Co można było zrobić za pieniądze z luki VAT? To daje do myślenia!

zdjęcie ilustracyjne, / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

W ostatnim czasie politycy totalnej opozycji coraz częściej odnoszą się do kwestii uszczelniania VAT. Przy okazji starają się odwrócić uwagę opinii publicznej od realnego problemu wyłudzeń VAT i olbrzymiej luki VAT w czasie poprzednich rządów i podważając działania uszczelniające rządu premiera Morawieckiego. W przestrzeni medialnej totalna opozycja zaczęła nawet lansować termin „kłamstwo VAT-owskie”, a politycy PO przypisują sobie zasługi w walce o wpływy VAT i twierdzą, że PiS wyłącznie przeszkadzał. Tymczasem zestawienie danych z ostatnich lat nie pozostawia w tej kwestii żadnych złudzeń...

Z szacunków resortu finansów wynika, że luka VAT za lata 2008-2015 plasowała się na poziomie 250-265 mln zł. Ponadto w latach 2006-2015 według raportów Komisji Europejskiej luka VAT wzrosła z 0,6% PKB do 2% PKB. W samym 2015 polski budżet stracił przez duża lukę i słabą ściągalność aż 40mld zł.
 
Co można byłoby zrobić za pieniądze z luki VAT?
Na przykład zbudować ponad milion nowych mieszkań dla polskich rodzin. Przyczyniłoby się to do rozwiązania problemu deficytu mieszkań w Polsce.

Można byłoby sfinansować program darmowych leków dla wszystkich (nawet leków bez recepty) przez ponad 6 lat.
 
Kwota luki VAT to równowartość kosztu budowy ok. 6000 km autostrad. To ok. 50% więcej niż obecna długość autostrad i dróg ekspresowych w Polsce!

Już same te wyliczenia robią wrażenie, a to jeszcze nie wszystko.

 
W kontekście uszczelnienia luki VAT warto zwrócić uwagę na jeszcze inne dane:

28 mld zł netto - tyle przeciętnie otrzymywaliśmy środków z Unii Europejskiej w latach 2004-2017 (odliczając składkę członkowską UE)

50 mld zł -  O tyle więcej wpływów podatków i składek FUS w roku 2019 niż w sytuacji, gdyby rosły one w latach 2016-2019 w tempie wzrostu PKB

80 mld zł - O tyle mniej wpływów z podatków i składek FUS w roku 2019, gdyby w latach 2016-2019 rosły w tempie z lat 2008-2015
 
 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Opowieść wielkanocna o najlepszych z nas. „Stasiu Suchowolec, Sylwek Zych... Oni się ich bali”. WIDEO

  

Ginęli jeszcze w okolicach „okrągłego stołu”. - Przyjechał po mnie biskup z kanclerzem, pokazali dekret i powiedzieli, że mam półtorej godziny na spakowanie rzeczy. I mnie wywieźli – tak usunięcie z parafii na Łazarzu wspomina ks. Leszek Marciniak. Pośpiech wynikał z obaw, że robotnicy siłą zatrzymają księdza. Być może wtedy ocalił życie, bo wkrótce zaczęli ginąć jego przyjaciele, mówiący podobne kazania. – Ks. Stefan Niedzielak zginał za swoją ideę, próbował pokazać, jak wielu ludzi zginęło na Wschodzie, nie tylko w Katyniu, ale wszyscy, którzy byli tam wywiezieni, przecież to miliony – mówi ks. Leszek Marciniak.  Obejrzyj poniżej rozmowę z legendarnym księdzem w „Wywiadzie z chuliganem”.

Stasiu Suchowolec, cudowny człowiek, wspaniały, przyjaciel księdza Jerzego, opiekun jego rodziców, był bardzo niepokorny. I bardzo niewygodny dla wielu tam, w tym Białostockiem, dlatego zginął

– mówi w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem ks. Leszek Marciniak.Ks. Stefan Niedzielak zginął na dwa tygodnie przed „okrągłym stołem”, ks. Stanisław Suchowolec tydzień później, a ks. Sylwester Zych pięć tygodni po wyborach z 4 czerwca 1989.

Tym, co łączyło mordowanych w czasie historycznej zmiany ustrojowej księży, było to, że mówili o historii, o Katyniu, o tym, o czym nawet duża część opozycji nie chciała mówić. Zdaniem księdza Leszka Marciniaka, można było to zrozumieć jako demonstrację, że wykuwająca się „nowa” Polska ma być pokracznym tworem oderwanym od korzeni.

Jesteśmy odcinani od historii, nie przypadkiem historię wyrzucano ze szkół. Jeśli do niej nie powrócimy, będzie tragedia. Bo naród tracąc pamięć, traci życie

– mówi ks. Leszek Marciniak. Wobec tych zbrodni na najodważniejszych polski księżach w tamtych dniach panować miała obojętność.

Sylwka Zycha spotkałem jeszcze na pogrzebie księdza prałata Teofila Boguckiego, proboszcza księdza Jerzego. Wyszedł z tego więzienia, trochę opowiadał o tym. Nie wiedziałem, że za chwilę przeczytam, że nie żyje.

Ks. Leszek Marciniak podkreśla, że nie ma pretensji do śp. arcybiskupa Jerzego Stroby, że go usunął z parafii.

Też miałem pogróżki. Nie wiadomo, jakby się to skończyło. Myślę, że arcybiskup podejmując tą decyzję, wyrzucając mnie z Poznania, uratował mi życie.Ślubowałem biskupowi i posłuszeństwo i uważam, że ono jest w kościele bardzo ważne, mimo wszystko, mimo bólu

– stwierdza.

Obejrzyj rozmowę z niezwykle odważnym polskim księdzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl