Ogłosił, że w muzeum II wojny „zaczęła się cenzura”, po czym publicznie złożył wypowiedzenie z pracy oświadczając, że powodem tej decyzji są zmiany wprowadzone na wystawie przez zespół dyrektora dr Karola Nawrockiego. Janusz Marszalec odchodzi z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku – informują trójmiejskie media.

Byłego zastępcę prof. Pawła Machcewicza oburzył fakt, że dyrektor MIIWŚ Karol Nawrocki postanowił usunąć z jednej z multimedialnych prezentacji o przedwojennej dzielnicy Gdańska plansze poświęcone bełkotowi o walce KOD oraz byłej dyrekcji z konstytucyjnym ministrem.

O sprawie informował portal Niezalezna.pl. Na ekranie opisującym historyczną Wiadrownię, zwiedzający mogli przeczytać zatrważającą historię opatrzoną zdjęciem małego chłopca na gruzach powojennego miasta. Multimedialna informacja nie dotyczyła jednak przedwojennej dzielnicy Gdańska całkowicie zniszczonej w 1945 r., ale okazała się żałosnym politycznym manifestem kodziarzy. Co ciekawe zwiedzający wystawę mogli się z niej dowiedzieć, że muzeum, w którym się znajdują, tak naprawdę „faktycznie zlikwidowano”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Widzisz i nie wierzysz! Taką „niespodziankę” zostawił po sobie były dyrektor MIIWŚ

To właśnie tę prezentację polecił usunąć dr Nawrocki. – I świat się nie dowie, jak dzielni „partyzanci” zza wielkich biurek i za dobre państwowe pieniądze toczyli morderczą walkę z reżimem – powiedział „Dziennikowi Bałtyckiemu” Dyrektor Muzeum II Wojny Światowej.

– Mam wrażenie, że w narracji byłej dyrekcji temat ich prywatnego losu dominuje nad losem bohaterów i ofiar konfliktu zbrojnego, o którym opowiada muzeum. To, co usunąłem, a więc historia zaangażowania KOD i walka z ministrem, zajęło więcej miejsca na wystawie niż los rotmistrza Witolda Pileckiego – ocenił dr Karol Nawrocki.

Marszalec nie poprzestał jednak na tym i na swoim profilu na społecznościowym napisał, że usuwając plansze kompromitujące muzeum „nowa dyrekcja przekroczyła Rubikon”.

Granicę przekroczył jednak sam Marszalec najpierw pisząc, że wystawa poświęcona historii dzielnicy Wiadrownia, na której stanęło muzeum, „nie jest to część wystawy głównej, ale dzieło dopełniające zasadniczą część naszej narracji”. Po czym przyznał, że za jego decyzją stoi fakt usunięcia z planszy „opowieści o tym, jak minister kultury walczył z naszą instytucją i jak bronili jej zwykli ludzie”.