospodarstwa winiarskie o powierzchni 20-40 arów. W południowo-wschodniej Polsce uprawia się winorośl głównie w okolicach Jasła, Krosna, Strzyżowa, Przeworska i Rzeszowa.

W podkarpackich winnicach dominują odmiany odporniejsze, sprawdzone w lokalnym klimacie, m.in.: seyval blanc, hibernal, bianca, jutrzenka, johanniter na białe wina i rondo, regent, marechal foch oraz leon millot na czerwone.

Początki uprawy winorośli na obszarze dzisiejszego Podkarpacia sięgają X-XI wieku; świadczą o tym np. lokalne nazwy geograficzne, jak Winna Góra, Winnica czy Winne, szczególnie liczne na pogórzach karpackich.

Winiarstwo na tych terenach stopniowo zanikało w XVI i XVII stuleciu. Stało się to w dużej mierze za sprawą konkurencji win węgierskich, które wówczas masowo przywożono do Polski.

Uprawa winorośli powróciła na Podkarpacie w połowie lat 80. ubiegłego stulecia. Pierwsza winnica powstała w Jaśle.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl