O planach rządu Beaty Szydło mówił minister Henryk Kowalczyk na konferencji zorganizowanej przez Centrum Analityczne Polityka Insight.
– powiedział. Oznacza to, że nie będziemy już rozliczać podatku PIT, zniknął składki na ZUS i NFZ. Zamiast tego każdy Polak zapłaci jednolita daninę – podaje money.pl.Zapadła już polityczna decyzja, będzie jednolity podatek. Jest taka wola polityczna, jest zielone światło Komitetu Rozwoju. Zapadła już decyzja: tak, będziemy to robić. Mam nadzieję, że za dwa lata nikt nie będzie już pamiętał, co to jest PIT
Minister dodał, że powołano zespół roboczy przy Komitecie Rozwoju. W jego skład wchodzą ministrowie resortów związanych z gospodarką.
Dokładne założenia projektu powstaną w wakacje, lub wczesną jesienią. Prace legislacyjne mają zakończyć się do końca roku. Dopiero wtedy będzie wiadome, jak wysokie obciążenia będziemy płacić.
– powiedział Henryk Kowalczyk. Zmiany mają być neutralne dla budżetu.Na razie nie będziemy podawać żadnych stawek. Trzeba je dobrze skalibrować, a będzie to możliwe dopiero na końcowym etapie
Rząd planuje rok na wprowadzenie zmian, wdrożenie nowego systemu, który dotknie urzędy skarbowe i Narodowy Fundusz Zdrowia. Sam ZUS będzie potrzebował dziewięć miesięcy na zmiany.
– podawał minister.Są elementy, które komplikują system. W tej chwili mamy ulgi dla studentów, dla rozpoczynających pracę, mamy obniżone składki dla firm przez pierwsze dwa lata ich działalności, różne oskładkowanie umów śmieciowych. Narosło nam dużo skomplikowanych mechanizmów i obecnie odprowadzamy około dziesięciu różnych składek. Takie uproszczenie jest zatem potrzebne
W tej chwili osoba zarabiająca płacę minimalną jest obciążona bardziej niż zarabiający powyżej średniej.
– pisze money.pl.„Polityka Insight wyliczyła, że w przypadku pensji minimalnej z 2015 roku - 1750 zł brutto miesięcznie, tzw. klin podatkowy wynosi 39 proc. Klin to różnica pomiędzy całkowitym kosztem zatrudnienia pracownika, a tym, co ten pracownik otrzymuje na rękę. W przypadku prezesa spółki skarbu państwa, który zarabia średnio 23 650 zł brutto, klin wynosi tyle samo – 39 proc. Ale już kiedy ów prezes zmieniłby formę zatrudnienia z umowy o pracę na umowę zlecenie, klin skurczyłby się do 28 proc. W przypadku pensji minimalnej klin wręcz wzrósłby do 40 proc.”
W przypadku prowadzenia własnej firmy, która odprowadza podatek liniowy różnica jest jeszcze większa. W przypadku pensji minimalnej klin rośnie aż do 61 proc., a w kwestii umownego prezesa – spada do 22 proc.
– zaznacza minister.
To jest niezdrowe. Jak ktoś więcej zarabia, powinien płacić wyższe podatki, a przynajmniej nie niższe. Chcemy to zrobić za jednym zamachem: uprościć system i zlikwidować degresywne stawki podatkowe
Jakie korzyści może osiągnąć rząd po wprowadzeniu zakładanych zmian? Rewolucja ma przyczynić się do zwiększenia zatrudnienia, likwidacji umów śmieciowych.
– przyznaje Kowalczyk.Nie chcemy ściągać więcej pieniędzy, ale nastąpi przeniesienie obciążeń z grup słabo zarabiających w stronę bogatych
Przy okazji reformy nie zniknie KRUS, za to rolnicy mają być częściowo włączeni do nowego systemu.
– powiedział polityk.Problem rolników jest specyficzny, bo płacą stawki ryczałtowe. Dopóki nie zaczną liczyć dochodów, nie ma mowy o zmianach. Obecny system nie zachęca do rozwijania pozarolniczej działalności