niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
30 kwietnia 2017

Zarobki Polaków w górę nawet o 30 proc.

Dodano: 15.04.2017 [10:52]
Zarobki Polaków w górę nawet o 30 proc. - niezalezna.pl
foto: jarmoluk/pixabay.com/CC0 Public Domain
„W przyszłym tygodniu zostanie zaprezentowany projekt, który obniży pozapłacowe koszty pracy i podniesie zarobki Polaków o 25-30 proc.” - taką deklarację złożył przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego Adam Abramowicz z PiS.

Polityk podkreślił, że to właśnie rząd Beaty Szydło zadeklarował, iż chce, aby poziom zarobków Polaków szybko zbliżył się do poziomu zarobków w Europie Zachodniej przy jednoczesnym uproszczeniu systemu podatkowego. Poseł Abramowicz wyjaśnił, że w przyszłym tygodniu kierowany przez niego z wraz z Koalicją „Polacy na rzecz sprawiedliwych podatków” zaprezentuje projekt zmian, które wychodzą naprzeciw tym celom.

Abramowicz powiedział, że dziś pozapłacowe koszty pracy są bardzo wysokie, wynoszą ponad 60 proc.

- My proponujemy obniżenie tych kosztów do 25-30 proc. Różnica zostanie w kieszeni pracownika [...], koszty dla pracodawcy pozostaną na takim samym poziomie jak obecnie [...]. To będą podwyżki dość znaczące. Ktoś, kto zarabia dziś na rękę np. 3 tys. zł po zmianach otrzymałby 3 tys. 750 zł. Taki system byłby dużo prostszy niż obecny, bowiem dziś pracodawcy płacą składki z ośmiu różnych tytułów, składają trzy przelewy do ZUS i przelew do urzędu skarbowego. Tu zasada byłaby prosta - firma płaciłaby jeden podatek w wysokości 25 proc. od całego funduszu płac, co wiązałoby się z wykonaniem obowiązków podatkowych za pracowników wobec państwa - poinformował poseł Abramowicz.

Zapowiadane propozycje przewidują, że umowy zlecenia i umowy o dzieło byłyby podobnie opodatkowane. Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego przyznał, że zmiana wiązałaby się z ubytkiem dochodów państwa, dlatego też planowane są regulacje, które zbilansują system.

- Po drugiej stronie równania proponujemy zreformowanie podatku dochodowego. Dziś z CIT budżet otrzymuje ok. 30 mld zł, co jest bardzo niską kwotą patrząc na obroty firm. Są korporacje, które w Polsce nie płacą latami podatku, głównie zagraniczne, ale także krajowe [...]. My proponujemy prosty, powszechny, uczciwy podatek - jeden dla wszystkich [...] Mamy wyliczenia z resortu finansów i z ZUS za 2015 r. Ten system nam się bilansuje przy tych założeniach – powiedział Abramowicz.

Autor: Źródło: ,
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

Jak zobaczę na koncie lub w portfelu to uwierzę, a póki co niewiele interesują mnie różnej maści zapowiedzi w tej kwestii.

Tak zarobki 30% w górę, ceny detaliczne 30% w gorę, oszczędności w bankach 30% w dół, a niech tam głupie ciułacze maja za swoja głupotę, ze nie kupowali złota.

Drodzy Rodacy.

Pozapłacowe koszty pracy to DUŻO WIĘCEJ niż różnica między wynagrodzeniem brutto a netto. Nawiązując do przykładu z 3000 zł na rękę:
3000 zł netto = 4210 zł brutto = 5078 zł łączny koszt pracodawcy

Pracodawca wydaje w powyższym przykładzie 5078 zł w związku z Waszą pracą, z czego:
3000 zł daje Wam
2078 zł daje państwu (PIT i ZUS za Was), czyli dodatkowe ponad 69%.

Z przykładu z podwyżką z 3000 zł do 3750 zł wynika, że Adam Abramowicz naprawdę mówi o obniżeniu tych 69% do 25-30%. Jeżeli proponowana zmiana doszłaby do skutku, miałoby to KOLOSALNE znaczenie dla rynku pracy.

Pamiętajcie, że obecnie pracodawca, aby zrobić dla pracownika podwyżkę o 100 zł netto (na rękę), musi dołożyć jeszcze 69 zł podatków. To go strasznie zniechęca do podwyżek. 25 zł zamiast 69 zł to diametralna różnica. Całkowicie zmienia sytuację.

Potężne koszty pracy są głównym powodem zatrudniania na czarno / stawek minimalnych na umowach / umów śmieciowych. Właśnie owe 69 zł podatków od każdych 100 zł na rękę dla pracownika jest tego powodem.

Byłaby to wspaniała rewolucja (obniżka z 69% do 25 czy 30%).

PS Co do podwyżek: pamiętajmy, że wynagrodzenia wielu osób są zbliżone do płacy minimalnej (2000 zł brutto). Dla nich zabranie przez państwo znacznie mniejszej części tej kwoty niż dotychczas oznacza nieuchronną podwyżkę na rękę (zagwarantowaną poprzez wynagrodzenie minimalne brutto, przekładające się przy niższym podatku na dużo więcej zł na rękę). Trzeba też wziąć pod uwagę, że PiS jak dotąd podchodził chętniej do znacznych podwyżek płacy minimalnej. Składając to w całość, otrzymujemy optymistyczną perspektywę dla mniej zamożnej części społeczeństwa. Dla bardziej zamożnej również. Choćby wracając do Kowalskiego z 3000 zł na rękę. Kiedy będzie miał większe szanse na podwyżkę:
a) Gdy wypłacanie mu 3000 zł kosztuje pracodawcę łącznie 5078 zł i pracodawcy na dalsze podwyżki nie stać
b) Gdy wypłacanie mu 3000 zł kosztuje pracodawcę 3750 zł?

I jak ktoś już wspomniał: bezrobocie maleje, pracodawcy coraz bardziej muszą zabiegać o pracowników, konkurując także z zagranicą (opłacalność emigracji). Np. dla eksporterów ograniczeniem są ceny, w jakich sprzedają towary i usługi za granicą - muszą zmieścić się z kosztami (wynagrodzenia to duża, coraz większa część kosztów) poniżej przychodów. Od tego zależy nasz eksport, to jest nasza konkurencyjność. Gdy Pan Kowalski kosztuje z podatkami 3750 zł zamiast 5078 zł (przy tych samych 3000 zł na rękę), zwiększyła się odległość do "sufitu", prawda? "Rynek pracownika" ma więcej przestrzeni do rozwoju, zgadza się? Jest potencjał do podwyżek. A rynek pracownika działa, wywiera presję na podwyżki... Jeśli sufit daleko, podwyżki są. Jeśli głowa w suficie - firma (przykładowy eksporter) w tarapatach. Przerośnięte koszty pracy są dla Polski niebezpieczne, niekorzystne. Tłamszą pracownika, niszczą konkurencyjność eksporterów.

Wybaczcie, że się tak rozpisałem, ale pozytywne skutki dla Polaków rzeczonych reform, gdyby rzeczywiście zostały wprowadzone, są bardzo daleko idące. Włącznie z dużym wzrostem konkurencyjności polskiego rynku pracy (wzrost płac netto) względem rynków zachodnich, czyli z przybliżeniem w czasie procesu powrotu licznych Rodaków z zagranicy, co będzie miało miejsce, gdy emigracja zarobkowa będzie coraz mniej się opłacała - gdy zniwelujemy różnice w zarobkach (a pamiętajmy, że życie w Polsce jest tańsze niż na Zachodzie oraz o tym, że wielu ludzi tęskni za Ojczyzną i Rodziną). Trzymam kciuki za te zmiany.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę pogodnych, radosnych, spokojnych Świąt Wielkiej Nocy.

Ma wielkie znaczenie, co opodatkowujesz:

Opodatkowując pracę - spowalniasz podwyżki dla pracowników, dusisz gospodarkę, rozwijasz szarą strefę. Zubażasz Naród.

Opodatkowując dochód przedsiębiorców (zwłaszcza mnożąc przepisy) - zachęcasz do kombinacji i wspierasz "wielkich" - z armią prawników i doradców podatkowych. Wspierasz też biurokrację.

Opodatkowując przychód przedsiębiorców (zwłaszcza upraszczając przepisy) - ułatwiasz życie wszystkim przedsiębiorcom, zwłaszcza "małym", których nie stać na doradców podatkowych itp. i którzy muszą samodzielnie zmagać się z zawiłościami systemu zamiast pracować nad rozwojem swoich firm. Wspierasz rozwój przedsiębiorczości, rozwój gospodarczy kraju. O ile podatek nie jest zbyt wysoki...

O tak, ma wielkie znaczenie kogo opodatkowujesz i w jaki (jak bardzo skomplikowany) sposób. Wpływy z podatków dochodowych są kuriozalnie niskie w porównaniu z kosztami urzędniczej kontroli nad tymi skomplikowanymi podatkami, nie mówiąc już o ogromnych kosztach papierologii po stronie firm i zajmowaniu się papierami zamiast konstruktywną pracą. O ile więcej byśmy zrobili, gdyby nie utrudnienia i komplikacje produkowane przez przerośnięty aparat państwowy. O ileż efektywniej byśmy się rozwijali.

Przepraszam za długą dygresję. Mam nadzieję, że komuś się przyda.

Wracając do tematu: Abramowicz zamierza uzyskać kilkukrotnie wyższe wpływy do budżetu z podatku przychodowego niż obecnie z CIT. Taki podatek płacą wszyscy: nie uciekną od niego ani spółki z kapitałem zagranicznym, ani sklepy wielkopowierzchniowe itd.

1,5% może wyglądać myląco, ale to 1,5% od całych 500 zł za sprzedane obuwie zamiast 19% od... 100 zł dochodu w powyższym przykładzie, gdzie pominąłem wszelkie inne koszty, w tym wynagrodzenia dla pracowników - zawyżyłem dochód. W rzeczywistości wiele spółek (zwłaszcza z kapitałem zagranicznym, płacących np. zagranicznej spółce-matce ogromne opłaty licencyjne za korzystanie z korporacyjnego logo, aby wyprowadzić dochód za granicę) "płaci" 19% CIT od... 0 zł dochodu. Czyli okrągłe 0 zł podatku. Podatku przychodowego nie ominą.

Tekst jest za długi, więc nie będę w temat wchodził głębiej. Uczciwi podatnicy mogą się ucieszyć. Być może zapłacą niższy podatek niż obecnie, być może wyższy - zależy, jakie uzyskują stopy zwrotu, tj. jak wysoce dochodową prowadzą działalność. Im bardziej dochodowa działalność, tym korzystniej płacić podatek przychodowy zamiast dochodowego. Z pewnością jednak zapłacą podatek prostszy - zaoszczędzą czas i pieniądze marnowane obecnie na papierologię i biurokrację, oraz nerwy tracone na kopanie się z fiskusem (Co jest kosztem, a co nie? itd. itp.) Najbardziej zmartwią się te przedsiębiorstwa, które obecnie płacenia podatków w Polsce unikają, np. eksportując dochód za granicę i płacąc podatki w ojczyznach bądź w rajach podatkowych.

W skali kraju zaś - zgodnie z cytatem z innego artykułu - Adam Abramowicz upatruje w tym bodźca do inwestycji w zaawansowane technologie - wysokomarżowe, innowacyjne przedsięwzięcia.

Według mnie - dwie pozytywne zmiany upieczone na jednym ogniu:

25% zamiast 69% kosztów pracy = rewolucja na rynku pracy, cudowna zmiana wspierająca podwyżki, a co za tym idzie konsumentów = gospodarkę.

Podatek przychodowy - uproszczenie, ułatwienie, oszczędności i większa sprawiedliwość.

Skutki budżetowe zbilansowali, czyli w praktyce budżet powinien zyskać (zwłaszcza w dłuższej perspektywie), dzięki pobudzeniu gospodarki. Rozwój gospodarczy = wzrost dochodów budżetu państwa.

Oczywiście nie jest to jednostronne. Państwo zbilansuje obniżenie swych dochodów (z horrendalnego obecnie opodatkowania pracy) reformą innych podatków. Abramowicz mówi mianowicie o podatku przychodowym dla firm:

1,5% podatku od przychodu (obrotu) osób prawnych (czyli tych, które obecnie płacą CIT, np. Sp. z o.o. czy S.A.)

średnio 3,6% podatku od przychodu osób fizycznych (przedsiębiorców, którzy obecnie płacą tylko PIT, np. jednoosobowa działalność gospodarcza, wspólnicy spółek komandytowych, jawnych, cywilnych) - zależnie od "kategorii działalności"

Być może oburzyła Was niższa stawka dla osób prawnych. Tu przyda się wyjaśnienie. W tym przypadku funkcjonuje podwójne opodatkowanie. Najpierw spółka płaci CIT od swojego dochodu. Następnie udziałowcy (wspólnicy) w przypadku wypłaty dywidendy płacą od niej PIT w wysokości 19% (czyli dwa razy płaci się podatek od tegoż "zysku").

Po reformie spółka zapłaci 1,5% podatek od przychodu (zamiast obecnego CIT od dochodu) + wspólnicy zapewne nadal będą płacili podatek od dywidendy.

Uproszczony słowniczek dla łatwiejszego zrozumienia:
Pan Kowalski handluje obuwiem.
Kupił buty (kilka par) w hurtowni za 400 zł = koszt.
Sprzedał buty w sklepie za 500 zł = przychód.
Zarobił 100 zł = dochód.
Prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. Płaci podatek liniowy dla przedsiębiorców (liniowy PIT): 19% dochodu, czyli 19 zł. Zostało mu 81 zł.

Państwo Kowalscy założyli spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością.
Nadal handlują obuwiem. Zarobili 100 zł (dochód). Zapłacili CIT: 19% dochodu, czyli 19 zł. Zostało 81 zł. Wypłacili dywidendę, płacąc 19% PIT (od kwoty 81 zł), czyli kolejne 15,39 zł. Po tym podwójnym podatku zostało im 65,61 zł.

Dlatego Sp. z o.o. nie są opłacalną podatkowo formą prowadzenia działalności. W związku z podwójnym opodatkowaniem nie należy porównywać owych 1,5% dla osób prawnych z 3,6% dla osób fizycznych.

Dzięki za rozsądny i pożyteczny komentarz!

Tak a tymczasem kieruje się 50-letnie osoby z zawodem i wykształceniem na staż za 980 zł w normalnym wymiarze godzin gdzie pracownicy zatrudnieni o pracę zarabiają trzy razy więcej. Jak rozumiem chodzi o poprawę statystyki.

Adam Abramowicz chce dobrze, wyjdzie jak zwykle.

Nie piszcie takich bzdur! Na dzień dzisiejszy mamy podwyżki czynszu o 41%.

Ale chyba czynszu to Ci rząd nie podniósł tylko właściciel nieruchomości ewentualnie gmina prawda? No chyba że ty wynajmujesz jakieś rządowe mieszkanie. Krytyka musi być merytoryczna a nie nie mająca związku, ładu i składu. Kiedyś wszystko było winą najpierw Balcerowicza, potem Tuska a teraz PiS-u. Ludzie trochę opamiętania. Niedługo co niektórzy to za osobiste niepowodzenia będą już rządy obarczać takie czy inne!Śmieszne to jest.

No oczywiście, że gmina. Pensję też będzie mi podwyższał właściciel firmy, a nie rząd. Jeśli doczekam. Na razie mamy obietnice, jak za Tuska i realne wzrosty kosztów życia, na osłodę. A na pranie mi mózgu jestem wystarczająco odporny, jak wielu.

No to się cieszę że choć to przyznałeś że gmina a nie rząd. To już coś. Właściciel zgoda będzie podwyższał zgoda , ale rząd może ku temu stwarzać odpowiednie warunki i stara się takowe stwarzać. Mamy nie tylko obietnice ale i realne działania: obniżenie wieku emerytalnego (co to PO podnosiła), 500+ , mieszkanie +, darmowe leki dla emerytów, dzieci w zerówce od lat 6 a nie odbieranie im dzieciństwa, wzrost pensji minimalnej (mało bo mało ale zawsze) etc etc. i to w 1,5 roku rządów. Mało? Mamy najniższe w historii bezrobocie i to mimo miliona Ukraińców, najwyższy wzrost PKB w UE zamiast kłamstw o zielonej wyspie Tuska. I to są twarde dane i GUS i Eurostatu. Niestety gospodarka to taka materia że nic nie dzieje się z dnia nadzień dla przeciętnego Kowalskiego, ale i tak jest nie najgorzej. Jeszcze okazalej to wypada, jeżeli zestawimy to z przekrętami i kłamcami z PO dla których państwo było tylko teoretyczne. Rząd nie jest idealny (nowa akcyza na samochody, czy stawki OC - tak tak to w gestii ubezpieczycieli, ale rząd może to kontrolować, to jest jakieś nieporozumienie) ale nikt idealny nie jest. Natomiast jest o niebo lepiej niż za zawstydzających tłustych szogunów, aferzystów i państwa teoretycznego.

30%,ale komu/,bo na pewno nie robotnikowi,bo ja nadal słyszę-podwyzka?-nie podoba sie to droga wolna-tak od 9 lat

Najpierw trzeba zrozumieć że POLACY ZATRUDNIENI NA UMOWĘ o pracę nie mają DOCHODU a PRZYCHÓD.Powinni więc płacić zryczałtowany podatek PRZYCHODOWY np.3%.Podatek DOCHODOWY mógłby być płacony przez w/w osoby dopiero po odliczeniu KOSZTÓW-opłaty mieszkaniowe,podręczniki zeszyty,ubrania itd.Kwota która pozostaje po odliczeniu w/w kosztów jest dopiero DOCHODEM.Jesteśmy normalnie OKRADANI JAK NIEWOLNICY a specjalista MODZELEWSKI mądrzy się od dłuższego czasu.Czy choc raz ten FACHOWIEC zwrócił na to uwagę.

Kilka lat temu (umowa zlecenie) wyszarpałem podwyżkę i pewnie to już koniec podwyżek aż do emerytury (za kilka lat) oczywiście jak będzie praca. Żadnych urlopów i wczasów "pod gruszą".

A może by się tak inwestorom przyjrzeć dlaczego wybierają takie oferty wykonawcze, gdzie gołym okiem widać totalną niemożność zbilansowania przedsięwzięcia jeżeli np. nie zatrudni się pracowników na czarno. Wykonawca, chcąc działać zgodnie z prawem, nie zarobi ani złotówki na robociźnie, a tylko na ewentualnych dostawach urządzeń, o ile ma takie możliwości. Wystarczy, że na dowolną budowę wpada inspektor, to połowę pracowników wymiata. Wszystko.

Powiem krotko: brednie. Albo inaczej pobozne zyczenia. Aby w ogole cokolwiek zmienic w sytuacji pracownika, najpierw nalezy poradzic sobie z imigrantami: Ukraincami, Rumunami i jeszcze pewnie innymi, ktorzy po prostu wypieraja Polakow z rynku pracy. Polacy zmuszeni ta sytuacja jada z kolei na zachod i tam szukaja pracy. Nie wiem kogo ta ustawa bedzie dotyczyc, ale jak sadze, na tej ustawie najbardziej skorzystaja...urzednicy. A jakze, urzednicy. ktorch i tak juz od groma za duzo, plenia sie jak nie przymierzajac szczury, pozytku z nich nie ma zadnego. Co PiS z tym zamierza zrobic: przerosty zatrudnienia w administracji. Ale pewnie nic aby nie narazic sie elektoratowi. Taka jest ta nasza polska wladza: w nieustannym szantazu notowaniami poparcia. Tak jakby faktycznie byl sens bic sie o ten polski kociol, ktory coraz bardziej przypomina Titanica: bawiono sie do konca, nawet kiedy statek juz tonal.

Szanowny redaktorze wstydzący się swojego nazwiska i podpisany jako "rz" - obniżenie kosztów pozapłacowych o x% nie oznacza możliwości podniesienia zarobków o ten sam x% - żeby tak było pozapłacowe koszty pracy musiałyby stanowić 100% zarobków. Przy zarobkach brutto 2000zł koszty pozapłacowe po stronie pracownika to jakieś 100zł, więc w kieszeni pracownika może pozostać ok. 25-30zł, co stanowi 1,25% do 1,5% płacy podstawowej brutto i o tyle właśnie mogą wzrosnąć zarobki. Księgowi do liczydeł, kopacze do łopat, tuski do bud, a debile do szkół.

Sęk w tym, że mowa była o 3000 zł NETTO i sądzę iż w takim wariancie powinno się przytaczać wyliczenia dla porównania. Druga sprawa nikt nie mówi o podniesieniu zarobków o x % tylko o tym że zmniejszy się o x% obciążenie płacone na rzecz podatków w zamian za przeniesienie tej części w płacę netto

Teraz to już przesadziliscie! Gdzie do kur.... nędzy są te podwyżki?! Chyba żyje w innym kraju! Dajcie możliwość bym mógł założyć własną działalność gospodarczą i płacił podatki jak mam zysk a przysięgam, że będę je płacił! Zauważam, że pracodawcy przeżywają maksymalnie koszty pracy na pracowników a zalew Ukraińców powoduje obniżenie pensji! Nie idźcie ta drogą, niezależna.pl! Bo źle skończycie!

Przy tak ograniczonej możliwości rozumienia tego co jest napisane serdecznie odradzam zakładanie własnej działalności, bo popłyniesz na niej.

Czytanie ze zrozumieniem się kłania proszę Pana!

Trzymam kciuki by to się powiodło i weszło szybko w życie. Pozapłacowe koszty płacy to jest patologia ciągnąca się u nas od wielu lat. W pale się nie mieści by pracownik dajmy na to miał w umowie 2500 brutto a dostawał na rękę 1600-1700. To jest złodziejstwo. A tak właśnie jest obecnie. Tego nie ma nigdzie w Europie. Mam nadzieję że tym razem na gadaniu się nie skończy (pamiętam jak PO nawet ,ustami chyba jeszcze Rokity to obiecywała swego czasu). Oby się szybko udało. I jeżeli zostanie to w kieszeni pracownika to efekt będzie jeszcze lepszy niż 500+. A i wiele do budżetu wróci i tak z powrotem, bo nikt tych pieniędzy w piecu nie spali przecież tylko wyda je na rynku. Brawo. To jedna z ważniejszych rzeczy dławiąca naszą gospodarkę. Już widzę krytykę i jazgot opozycji totalnej, pierdoły, że to załamie budżet, że to gruszki na wierzbie etc. etc. Nie ma się czemu dziwić. To bowiem, po 500+, byłoby gwoździem do trumny dla opozycji.

I sie w tym miejscu obudzilem!

Co za bzdury:-) Jak obniżą koszty pracy to tylko więcej zarobi pracodawca. Jak PiS zamierza zmusić naszych lumpen-kapitalistów do podniesienia pracownikom pensji ? :-)

A jak zmuszono do przestrzegania minimum za godzinę? Kwestia zapisu ustawowego i tyle.

Przeczytaj tekst jeszcze raz i postaraj się zrozumieć.
Mowa jest o kosztach pracy a więc o różnicy brutto do netto.

Chyba tak, że w przedsiębiorstwach państwowych wzrosną płace a to wymusi wzrost u prywatnych. Tak kiedyś zrobiono we Francji.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl