Skandal w stolicy – radna PO blokuje upamiętnienie Ireny Jarockiej. UJAWNIAMY DOKUMENTY

Irena Jarocka/biografia24.pl

Mieszkańcy warszawskiej Białołęki, rodzina zmarłej wokalistki i Fundacja Ireny Jarockiej nie mogą doczekać się rozstrzygnięcia sprawy upamiętnienia piosenkarki przez nazwanie jej imieniem lokalnego lasku – tego samego, który według medialnych doniesień miała uroczyście otworzyć pierwsza dama Agata Duda, prywatnie miłośniczka piosenek Jarockiej. Niestety, pomysł blokują radni PO, na których czele stoi Anna Nehrebecka, przewodniczącą Komisji Nazewnictwa w Radzie Warszawy. Czyżby chodziło o osobistą niechęć?

Zamieszanie wokół nadania białołęckiemu laskowi imienia zmarłej w 2012 r. piosenkarki Ireny Jarockiej ciągnie się już od kilku lat. Wniosek o nadanie obiektowi miejskiemu – terenowi zielonemu leżącemu na obszarze dzielnicy Białołęka złożono 20 marca 2014 roku. Pomysł poparło 270 mieszkańców dzielnicy, 13 radnych miasta stołecznego Warszawy, a także mąż zmarłej wokalistki i prezes Fundacji Ireny Jarockiej Michał Sobolewski oraz córka Ireny Jarockiej – Monika Sobolewska.

Jak możemy przeczytać w dokumentach, do których dotarliśmy, 9 kwietnia 2014 r. wniosek był procedowany przez Zespół Nazewnictwa Miejskiego oraz w dniu 14 maja 2014 r. przez Komisję ds. Nazewnictwa Miejskiego Rady m.st. Warszawy. Zarówno zespół, jak i komisja pozytywnie przychyliły się do wniosku – wówczas zaproponowano jedynie, by wpisać nazwisko Jarockiej do tzw. Banku Nazw i „powrócić do sprawy po upłynięciu pięciu lat od śmierci wokalistki”.

Niestety, pomimo upływu odpowiedniego czasu (21 stycznia tego roku minęło właśnie pięć lat od śmierci artystki), okazuje się, że nadanie laskowi imienia Ireny Jarockiej nie jest w smak interesom niektórym z radnych Platformy Obywatelskiej, z obecną przewodniczącą Komisji Nazewnictwa w Radzie Warszawy na czele – Anna Nehrebecka, znana aktorka (a prywatnie żona dyplomaty z ramienia PO Iwa Byczewskiego) blokuje rozpatrzony wcześniej pozytywnie wniosek i proponuje inne formy upamiętnienia wokalistki.

Nie mamy nic przeciwko pani Jarockiej, ale nie można nazywać lasów

– stwierdziła Nehrebecka.

Przewodnicząca komisji zaproponowała (bez wiedzy rodziny artystki oraz Fundacji Ireny Jarockiej), by zmarłą wokalistkę upamiętnić jedynie skromnym pomnikiem w kształcie kamienia z tabliczką, w parku, po którym lubiła spacerować Irena Jarocka.

Zarówno fani, jak i najbliższa rodzina piosenkarki nie kryją rozczarowania – nawet po wynikach sondy zainicjowanej przez Urząd Dzielnicy Białołęka widać, że Nehrebecka działa wbrew woli wnioskodawców i mieszkańców, gdyż uzyskany wynik wskazuje, że 93 proc. głosujących jest za nazwaniem lasku imieniem Ireny Jarockiej. Mąż wokalistki skierował w tej sprawie oficjalne pismo do prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Zdjęcia dokumentów, do których dotarła Niezalezna.pl publikujemy poniżej:





Do sprawy odniósł się warszawski radny Prawa i Sprawiedliwości Filip Frąckowiak:

Anna Nehrebecka z powodu osobistej niechęci blokuje nazwanie obiektu na Białołęce imieniem Ireny Jarockiej. Mimo że wniosek przeszedł całą procedurę i uzyskał akceptację. Może to rodzaj jakiejś rywalizacji artystycznej?

– pyta radny w rozmowie z Niezalezna.pl.

Przypomnijmy, że niedawno, 3 kwietnia, odbył się koncert charytatywny upamiętniający Irenę Jarocką, nad którym honorowy patronat objęła pierwsza dama Agata Duda.

Życzę Państwu zebrania pokaźnego dochodu z koncertu, a publiczności już teraz dziękuję za ten wspaniały gest pomocy dla wybitnie uzdolnionej młodzieży biorącej udział w Akademii Piosenki Ireny Jarockiej

– napisała w oficjalnym liście Agata Duda, której – jak sama przyznała – piosenki Jarockiej lubiła jako nastolatka.

Z kolei portal jastrzabpost.pl donosił pod koniec marca, że to właśnie Pierwsza Dama miałaby dokonać uroczystego otwarcia lasku imienia swojej ulubionej piosenkarki. Niestety, wszystko wskazuje na to, że przez upór przewodniczącej Komisji Nazewnictwa na tę chwilę trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

O postępach w sprawie będziemy informować na bieżąco.
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

No nieźle! Biedroń sam mianował się liderem opozycji. Bo "przecież nie Schetyna, ani Tusk"

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Bardzo się cieszę, że stałem się liderem całej opozycji - wyznał w wywiadzie dla "Super Expressu" prezydent Słupska Robert Biedroń. Sęk w tym, że owym liderem mianował się sam. Nawet wymyślił już nową partię, którą chciałby założyć, by "zjednoczyć opozycję w walce przeciw PiS". Ciekawe, co na to Grzegorz Schetyna i reszta?

W sondażu, w którym typowano kandydata na prezydenta Polski, wykonanym na zlecenie "Super Expressu" Biedroń zajął trzecią pozycję - z niezbyt porywającym wynikiem na poziomie 19 procent. Jakimś cudem doszedł jednak do wniosku, że czyni go to... liderem całej opozycji.

Co do sondażu dla "Super Expressu", to bardzo się cieszę, że stałem się liderem całej opozycji

- stwierdził prezydent Słupska.

Na pytanie, czy stanie na czele opozycji odpowiedział bez zawahania.

Tak, przecież liderem nie jest dziś ani Schetyna, ani Tusk, ani nikt inny. To pokazują sondaże

- powiedział pewny siebie.

Dodał, że chciałby założyć nową partię o nazwie "Polska", która jednoczyłaby wszystkie partie przeciwne rządom Prawa i Sprawiedliwości, by z nim walczyć. Zaprosił nawet do rozmów "Schetynę, Katarzynę Lubnauer, Ryszarda Petru i innych".

Internauci przecierają oczy ze zdumienia...

 

Źródło: se.pl, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl