Ocenzurowana wystawa w Parlamencie Europejskim

Kontakt z autorem

Maciej Marosz

Dziennikarz \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

Napis "Cenzura-Censorship" towarzyszył przewodniczącemu Jerzemu Buzkowi podczas otwarcia w Parlamencie Europejskim w Brukseli wystawy "Prawda i Pamięć" poświęconej katastrofie smoleńskiej.

Transparent z napisem trzymała stojąca obok przewodniczącego Buzka dziennikarka Anita Gargas. To na znak sprzeciwu wobec ocenzurowania treści wystawy zorganizowanej przez europdeputowanych PiS. Na jej otwarcie przybyło około 250 osób – w tym wielu parlamentarzystów i dziennikarzy.



Aby pobrać wszystkie zdjęcia z ocenzurowanej przez PE wystawy Truth and Memory Smoleńsk Crash kliknij TUTAJ:


Jako pierwszy przemawiał Jerzy Buzek, który przypomniał, że w PE uczczono ofiary katastrofy. Dodał, że podpisy pod zdjęciami są zbędne, bo te przemawiają same za siebie. Przeciwną opinię wygłosił przemawiający później wicemarszałek Sejmu Marek Kuchciński, który wyraził oburzenie z powodu nakazu zaklejenia przez władze Parlamentu w Brukseli podpisów na eksponowanych zdjęciach. Ryszard Czarnecki, który również przemawiał podczas otwarcia wystawy, ostro skrytykował władze PE cenzurujące wystawiane treści. Podkreślił, że parlament jako ostoja demokracji powinien być wzorem w takich sytuacjach, dlatego nie należy pozwalać na działania, które łamią wolność słowa.

Głos zabrała też szefowa "Niezależnej Gazety Polskiej - Nowego Państwa" – Katarzyna Gójska-Hejke. Zwróciła uwagę na to, że nie tylko zaklejono opisy do zdjęć, ale usunięto również jedną z tablic. - Wbrew temu, co mówił profesor Buzek, podpisy nie są artystyczną ekspresją, ale dokumentami z faktami, które bez podpisów stają się ułomne. Przykro mi, że Parlament Europejski który powinien stać na straży wolności słowa i wolności wypowiedzi, dopuścił się tak brutalnej cenzury – mówiła Hejke.Podkreśliła, że nigdy nie będzie zgody na taką cenzurę. Odniosła się też do tytułu wystawy – "Prawda i Pamięć". – W tym sensie "prawda" nabiera nowego znaczenia w kontekście cenzury – dodała.

fot. Andrzej Hrechorowicz

O zaklejeniu podpisów pod zdjęciami zdecydował przewodniczący Jerzy Buzek po zasięgnięciu opinii kolegium kwestorów Parlamentu Europejskiego. Tuż przed otwarciem wystawy funkcjonariusze ochrony zabrali też jedną z tablic, która zawierała tekst wstępny wystawy. Do tej pory nie poinformowano organizatorów wystawy, gdzie znajduje się usunięta tablica. Według rozmówców Niezależnej.pl z PE, wystawa ma niebywałą ochronę. Funkcjonariusze ochrony czuwają nad tym, by z tablic nie zniknęły taśmy zasłaniające tekst podpisów zdjęć.

fot. Andrzej Hrechorowicz

Zapytaliśmy eurodeputowanych z kolegium kwestorów, dlaczego w PE doszło do ocenzurowania treści. Luksemburska europoseł Astrid Lulling z Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) jest jednym z pięciu kwestorów PE. – To nie były rzeczowe informacje, lecz sformułowania sugerujące oceny – stwierdziła w rozmowie z Niezależną.pl kwestor Lulling. – Mogłyby wywołać one problemy dyplomatyczne. Wskazywały, że Rosjanie nie powinni mieć możliwości prowadzenia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej – stwierdziła luksemburska eurodeputowana. Na nasze pytanie, czy kwestorami kierowała obawa o to, jak wystawa będzie odebrana w Rosji, stwierdziła, że to byłaby prymitywna ocena ich reakcji.

Kliknij i pobierz zdjęcia z ocenzurowanej wystawy: Kliknij i pobierz

Zaznaczyła, że kolegium kwestorów zajęło się sprawą na prośbę przewodniczącego PE Jerzego Buzka. – Przewodniczący poprosił nas o ustosunkowanie się do treści, które mają być zaprezentowane na wystawie. Dodała, że to gremium jedynie wyraziło swój pogląd na sprawę , a decyzja, czy pozostawić podpisy, czy nakazać je usunąć – była w rękach Jerzego Buzka.

– Gdy organizujemy wystawę, musimy uważać, by nie było później problemów. Nie powinny być pokazywane treści, przeciwko którym mogą mieć coś ich odbiorcy – stwierdziła Lulling. Komentarze do części zdjęć są według niej problematyczne. Zaproponowała, by w ogóle tych zdjęć nie dopuścić do prezentacji.

fot. Andrzej Hrechorowicz

Zdecydowaliśmy jednak, że usuniemy komentarze do zdjęć, wtedy nie będzie żadnych problemów – mówiła Lulling.– Uważam, że te komentarze były komiczne. A zdjęcia, powiedziałabym, choć to może nie najwłaściwsze sformułowanie – niekoniecznie apetyczne – komentowała. – Nie wiem, czy ta wystawa jest dla upamiętnienia katastrofy, bo wtedy trzeba unikać politycznych komentarzy, ale może być ona polityczną prowokacją – zakończyła eurodeputowana.

Z kolei europoseł Lidia Geringer de Oedenberg (SLD) , również członek kolegium kwestorów, stwierdziła, że dokumentacja wystawy dotarła do PE zbyt późno. Przyznała, że pozostali kwestorzy nie są Polakami i nie rozumieją kontekstu politycznego katastrofy smoleńskiej. Ona sama była za pozostawieniem podpisów pod zdjęciami, ale reszta składu kolegium zadecydowała inaczej. Nie pomogło odwołanie, które złożył prof. Ryszard Legutko (PiS).

Kliknij i pobierz zdjęcia z ocenzurowanej wystawy: Kliknij i Pobierz

– Wystawie towarzyszy niepotrzebne zamieszanie. Mieliśmy obchodzić tę rocznicę dostojnie i w ciszy, takie było zamierzenie, a w tej chwili jest to najgłośniejsza wystawa. Nie stosując się do przepisów, wywołuje się absolutnie niepotrzebne zamieszanie – mówiła de Oedenberg.

Portal Niezależna.pl próbował uzyskać opinię w sprawie decyzji Jerzego Buzka opartej na opinii kwestorów, jednak do tej pory od jego rzecznika nie dotarła żadna odpowiedź.

Jak zaznaczyła Anita Gargas, przewodniczący Buzek uznał jako zniewagę dla siebie, że zwraca się uwagę na cenzurę w PE. – Mogę zapytać, czy znieważeniem nie było to, że w ogóle taka cenzura w europarlamencie zaistniała. Znieważeniem dla pamięci ofiar i dla tych, którzy domagają się prawdy o okolicznościach katastrfoy smoleńskiej – podkreśliła Gargas.


Poniżej przedstawiamy, co ocenzurował Parlament Europejski:

fot. Andrzej Hrechorowicz

fot. Andrzej Hrechorowicz

fot. Andrzej Hrechorowicz

fot. Andrzej Hrechorowicz

fot. Andrzej Hrechorowicz

fot. Andrzej Hrechorowicz

fot. Andrzej Hrechorowicz




Poniżej prezentujemy miniatury zdjęć z ocenzurowanej wystawy (po kliknięciu w miniatury można obejrzeć pełną galerię zdjęć z wystawy):

Kliknij i przejdź do GALERII   
   
   
   
   
   
   
   
   



Kolegium kwestorów Parlamentu Europejskiego ocenzurowało podpisy pod zdjęciami wystawy Truth and Memory Smoleńsk Crash mówiącej o katastrofie smoleńskiej, której otwarcie odbyło się dzisiaj o godzinie 16. Nie zgodzili się, aby jakiekolwiek podpisy były pod zdjęciami.


Kolegium kwestorów składa się z pięciu posłów i odpowiada za sprawy administracyjne na terenie Parlamentu Europejskiego. Decyzję o zasłonięciu podpisów pod zdjęciami podjęli jednogłośnie. Co ciekawe, członkiem kolegium jest polska eurodeputowana Lidia Geringer de Oedenberg (Sojusz Lewicy Demokratycznej). Jak czytamy w piśmie powiadamiającym o decyzji kwestorów (publikujemy je poniżej), podpisy pod zdjęciami ocenzurowano, żeby... nie odwracać uwagi widzów od fotografii.

Częścią wystawy są trzy zdjęcia pokazujące rosyjskiego żołnierza wybijającego szyby we wraku samolotu prezydenckiego. I podpisy pod nimi wywołaly skandaliczną reakcję kolegium kwestorów. 



Zakazany podpis:
"Rosjanie niszczyli wrak samolotu, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. Na zdjęciach widać funkcjonariusza, który łomem wybija szyby i pokazuje gest radości do swoich kolegów. Takie działania są dramatycznie sprzeczne z zasadami badania wypadków lotniczych przyjętymi w UE"


Organizatorem i sponsorem  wystawy jest Fundacja Niezależne Media oraz tygodnik „Gazeta Polska”. Niezależna.pl jako pierwsza publikuje oświadczenie autorów wystawy w związku z cenzurą:

W Parlamencie Europejskim doszło dziś do bezprecedensowego wydarzenia. Władze PE na czele z przewodniczącym Jerzym Buzkiem ocenzurowały podpisy informacyjne będące integralną częścią wystawy fotograficznej "Prawda i pamięć. Katastrofa smoleńska" zorganizowanej w rocznicę tragicznej śmierci Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i 95 osobistości polskiego życia publicznego. Z informacji, które otrzymaliśmy wynika, że władze PE po raz pierwszy zastosowały tego typu represje wobec autorskiej wystawy fotograficznej, na której prezentacje same udzieliła zgody. Stanowczo protestujemy przeciwko takim represyjnym działaniom. Uznajemy je za zamach na wolność słowa i swobodę artystycznej wypowiedzi przez instytucję, która powinna przyświecać szacunek dla wartości demokratycznych.

Autorzy wystawy
Anita Gargas
Katarzyna Gójska-Hejke
Andrzej Hrechorowicz


Na wystawie można będzie zobaczyć kilkadziesiąt zdjęć, które obrazują ogrom tragedii z 10 kwietnia. Znajdą się fotografie wraku wykonane tuż po katastrofie, jak i kilka miesięcy później. Autorzy zdjęć towarzyszyli Polakom przez cały rok żałoby. Dzięki temu ponownie będzie można zobaczyć choćby Marsze Pamięci.

- Na wystawie znajdą się także dotychczas niepublikowane zdjęcia, które Anicie Gargas udało się zrobić podczas pobytu w Rosji – mówi Niezależnej.pl Katarzyna Gójska-Hejke, zastępca redaktora naczelnego „Gazety Polskiej”, pomysłodawczyni i autorka scenariusza wystawy, w której trakcie będzie prezentowany video clip autorstwa fotografa i grafika Mariusza Trolińskiego.

Na wystawie pokazane będą zdjęcia Macieja Chojnowskiego, osobistego fotografa śp. Lecha Kaczyńskiego, Rafała Dzięciołowskiego, Andrzeja Hrechorowicza, Anity Gargas, Krzysztofa Lacha, Bruno Marii Neumanna, Macieja Osieckiego i wspomnianego już Mariusza Trolińskiego.

„Ta wystawa jest hołdem oddanym wspaniałym Polakom, którzy stracili życie, lecąc na uroczystości mające upamiętnić 70. rocznicę ludobójstwa dokonanego przez Rosję Sowiecką na obywatelach RP w 1940 roku, których masowe mogiły znajdują się w Katyniu koło Smoleńska” – napisali autorzy wystawy. – „Jest również głosem domagającym się rzetelnego międzynarodowego śledztwa w sprawie przyczyn tej katastrofy lotniczej. Jest podzielanym przez setki tysięcy Polaków sprzeciwem wobec oddania wszystkich najważniejszych dowodów w ręce rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości, negatywnie ocenianego przez organizacje międzynarodowe zajmujące się sprawiedliwością i prawami człowieka.”

Ekspozycja będzie się znajdowała na parterze głównego gmachu Parlamentu Europejskiego.



Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

„Gazeta Polska”: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

/ Wikipedia

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

„To już zmierza w kierunku dyktatury. Jestem Niemcem. W latach 30. XX wieku doświadczyliśmy tego. Uważam, że nie wolno dopuścić, aby powtórzyło się to gdziekolwiek na świecie, a na pewno nie w takiej wspólnocie wartości, jaką jest Unia Europejska” – powiedział o wolności słowa w Polsce Frank Überall, szef niemieckiego stowarzyszenia dziennikarzy.

Wywiad dla „Deutsche Welle” jest ważny, bo nikt wcześniej nie pokazał aż tak otwarcie, czarno na białym, jak Niemcy za pomocą wulgarnych kłamstw prowadzą swoją szowinistyczną politykę.

Z wywiadu jasno wynika, że nie chodzi tylko o kłamliwe wyzwiska, ale też o to, by spowodowały one naciski polityczne i ekonomiczne, utrudniające Polsce prowadzenie niepodległościowej polityki.

Na czym polega wyjątkowość wywiadu Franka Überalla na tle innych antypolskich wystąpień? Na tym, że jest on mniej mądry od niemieckich polityków i pewne rzeczy powiedział wprost. Tak że każdy leming może przeczytać: w Polsce nie ma „wymiany krytycznych poglądów”. Żeby w to uwierzyć, leming musiałby potwierdzić, że w Polsce nie ma TVN, Polsatu, Onetu czy Wirtualnej Polski. W rzeczywistości media antyrządowe nadal mają przewagę praktycznie w każdym sektorze medialnego rynku, z wyjątkiem mediów społecznościowych, a więc tworzonych oddolnie.

Po co więc to kłamstwo? A może raczej do kogo jest ono skierowane, skoro każdy Polak, choćby po cichu, potwierdzi, że powyższe wypowiedzi są nieprawdziwe, bo na rynku mediów nie zmieniło się nic istotnego, poza zmianą w mediach publicznych, która dokonywała się już u nas, cyklicznie, wiele razy.

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” ‒ to jeden z najpopularniejszych cytatów z Goebbelsa. Ale nie był on pojedynczym bon-motem, tylko częścią konkretnego, także antypolskiego planu.

Gdy po podbiciu przez Niemców Polski we wrześniu 1939 r. wielu niemieckich oficerów nie ukrywało podziwu dla waleczności polski żołnierzy (jak wspomina Andrzej Bobkowski w „Szkicach piórkiem”, podobne opinie słyszało się na każdym kroku), Goebbels ganił takie wypowiedzi surowo:

„Zajmuję raz jeszcze stanowisko, aby nie heroizować narodu polskiego i pozbyć się sentymentalnego do niego stosunku. (…) Historia tego narodu musi dobiec kresu”.

Odwiedzając Belweder, Goebbels jasno wskazał, jakie jest zagrożenie dla niemieckiej polityki, do którego powtórzenia nie można już nigdy dopuścić:

„Wizyta w Belwederze. Tutaj polski marszałek żył i pracował. Oto łoże, na którym umarł. Tutaj człowiek może się nauczyć, jakich błędów należy unikać – nie można dopuścić, aby polska inteligencja miała szanse rozwoju”.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl