Zarobki Polaków w górę nawet o 30 proc.

jarmoluk/pixabay.com/CC0 Public Domain

„W przyszłym tygodniu zostanie zaprezentowany projekt, który obniży pozapłacowe koszty pracy i podniesie zarobki Polaków o 25-30 proc.” - taką deklarację złożył przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego Adam Abramowicz z PiS.

Polityk podkreślił, że to właśnie rząd Beaty Szydło zadeklarował, iż chce, aby poziom zarobków Polaków szybko zbliżył się do poziomu zarobków w Europie Zachodniej przy jednoczesnym uproszczeniu systemu podatkowego. Poseł Abramowicz wyjaśnił, że w przyszłym tygodniu kierowany przez niego z wraz z Koalicją „Polacy na rzecz sprawiedliwych podatków” zaprezentuje projekt zmian, które wychodzą naprzeciw tym celom.

Abramowicz powiedział, że dziś pozapłacowe koszty pracy są bardzo wysokie, wynoszą ponad 60 proc.

- My proponujemy obniżenie tych kosztów do 25-30 proc. Różnica zostanie w kieszeni pracownika [...], koszty dla pracodawcy pozostaną na takim samym poziomie jak obecnie [...]. To będą podwyżki dość znaczące. Ktoś, kto zarabia dziś na rękę np. 3 tys. zł po zmianach otrzymałby 3 tys. 750 zł. Taki system byłby dużo prostszy niż obecny, bowiem dziś pracodawcy płacą składki z ośmiu różnych tytułów, składają trzy przelewy do ZUS i przelew do urzędu skarbowego. Tu zasada byłaby prosta - firma płaciłaby jeden podatek w wysokości 25 proc. od całego funduszu płac, co wiązałoby się z wykonaniem obowiązków podatkowych za pracowników wobec państwa - poinformował poseł Abramowicz.

Zapowiadane propozycje przewidują, że umowy zlecenia i umowy o dzieło byłyby podobnie opodatkowane. Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego przyznał, że zmiana wiązałaby się z ubytkiem dochodów państwa, dlatego też planowane są regulacje, które zbilansują system.

- Po drugiej stronie równania proponujemy zreformowanie podatku dochodowego. Dziś z CIT budżet otrzymuje ok. 30 mld zł, co jest bardzo niską kwotą patrząc na obroty firm. Są korporacje, które w Polsce nie płacą latami podatku, głównie zagraniczne, ale także krajowe [...]. My proponujemy prosty, powszechny, uczciwy podatek - jeden dla wszystkich [...] Mamy wyliczenia z resortu finansów i z ZUS za 2015 r. Ten system nam się bilansuje przy tych założeniach – powiedział Abramowicz.

Źródło: niezalezna.pl,PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Sąd: kot sołtysa ma prawo chodzić…

Sejmik śląski dla Matki Bożej

Legia szykuje się na bitwę

Policja angażuje obywateli. Zgłoszą…

W poniedziałek całkowite zaćmienie…

Gretkowska znów odlatuje. Wściekły atak feministki na Polaków i Donalda Trumpa

/ youtube.com/print screen

Słynąca z antyrządowych poglądów pisarka i feministka Manuela Gretkowska udzieliła portalowi Onet.pl wywiadu, w którym wyraża swoje zatrwożenie kondycją współczesnej ludzkości: "Nasza cywilizacja jedzie na tym, że cały tydzień harujemy, a w weekend chlamy, albo bierzemy jakieś debilne używki rozwalające mózg" – lamentowała Gretkowska. Jak zwykle dostało się również obecnej władzy: "(...) u nas efekt Kaczyńskiego daje trąd. I od tego trądu odpadają nam po kolei ręce, nogi, głowa, wszystkie instytucje podtrzymujące demokrację". Natomiast Donalda Trumpa nazwała "psychopatą"...

Manuela Gretkowska co jakiś czas zabiera głos w sprawach politycznych i społecznych. To ona swego czasu zachęcała Polki do aborcyjnych coming-outów i przyklaskiwała pamiętnemu wyznaniu Natalii Przybysz, która usunęła ciążę ze względu na niedostateczne jej zdaniem warunki mieszkaniowe. 

Pisarka i feministka słynie również z krytyki obozu rządzącego. Nie odmówiła sobie również tego przy okazji wywiadu dla Onetu, w którym promuje najnowszą książkę. Bohaterka powieści, Natasza, emigruje z Polski do USA. Zapytana przez dziennikarkę Gretkowska o to, "która z rzeczywistości napawa ją większą grozą", odpowiada:

Na czele obu państw stoją ludzie katastrofa. Nie ma jednak porównania między początkującą demokracją polską i ponad 200-letnią amerykańską. U nich Trump jest trądzikiem, u nas efekt Kaczyńskiego daje trąd. I od tego trądu odpadają nam po kolei ręce, nogi, głowa, wszystkie instytucje podtrzymujące demokrację

posłużyła się obrazowym porównaniem Gretkowska.

Pisarka w swoich politycznych dywagacjach posunęła się nawet do nazwania prezydenta USA "psychopatą":

Psycholodzy mówią o naszej epoce narcystyczna. Donald Trump osiągnął szczyty egotripu, jest ewidentnie psychopatycznym narcyzem.

Zdradziła także czytelnikom portalu "tajemnicę", dzięki której Donald Trump wygrał wybory prezydenckie:

Trump mając do dyspozycji brak prawdy, powielający pseudoprawdy internet, brak skrupułów, bo jest psychopatą, i kupę kasy był skazany na wygraną.

Gretkowska wylała również wiadro pomyj na współczesne społeczeństwo:

Uważam, że demokracja jest najdoskonalszym systemem, ale to, do czego doszliśmy, to cywilizacja zalkoholizowanych ścierwojadów. Czy rzeczywiście jest czegoś żałować?

pyta retorycznie pisarka.

Jak zwykle, najbardziej dostało się Polakom:

Teraz, kiedy otaczają nas demokratyczne kraje Europy, my się chcemy z tego wypisać. Przepraszam, ale to jest kretynizm. Uważam, że to jest syndrom postalkoholowy – niewyciąganie wniosków z rzeczywistości, nadaktywne działanie, zapominanie tego, co się stało. Mamy alkohol we krwi. Szlachta i chłopi chlali na umór. Ciągnie się za nami ta zmora pokoleniami, a my nazywamy ją "tradycją"

Dalej jest jeszcze "ciekawiej".

Nasza cywilizacja jedzie na tym, że cały tydzień harujemy, a w weekend chlamy, albo bierzemy jakieś debilne używki rozwalające mózg. W międzyczasie pożeramy mięso, którego hodowla zatruwa planetę. Jakiś bulimiczno-sadystyczny odwet – skoro ja jestem zajechany tyraniem i kredytami, niech inne istoty mają jeszcze gorzej. Rzeźnicze Auschwitz. Nasza cywilizacja nie jest dla mnie czymś, co powinno trwać. Nie w tej formie

oznajmiła Gretkowska.

CZYTAJ WIĘCEJ: Bełkot Gretkowskiej o Kaczyńskim: "zastał Polskę zrujnowaną, zostawił zekshumowaną"

Źródło: niezalezna.pl, onet.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Mężczyzna wtargnął do siedziby…

Polacy coraz chętniej płacą smartfonem

Amerykański żołnierz zginął w…

Rosjanie przemycali imigrantów

Będzie zmiana limitu płatności…

Sąd: kot sołtysa ma prawo chodzić swobodnie

/ TeamK \ pixabay.com

Sąd w Bartoszycach uniewinnił dziś sołtysa Dzikowa Iławeckiego Stanisława Barana, którego policja chciała ukarać za niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu kota. Według sądu, nie doszło do wykroczenia, bo biegający po wsi kot nikomu nie zagrażał.

Sprawa 9-letniego kota Felka, który „biegał luzem” po wiejskiej drodze, trafiła do sądu bo właściciel zwierzęcia odmówił przyjęcia mandatu od policji. Policjanci skierowali więc wniosek o ukaranie go z art. 77 kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym „kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 zł albo karze nagany”.

Po trwającym od połowy lipca procesie Sąd Rejonowy w Bartoszycach uniewinnił obwinionego Stanisława Barana (zgadza się na ujawnienie nazwiska) od zarzucanego mu czynu i obciążył kosztami postępowania Skarb Państwa. Wyrok nie jest prawomocny.

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Magdalena Wierzejska przyznała, że kot faktycznie biegał luzem poza posesją sołtysa. Jednak - jak mówiła - zwierzę nie stwarzało choćby potencjalnego zagrożenia dla mieszkańców wsi i ich mienia. Dlatego - w ocenie sądu - nie można uznać zachowania właściciela za szkodliwe społecznie i „karygodne”, a tym samym nie spełniało ono przesłanek popełnienia wykroczenia.

Według sądu, obwiniony sołtys nie naruszył „zwykłych” (czyli powszechnie stosowanych przy trzymaniu określonego gatunku zwierzęcia) środków ostrożności, ponieważ w warunkach wiejskich jest „ogólnie przyjęte, że koty chodzą poza terenem nieruchomości ich właścicieli”.

Sołtys Baran powiedział po czwartkowej rozprawie dziennikarzom, że jest zadowolony z wyroku. Dodał, że jego zdaniem ta sprawa w ogóle nie powinna trafić na wokandę. Wyraził nadzieję, że jego kot poczuje się teraz „wolniejszy” i będzie już mógł swobodnie sobie chodzić. Żartował, że po powrocie do domu przeprowadzi z nim na ten temat „męską rozmowę”.

Podczas procesu okazało się, że tłem sprawy kota jest wieloletni konflikt sąsiedzki. W marcu tego roku sołtys trzykrotnie w ciągu kilku dni telefonował na policję, prosząc o przysłanie patrolu z powodu psa sąsiadki, który biegał po wsi bez nadzoru. Przy ostatniej z tych interwencji poinformował, że pies gonił po wiejskiej drodze za jego kotem.

Funkcjonariusze uznali wówczas, że skoro oba zwierzęta były luzem, to należy w ten sam sposób potraktować ich właścicieli. Kobieta została ukarana mandatem. Sołtysa wezwano na komisariat i również zaproponowano mandat, ale go nie przyjął. Ze względu na postawę stron konfliktu nie udało się doprowadzić do porozumienia między nimi. Dlatego funkcjonariusze postanowili sprawę obu zwierząt i ich właścicieli poddać pod ocenę sądu.
 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Dronem przemycono paczkę do więzienia

Wyłączą Big Bena na cztery lata?

Ponad sto ofiar powodzi i lawin błotnych

Francuzi niezadowoleni z nowego prezydenta

Tomasz Sakiewicz w Puławach. Sala za mała -…

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl