Śmieciowy biznes w ogniu! Skąd nagle seria pożarów? - eksperci wskazują trop

/ Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/MargaritaMorales

  

Duże pożary sortowni śmieci w Warszawie i Olsztynie. Potężny pożar składowiska opon w Trzebini. Gigantyczny pożar na nielegalnym wysypisku w Zgierzu. W ostatnim czasie wysypiska i sortownie płoną coraz częściej. Z jakich powodów? Ekspert mówi nam, że po pierwsze: nie płoną składowiska, a magazyny odpadów, a po drugie: jest to idealny sposób dla niezaradnych, żeby się pozbyć niewygodnego balastu.

25 maja br. na nielegalnym wysypisku śmieci w Zgierzu wybuchł gigantyczny pożar. Gdy jeszcze wczoraj gasiło go 250 strażaków, sprawą już zajęła się prokuratura, której śledczy nie wykluczają celowego podpalenia. Nadal jest obawa o skażenie środowiska, lokalni działacze Prawa i Sprawiedliwości mówią o katastrofie ekologicznej, zaś partia Razem domaga się natychmiastowej dymisji starosty powiatu z PSL-u. Powód? Śmieci sprowadzone do naszego kraju m.in. z Włoch, Szwajcarii, czy Niemiec miały być zutylizowane na wysypisku, które… już od miesiąca działa nielegalnie. Nie jest to jedyny taki przypadek. 

Rodzi się zatem pytanie, jak to jest ze współodpowiedzialnością samorządów za bezpieczeństwo gospodarki odpadami. Czy ci, którzy powinni podlegać kontroli faktycznie są kontrolowani i czy samorząd patrzy im na ręce? 

To nie składowiska płoną?

Niespełna rok temu Gazeta Polska pisała o sprawie firmy ATF (wówczas Eko Fiuk). Jak wskazywaliśmy na portalu Niezależna.pl, istniały poważne obawy, że polski rynek odpadów, warty około 3,5 miliarda złotych, może zostać wkrótce zdominowany przez wielkie zagraniczne firmy, głównie z Niemiec. Informowaliśmy zarazem, że nieliczne rodzinne polskie firmy – jak zachodniopomorska ATF – poddawane są próbom brutalnej eliminacji z rynku. Wszystko odbywało się przy udziale niemieckich mediów i samorządowców z PO.

Firma, m.in. dzięki interwencji dziennikarzy Gazety Polskiej, w czerwcu ubiegłego roku otrzymała status RIPOK (regionalnej instalacji przetwarzania odpadów komunalnych) ale co przeszła, to przeszła.

Jak z perspektywy branży wygląda kwestia ostatnich pożarów wysypisk w całej Polsce pytamy przedstawiciela branży odpadowej Agnieszkę Fiuk.

W doniesieniach medialnych ciągle słyszymy o tym, że pożary mają miejsce na wysypiskach, na składowiskach odpadów, podczas gdy tak nie jest

– mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl i zaznacza, że w rzeczywistości za każdym razem płoną albo magazyny odpadów, albo miejsca zbierania odpadów, czyli „miejsca dla których wydano, bądź nie, taką decyzję”. 

Nie są to składowiska odpadów. Składowiska odpadów są paradoksalnie względnie bezpiecznymi pożarowo instalacjami, szczególnie te, wyposażone w systemy do czynnego odgazowywania złoża, a takich jest w Polsce większość

– podkreśla, dodając, że „czarny pijar rozlewa się na składowiska odpadów, które nie mają z tym tak naprawdę nic wspólnego”. 

Te wszystkie przypadki, które teraz obserwujemy to po prostu magazyny odpadów, nad którymi utracono kontrolę i to jest chyba prosty sposób, żeby się ich pozbyć

– stwierdza Agnieszka Fiuk.

Temat jest dziwny i niepokojący 

O to, dlaczego legalne wysypiska mają tak solidną, że wręcz utrudniająca funkcjonowanie kontrolę, a inne nie są kontrolowane wcale i płoną, zapytaliśmy właściciela składowiska w Zakroczymiu Piotra Gołęgowskiego.

Temat jest ciekawy, a zarazem nadzwyczaj niepokojący. Te pożary występują już nie od dziś i dziwnie się nasilają w ostatnim czasie. To wynika z wielu rzeczy. Wydaje mi się, że w Polsce na siłę próbujemy wdrażać przepisy obwiązujące w UE, co jest dobrym kierunkiem, ale nie we wszystkich dziedzinach jesteśmy dobrze przygotowani

– mówi. 

Jak podkreśla, działa szereg – lepiej i gorzej – działających obiektów, również tych nielegalnych, których „jest bardzo dużo i które są wyłączone z jakiejkolwiek kontroli”. „Często urzędy wiedzą o ich funkcjonowaniu, ale są dobrze umocowane i dzięki temu wyłączone z realnego nadzoru”.

Zwraca uwagę na fakt, że mamy jednak „kulawe przepisy” oraz stawia pytanie, dlaczego do Polski trafia tyle odpadów dziwnego pochodzenia i to głównie z krajów zachodnich.

Zresztą jego własne składowisko odpadów, działające od kilkudziesięciu lat w Zakroczymiu (województwo mazowieckie), borykało się z ciekawym problemem. Władze chciały bowiem, by zostało zamknięte. Ale nie dlatego, że się zapełniło i zostało zrekultywowane. Wprost przeciwnie.

Mimo, że w 2014 r. instalacja została rozbudowana i zmodernizowana, do tej pory nie jest uwzględniona w Wojewódzkim Planie Gospodarki Odpadami (WPGO) jako Regionalna Instalacja Przetwarzania Odpadów (RIPOK). Dlatego też instalacja, mimo bliskiego sąsiedztwa z Warszawą, boryka się z brakiem odpadów, a więc działa w bardzo ograniczonym zakresie. W tym samym czasie bez większych problemów mogą funkcjonować i rozwijać się magazyny i wysypiska (nie zawsze legalnie działające), zlokalizowane w różnych rejonach kraju.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Co dalej z brexitem? Premier przed szczytem w Brukseli: "Warto dać Wielkiej Brytanii szansę"

/ Twitter/ PremierRP

  

- Warto dać Wielkiej Brytanii szanse i przedłużyć o 2-3 miesiące brexit (...) Stawianie dodatkowych warunków zmniejsza prawdopodobieństwo poparcia umowy w Wielkiej Brytanii - mówił podczas konferencji prasowej w Brukseli premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu przybył na dwudniowy szczyt UE.

Premier Mateusz Morawiecki w czwartek po południu przybył na dwudniowy szczyt UE do Brukseli. Rozmowy unijnych przywódców ma zdominować brexit i możliwe przesunięcie jego terminu. Ponadto szefowie państw i rządów mają rozmawiać m.in. o relacjach z Chinami.

Brexit będzie pierwszym punktem spotkania unijnej "27", która w czwartek po południu spotka się w trybie art. 50 unijnego traktatu. Artykuł ten mówi o procedurze opuszczania kraju przez UE, przewidując też opcję przełożenia daty wyjścia.

Według wiceszefa MSZ ds. europejskich Konrada Szymańskiego, zaproponowany przez premier Wielkiej Brytanii Theresę May termin wyjścia jej kraju ze Wspólnoty 30 czerwca "nie stwarza trudności instytucjonalnych po stronie UE-27". Szymański zastrzegł jednak, że szczegóły polskiego stanowiska w tej sprawie zaprezentuje szef rządu podczas spotkania z pozostałymi przywódcami krajów UE-27 w czwartek wieczorem.

Szymański podkreślił, że jeśli decyzja o przesunięciu daty brexitu pomoże wyjść z kryzysu ratyfikacyjnego, "Polska odniesie się do brytyjskiej propozycji rzeczowo i konstruktywnie".

Tymczasem podczas konferencji prasowej w Brukseli premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że "warto dać Wielkiej Brytanii szanse i przedłużyć o 2-3 miesiące brexit", ponieważ "stawianie dodatkowych warunków zmniejsza prawdopodobieństwo poparcia umowy w Wielkiej Brytanii".

Sytuacja w kwestii brexitu jest bardzo trudna. Nie ma co podnosić temperatury. Wierzymy, że Parlament Europejski wypracuje formułę, która będzie przez wszystkich akceptowalną. Liczymy na dobry efekt negocjacji. Podkreślamy to, że warto dać teraz Wielkiej Brytanii szansę wypracowania  wewnętrznego rozwiązania. Jesteśmy za przedłużeniem umowy o 2-3 miesiące

- mówił.

Jak zaznaczył, "uczyniliśmy bardzo wiele, by ten brexit załagodzić i będziemy robić jeszcze więcej".

Mogę podkreślić, że po raz kolejny uzgodniliśmy, że zrobimy wszystko z panią premier May, by nawet przy twardym brexicie, czyli tym bez umowy, Polacy w Wielkiej Brytanii nie ucierpieli

- mówił.

Chcę podkreślić, że cały czas mam nadzieję, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE będzie oparte nie tylko na umowie ze Światową Organizacją Handlu, a na umowie między UE a Wielką Brytanią i odbędzie się łagodnie i spokojnie. Myślę, że warto kompromisowo dać więcej czasu naszym przyjaciołom z Wielkiej Brytanii na spokojne wypracowanie  dobrych rozwiązań

- dodał.

Jakiekolwiek przedłużenie procesu opuszczenia UE wymaga jednomyślnej zgody 27 pozostałych państw członkowskich. W razie braku jakichkolwiek ustaleń - przyjęcia porozumienia z UE lub przedłużenia procesu wyjścia z Unii - niezależnie od przyjętej w ubiegłym tygodniu opinii politycznej Izby Gmin przeciwko wyjściu z UE bez umowy Wielka Brytania automatycznie opuści Wspólnotę o północy z 29 na 30 marca.


W czwartek wieczorem unijni liderzy zajmą się stosunkami zewnętrznymi, a zwłaszcza przygotowaniami do szczytu UE-Chiny, który odbędzie się 9 kwietnia w Brukseli. Unia Europejska chce, by jeszcze przed latem powstała lista priorytetowych barier, jeśli chodzi o dostęp do rynku. UE chce też jak najszybciej zawrzeć porozumienie z ChRL w sprawie ochrony produktów z oznaczeniami geograficznymi.

W piątek rozmowy na szczycie będą dotyczyły gospodarki, jednolitego rynku i polityki przemysłowej UE. Rada Europejska ma dać mandat następnej Komisji Europejskiej na przygotowanie listy reform w tych obszarach.

Szczyt ma zwrócić się też do ministrów, aby szybko zakończone zostały rozmowy dotyczące handlu między UE a Stanami Zjednoczonymi. Nad tym obszarem relacji nadal wisi zagrożenie wprowadzenia przez Waszyngton dodatkowych ceł na produkcję motoryzacyjną, co byłoby szkodliwe dla Europy. Innym z tematów ma być długoterminowa strategia klimatyczna do 2050 roku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl