Od kilku dni media piszą, a politycy rozmawiają o „taśmach Onetu". Portal ten „ujawnił” nagrania rozmów z udziałem Mateusza Morawieckiego - z czasu, gdy obecny premier był prezesem banku BZ WBK. Dziennikarze portalu powołują się na akta afery taśmowej, do których mieli dotrzeć. Tymczasem nagranie nie jest „sensacyjne”, ponieważ jego fragmenty były publikowane już kilka lat temu. 

Co więcej, jest tam sporo o wiele ciekawszych wątków, niż wypowiedzi Mateusza Morawieckiego. Na "ujawnionej" przez Onet taśmie znalazł się m.in. wątek pożyczki dla Polskich Linii Lotniczych LOT, która miała bardzo zdenerwować ówczesnego premiera, Donalda Tuska. Na jaw wyszły także inne wątki afery taśmowej.

Dyskusję w studiu na temat taśm rozpoczęło nerwowe spięcie między prowadzącą program a posłanką PO, Joanną Augustynowską, która mówiła m.in., że "dziś powinniśmy rozmawiać o tym, czy jest to bezpieczne, że ktoś (poza organami ścigania i sądem) jest w posiadaniu taśm, że podsłuchiwany jest premier".

- Ta nerwowość jest zrozumiała. Te taśmy były nagrywane, gdy PO sprawowała rządy w Polsce.(...) Ministrowie i politycy PO przedstawiali, jak oceniali swoje rządy - to negatywne oceny, często w wulgarnych słowach - jakie działania będą podejmowane przez członków rządu - to jest fakt. Na tych taśmach, poza skandalicznymi wypowiedziami polityków PO, są wypowiedzi innych osób, które mają charakter neutralnych rozmów (...) Rozróżniajmy sytuacje, w których PO mówi o swoich działaniach niekorzystnych dla państwa i Polaków, od przypadkowo nagranych wypowiedzi innych osób. To są taśmy wstydu i hańby Platformy

- skomentował Karol Karski z PiS.

Poseł Paweł Kobyliński z Nowoczesnej uznał, że ma wrażenie, że "od momentu ukazania się pierwszych taśm jest to neverending story"

- Przychylę się do tego, co mówiła poseł Augustynowska - jeśli są jakieś taśmy, których nie ma w prokuraturze, a obciażają premiera, to nie tylko zagrożenie dla mojego adwersarza politycznego, ale także dla bezpieczeństwa państwa

- dodał Kobyliński.

Elżbieta Zielińska z klubu Kukiz'15 pytała, jakie taśmy jeszcze ujrzą światło dzienne i jakie będziemy "wyciągali wnioski i konsekwencje".

- Jest pytanie, co dalej będzie wynikało z tych taśm. Chcę mieć wrażenie, że są one w rękach państwa, a ciągle są wycieki. Nie wiemy skąd to wychodzi, bo taśmy pojawiają się raz po raz w mediach

- dodała Zielińska.

Zdaniem posła Porozumienia, Zbigniew Gryglasa, istotne są dwie kwestie w sprawie taśm Onetu.

- Pierwsza to status osób. Mateusz Morawiecki był podczas nagrania osobą prywatną, a politycy PO byli wówczas ministrami, szefami państwowych spółek - funkcjonariuszami publicznymi. Druga - to warstwa merytoryczna rozmów. (...) Politycy PO traktowali państwo jak własny folwark, to pokazuje stan klasy politycznej w tamtym okresie

- zaznaczył Gryglas.

Anna Maria Żukowska z SLD zauważyła, że sprawy taśm wypływają przed wyborami.

- Nagle wypłynęły przed wyborami samorządowymi. To niepokojące, że polskie służby sobie nie poradziły i dalej nie radzą sobie z tym. Pytanie, co będzie przed kolejnymi wyborami

- zastanawiała się Żukowska.

Głos w tej sprawie zabrał także prof. Karol Karski z PiS.

- Akta afery taśmowej są w Sądzie Najwyższym - wiele redakcji składało analogiczne wnioski, jak dziennikarze Onetu, i spotykały się z odmową dostępu do akt. Teraz, w trakcie kampanii wyborczej, Sąd Najwyższy wyraził zgodę na wgląd do akt Onetowi

- powiedział.