Wydawał 60 mln egzemplarzy pism rocznie, tworzył projekty pojazdów kosmicznych, dziś można by o nim powiedzieć, że gdzie się nie pojawiał, robił furorę. Założył zakon w Niepokalanowie dla 800 braci, tworząc największy męski klasztor na świecie. Postanowił wydawać „Rycerza Niepokalanej” w Japonii, nie mając pieniędzy ani nie znając języka. W końcu w Auschwitz ponurą umieralnię potrafił zamienić niemal w kaplicę. Biografia św. Maksymiliana Kolbe pełna jest historii tak pięknych, jak i nieprawdopodobnych. A opowieść o jego życiu jest też opowieścią o kawałku historii naszego kraju. Film jest fabularyzowanym dokumentem. W części dokumentalnej poznajemy miejsca, w których działał święty – Polska, Włochy, Japonia, oraz poznajemy historie opowiedziane przez publicystów, czy świadków zdarzeń. W warstwie fabularnej mamy plejadę gwiazd: Cezary Pazura, Maciej Musiał, Antoni Pawlicki, Paweł Deląg, Artur Barciś, Dominika Figurska i Sławomir Orzechowski. Małego Kolbego gra znany z serialu Rodzinka.pl Mateusz Pawłowski. Autorem muzyki do filmu jest m.in. Robert Janson. Premiera filmu odbyła się w maju tego roku podczas targów filmowych organizowanych w ramach festiwalu w Cannes.

Adam Woronowicz po raz kolejny świetnie sprawdził się w roli szlachetnego duchownego. To jeden z tych aktorów, który potrafi charyzmę łączyć z pokorą. Idealna umiejętność dla aktora, który grał błogosławionego Jerzego Popiełuszkę („Popiełuszko. Wolność jest w nas”), czy teraz św. Maksymiliana Kolbe. Filmowa historia prowadzona jest pewną ręką reżysera Michała Kondrata. Cześć dokumentalna ma niesamowicie dużą wartość edukacyjną, a fabularna zwyczajnie wciąga. Woronowicz nie tworzy postaci pomnikowej. Za to buduje w widzu przekonanie, że święty był Bożym szaleńcem. Człowiekiem o niezwykłej pewności siebie. Oddanym bez reszty Bogu i drugiemu człowiekowi. Nie widzącym przeciwności losu. A jego pewność siebie mogłaby zdumiewać największych superbohaterów współczesnego kina. Adam Woronowicz podkreśla, że Kolbe to jego ulubiony święty. Oglądając film „Dwie korony”  widz ma szansę podzielić tę sympatię i podziw.