Do przejazdu na pastwiska będziemy mieli prawie 5 km. Jak w takim wypadku przegnać kilkanaście krów na łąkę. Przewieźć je na platformie czy co? – denerwuje się Jan Markiewicz, sołtys ze wsi Gumnisko k. Sokolnik (woj. łódzkie). Władze gminy Sokolniki razem z mieszkańcami pobliskich miejscowości walczą bezskutecznie od ponad trzech lat o budowę przejazdu przez ekspresówkę, która przetnie ich pola.
– Nikt nie twierdzi, że droga nie jest potrzebna – tłumaczy Markiewicz. Kiedy mieszkańcy wsi Kaski (gmina Galewice) i Gumnisko dowiedzieli się, że droga S8 ma przecinać ich pola, nawet nie protestowali. – Oczywiście nie wszyscy byli zadowoleni, ale trudno każdemu dogodzić – przyznaje sołtys. Rolnikom chodziło tylko o to, aby nie musieli jeździć kilka kilometrów na swoje pola. Gospodarstwo Markiewicza ma ok. 10 ha. Z tego 7 ha jest po jednej stronie szosy, reszta po drugiej. Ruchliwa S8 przetnie w poprzek drogę gminną, którą chłopi chodzili i jeździli na swoje pola i łąki.
Za drogą znajduje się las. – Od dziecka chodziliśmy tam na grzyby, jagody, a teraz to się skończy – narzeka pani Elżbieta z Gumniska. Ale najbardziej denerwuje ją to, że dla urzędników z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ważniejsze są zwierzęta niż ludzie. Na 13-kilometrowym odcinku drogi zaplanowano kilkanaście przejść dla żab i małych zwierząt oraz dwa dla zwierząt dużych. Koszt tuneli przepustów dla żab to ok. 7,5 mln zł, a dwóch wiaduktów, którymi będą spacerowały dziki, zające, lisy i inni czworonożni mieszkańcy lasu, ok. 19 mln zł.
Rury, w których zostaną zamontowane specjalnie ścieżki dla żab, leżą już na placu budowy. Ich średnica wynosi 2 m. – Niewiele większe musiałyby być przejścia dla ludzi – mówi Markiewicz. Wchodzi do rury i aby dotknąć jej górnej ściany, wyciąga rękę nad głowę. – Niestety, kiedy przejścia dla żab zostaną już wykończone, budowlańcy zastawią wejście i wyjście kratami – ubolewa. – Na zmianę projektu i decyzję o budowie dodatkowego przejścia jeszcze nie jest za późno – przekonuje Renata Świeściak, zastępczyni wójta gminy Sokolniki. Co prawda, prace na budowie drogi już się rozpoczęły, ale są dopiero na etapie początkowym. Wielkie ciężarówki przewożą piach, spychacze wyrównują podłoże, a walce je ubijają.
– W sprawie przejazdu pod drogą S8 w miejscowości Gumnisko wysłaliśmy już wiele pism do GDDKiA – mówi sekretarz gminy Sokolniki Danuta Janiaczyk-Wolna i pokazuje opasły segregator. Korespondencja w tej sprawie sięga połowy 2009 r. – Mamy opinię straży pożarnej, nadleśnictwa. Przejazd pod jezdnią poprawiłby znacznie poziom bezpieczeństwa przeciwpożarowego – relacjonuje.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Poznaniu, która nadzoruje realizację „ósemki" w okolicach Wieruszowa, jest nieubłagana. Niezmiennie odpowiada, że nie przewiduje możliwości budowy przejazdu w Gumnisku. Argumentuje, że budowa została rozpoczęta.
Zastępca dyrektora poznańskiego oddziału GDDKiA Marek Bereżecki podkreśla, że przejazdy przez drogę S8 w okolicach Sokolnik zostały wyznaczone po konsultacjach z władzami lokalnymi.
Na pierwszych spotkaniach projektantów drogi S8 z mieszkańcami wsi w gminie Sokolniki jakieś trzy lata temu zgłaszano potrzebę zaprojektowania wiaduktu w ciągu drogi z Sokolnik do Galewic przez Kaski. Potem nikt już nie prowadził konsultacji z mieszkańcami. A decyzje w sprawie przejazdów zatwierdził wójt Sokolnik Krzysztof R., podejrzewany o oszustwa i zatrzymany przez CBA – mówi jeden z mieszkańców. – Wszyscy wiedzą, że zależało mu na tym, by przejazdy były we wskazanym przez niego miejscu. Miał w tym swój interes – przekonuje mężczyzna. Nie chce wyjaśnić, o co chodziło. – On z nikim się nie liczył, teraz z nami nie liczą się urzędnicy, bardziej obchodzi ich los żabek – macha ręką.
