MSZ listonoszem Władimira Putina? Wiceminister przyłapany na kłamstwie w Telewizji Republika!

/ Telewizja Republika

  

Telewizja Polska otrzymała od polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych skandaliczne pismo zawierające zarzuty Federacji Rosyjskiej wobec polskich dziennikarzy. I stwierdzające, że popełnili oni "czyn karalny". Chodzi o program "Minęła 20" na antenie TVP Info, a konkretnie grafikę, jaką wykorzystano podczas emisji - czyli plakat Wojciecha Korkucia "Achtung Russia". Dziś w Telewizji Republika red. Katarzyna Gójska zapytała wiceministra spraw zagranicznych Bartosza Cichockiego o to pismo. Ten zaś na oczach telewidzów skłamał, mówiąc o jego treści.

- To było moje pismo. Pamiętam ten podpis. Biorę odpowiedzialność za to pismo na siebie. Może wyszło jakieś jeszcze. Nie przekazaliśmy żadnych gróźb. Przekazaliśmy tylko informację, że strona rosyjska zaprotestowała wobec tego plakatu

– mówił wiceminister, będąc pewnym swojego podpisu na dokumencie. Innego zdania była jednak red. Gójska. Powołując się na tajemnicę dziennikarską, wskazała, że na piśmie takowy się nie pojawił. 

Co więcej: red. Gójska ujawniła, że MSZ w piśmie do TVP stwierdza, że to, co zrobiono w programie "Minęła 20", stanowi... czyn karalny. Na co oburzony Cichocki zareagował, pytając: "Będzie Pani przepraszać za kłamstwa?!".

Wobec tego Katarzyna Gójska ogłosiła w trakcie trwania programu:

– Zwracam się do widzów Telewizji Republika, aby Ministerstwo Spraw Zagranicznych opublikowało pismo, które wystosowało do Telewizji Polskiej. Telewizja Republika za moment zwróci się do MSZ z prośbą o ujawnienie tego pisma

Z taką samą prośbą do MSZ zwrócił się też portal Niezalezna.pl.

A oto najciekawszy fragment rozmowy z wiceministrem Cichockim.

Czy urzędnik skłamał? Niedługo po zakończeniu rozmowy wiceminister Cichocki opublikował na Twitterze omawiane pismo. Tyle że nie jest to oryginał pisma Ministerstwa Spraw Zagranicznych do Telewizji Polskiej - i nie zawiera własnoręcznego podpisu nadawcy! A według informacji portalu Niezalezna.pl na oryginale widnieje podpis zupełnie kogoś innego. 

Po drugie: treść pisma jednoznacznie dowodzi, że wiceminister kłamał, zarzucając nieprawdę red. Gójskiej. Przypomnijmy: powiedziała ona o obecności w dokumencie stwierdzenia "czyn karalny".

Oto fragment pisma MSZ do Telewizji Polskiej:

Ambasada uważa powyższe zdarzenie za znieważanie Federacji Rosyjskiej i jej kierownictwa i zwraca się o udzielenie wyjaśnień w powyższej sprawie, która stanowi czyn karalny zgodnie z art. 136 kodeksu karnego RP, tzn. publiczne znieważenie głowy obcego państwa.

Cichocki zatem skłamał - i prawdą okazało się, że polski MSZ w piśmie do polskich mediów wprost stwierdził, że dziennikarze popełnili czyn karalny, zamieszczając grafikę Wojciecha Korkucia. W dodatku MSZ - zamiast po prostu "przekierować" do TVP notę Rosjan (a najlepiej odpowiedzieć im tak, jak oni nam ws. wraku Tu-154) - wcielił się w rolę posłańca Kremla, gorliwie streścił zarzuty Moskwy, a ambasadę Rosji nazwał po prostu "ambasadą" - jakby chodziło o instytucję państwa polskiego.

W najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska" (dostępnym od środy 19 grudnia) Katarzyna Gójska pisze:

Rzeczpospolita Polska jest państwem demokratycznym, niepodległym, dumnym i szanującym wolności obywatelskie. Jak zatem instytucje naszego państwa winny zareagować na pyszczenie urzędników kraju karanego przez cywilizowane wspólnoty międzynarodowe sankcjami za łamanie prawa? Prawidłowa odpowiedź jest tylko jedna – grzecznie, lecz stanowczo przekazać przedstawicielom tego postsowieckiego bandyty, że rząd RP nie ingeruje w pracę dziennikarzy, iż mają oni w Polsce pełną swobodę działania i rekomenduje Kremlowi przestrzeganie takich właśnie standardów. Okazuje się jednak, iż wydział wschodni MSZ poczuł się jak listonosz Putina i przekazał cenzorskie oczekiwania Moskwy publicznej telewizji [...] Nawet więcej, uznał za stosowne i zgodne z polską racją stanu przekazanie dziennikarzom także rosyjskich gróźb. I domaga się wyjaśnień – jak pewnie nietrudno się domyślić – by wysłać je na Kreml.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Moskwa tłumaczy się z groźnego incydentu

Zdjęcie ilustracyjne / Автор: Maxim Maksimov - http://russianplanes.net/EN/ID51728, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16187177

  

Strona rosyjska przekazała władzom Korei Płd., że rosyjski samolot nie miał zamiaru naruszać jej przestrzeni powietrznej i że doszło do tego prawdopodobnie z powodu problemu technicznego – powiedział dzisiaj urzędnik pałacu prezydenckiego w Seulu Jun Do Han.

Według niego attache wojskowy Rosji w Seulu wyraził we wtorek "głębokie ubolewanie" z powodu incydentu. Prawdopodobnie błąd techniczny sprawił, że rosyjski samolot znalazł się w miejscu, do którego nie planował lecieć – miał powiedzieć przedstawiciel Moskwy urzędnikowi resortu obrony Korei Płd.

"Rosja przekazała, że jej ministerstwo obrony natychmiast rozpocznie dochodzenie i poczyni konieczne kroki" - oświadczył Jun na konferencji prasowej.

We wtorek władze Korei Płd. poinformowały, że rosyjski samolot wczesnego ostrzegania typu A-50 naruszył przestrzeń powietrzną tego kraju nad wyspami Dokdo na Morzu Japońskim, do których pretensje rości sobie również Tokio. Dwa rosyjskie bombowce Tu-95 i dwa chińskie H-6 miały natomiast bez ostrzeżenia wlecieć w strefę identyfikacji obrony powietrznej Korei Płd.

Zarówno Korea Płd., jak i Japonia poderwały myśliwce, by przechwycić rosyjskie i chińskie samoloty. Piloci południowokoreańscy oddali w kierunku rosyjskiego A-50 setki strzałów ostrzegawczych – informowały władze w Seulu, które przekazały Rosji oficjalny protest w tej sprawie.

"Moskwa oświadczyła, że gdyby samolot leciał pierwotnie wytyczoną trasą, do incydentu by nie doszło" - powiedział Jun. Dodał, że Rosja chce utworzenia planu współpracy kryzysowej z lotnictwem Korei Płd., by w przyszłości podobne incydenty się nie zdarzały.

"Rosja przekazała, że szanuje międzynarodowe i krajowe prawa Korei Płd. oraz że wtargnięcie nie było zamierzone. Ma nadzieję, że dwustronne stosunki z Koreą Płd. będą się rozwijać i nie będzie to utrudnione z powodu tej sprawy"

- zaznaczył urzędnik pałacu prezydenckiego w Seulu.

Rosyjskie i chińskie samoloty brały we wtorek udział w pierwszym wspólnym patrolu powietrznym tych dwóch krajów w rejonie Azji i Pacyfiku. Według resortu obrony ChRL patrol nie był wymierzony w żaden inny kraj, a chińskie maszyny nie naruszyły niczyjej przestrzeni powietrznej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl