W waszym otoczeniu są biura poselskie, mieszkania ludzi z PiS. To ci, którzy wam to zrobili. Oni nie mogą czuć się komfortowo – mówił kilka dni temu na wiecu w Koninie Andrzej Rozenek, polityk w przeszłości związany z partią Palikota, a obecnie z SLD.

To jawne nawoływanie do nienawiści przynosi już skutek, niestety, negatywny.

Niedawno informowaliśmy o ataku na biuro poselskie Anny Sobeckiej z PiS. Do pomieszczenia, w którym znajdował się pracownik biura, miał wtargnąć agresywny nieznajomy mężczyzna, który wykrzykiwał hasła:

ja zrobię z wami wszystkimi porządek, ja zrobię w końcu z tym wszystkim porządek.

Dziś z kolei zniszczono tablicę w biurze poselskim eurodeputowanego Kosmy Złotowskiego i posła Łukasza Schreibera, które znajduje się w Bydgoszczy.


O komentarz do tego wydarzenia portal niezalezna.pl poprosił posła Łukasza Schreibera.

Stało się to dzisiaj, poinformowali mnie o tym moi współpracownicy. Ktoś nie tylko zdarł tablicę, pomijając już to, co myśli o Prawie i Sprawiedliwości, ale zniszczył tez godło Polski. Tablica została wyrzucona na ulicę. Jak rozumiem, wynika to z bezsilności i nienawiści. Te fatalne emocje, które próbuje generować totalnie bezmyślnie opozycja, też na pewno mają znaczenie

powiedział nam poseł PiS.

Łukasz Schreiber zaznaczył, że "to akt wandalizmu".

Dla mnie, mimo wszystko, najbardziej przykre jest to, że godło Polski nie zasługuje na szacunek, ale być może jestem naiwny, że oczekuje tego od naszych przeciwników. Te akty wandalizmu świadczą też o jakiejś słabości, bezsilności

dodał w rozmowie z niezalezna.pl.

Przypomnijmy, że 19 października minęło 7 lat od zabójstwa działacza PiS, Marka Rosiaka. 19 października 2010 roku 62-letni Ryszard Cyba, były działacz PO, wtargnął do biura PiS z bronią w ręku i kilkakrotnie strzelił do znajdujących się w jednym z pokoi działaczy PiS: Marka Rosiaka oraz Pawła Kowalskiego. Rosiak został trafiony pięciokrotnie, m.in. w klatkę piersiową. Zginął na miejscu. Sprawca został zatrzymany. W grudniu 2011 r. łódzki sąd okręgowy skazał mordercę na karę dożywotniego więzienia. Uznał, że działał on z motywacji zasługującej na szczególne potępienie i kierował się motywami politycznymi. Zabójca tłumaczył, że w 2010 r. postanowił, iż dokona zamachu na prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Miał plan dokonania zamachu na terenie Warszawy, ale nie udało mu się to z powodu środków bezpieczeństwa. Nie mogąc zrealizować pierwotnego planu, postanowił dokonać zamachu na inne osoby związane z PiS.

W 7. rocznicę zabójstwa Marka Rosiaka, w centrum Warszawy, przed Pałacem Kultury i Nauki, podpalił się mężczyzna; został przewieziony do szpitala, na razie jego stan nie jest znany. Jak wynikało z ulotek, które przy nim znaleziono, akt samospalenia miał być protestem przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. 

Do wszystkich tych wydarzeń nie doszłoby zapewne, gdyby nie jawne nawoływanie do nienawiści do partii rządzącej.