Policja w redakcji „Faktów i Mitów”. Redaktor naczelny pisma zatrzymany przez CBŚP

policja.pl

rz

Kontakt z autorem

Do redakcji tygodnika „Fakty i Mity” wkroczyła policja. Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji dokonali przeszukania redakcji oraz zabezpieczenia dokumentów. Okazuje się również, że zatrzymany został redaktor naczelny gazety Roman Kotliński.

Jak podaje portal Wirtualnemedia.pl, funckjonariusze CBŚP do redakcji pisma weszli wczoraj w godzinach przedpołudniowych. Na razie wiadomo jedynie, że przeszukanie i zatrzymanie odbywało się na zlecenie Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi.

Na razie nie wiadomo, czy zatrzymanemu Romanowi Kotlińskiemu postawiono jakieś zarzuty. Wiadomo natomiast, że czterech pracowników redakcji zostało przesłuchanych. Do sprawy nie odniosła się jeszcze prokuratura, ani Centralne Biuro Śledcze Policji. Jednocześnie w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl wydawca „Faktów i mitów” przekonuje, że w sprawie tygodnika nie toczy się żadne śledztwo, a prokuratura nie wzywała wcześniej redakcji do wydania dokumentów i dysków.

Roman Kotliński to były duchowny katolicki, były poseł Ruchu Palikota  (później „Twojego Ruchu).

- Funkcjonariusze CBŚP dokonali zatrzymania Romana Kotlińskiego – redaktora naczelnego i wydawcy „Faktów i Mitów”. Przez 11 godzin agenci CBŚP zabierali również i wynosili z naszego budynku kopie dysków redakcyjnych i księgowych oraz m.in. część dokumentów księgowych w wersji papierowej. Przesłuchano także czterech pracowników redakcji. Po sześciu godzinach akcji agent CBŚP przetrząsnął też biurka dziennikarzy, już po ich wyjściu z redakcji. Redakcja objęła tajemnicą dziennikarską większość materiałów wyniesionych z naszego budynku (w tym wszystkie elektroniczne) – czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie tygodnika.

Źródło: niezalezna.pl,wirtualnemedia.pl,faktyimity.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Władze USA ostrzegają. Podróż do Arabii…

Władze USA ostrzegają. Podróż do Arabii…

Prezydent Ukrainy zwołał gabinet…

Prezydent Ukrainy zwołał gabinet…

Polski arcybiskup obejmie wysokie stanowisko…

Polski arcybiskup obejmie wysokie stanowisko…

Udawali policjantów. Wyłudzili ponad 200…

Udawali policjantów. Wyłudzili ponad 200…

„Państwo Islamskie zostało pokonane…

„Państwo Islamskie zostało pokonane…

Sasin o rozmowie z Komorowskim tuż po katastrofie smoleńskiej: Pierwsze pytanie i słyszę z uśmiechem: „No co tam słychać?”

/ fragment plakatu arch. GPC

Gościem programu Doroty Kani „Koniec Systemu” był poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin. Mówi on wprost o całej operacji wymierzonej przeciwko prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu oraz generałowi Andrzejowi Błasikowi. Ujawnia również, w jakich okolicznościach spotkał się z Bronisławem Komorowskim. „Mój pierwszy kontakt z Komorowskim? Odniosłem wrażenie źle skrywanej radości i zadowolenia ” - wspomina Jacek Sasin.

Według posła Sasina dziś już nie da się ukryć, że ws. katastrofy smoleńskiej prowadzona była operacja, która miała na celu zdyskredytować tych, którzy 10 kwietnia zginęli pod Smoleńskiem.

- Ode mnie był sprzeciw wobec raportu MAK. Było widać, że dzieje się jakaś operacja. Tam nie było przypadków. W niektórych polskich mediach zaczęły się pojawiać nagle jakieś niesprawdzone materiały, które miały podbudowywać tezę MAK-u. Z tego zrobiono sensację, pojawiały się cały czas jakieś stenogramy. Ktoś, jakiś ośrodek sterował tą operacją, aby nas wszystkich przekonać, że za tą katastrofę odpowiadają Ci wszyscy którzy przebywali w samolocie, na czele z Prezydentem. To jest do dzisiaj spotykane. Jeśliby spojrzeć na oficjalne dokumenty Millera - najpierw był zamysł by obciążyć Prezydenta, potem się cofnięto i na ofiarę nagonki wybrano gen. Błasika – mówi Jacek Sasin.

Jednocześnie polityk zwraca uwagę, że Donald Tusk musiał o wszystkim wiedzieć, ponieważ w poszczególne działania zamieszani byli politycy z jego najbliższego otoczenia.

- Nie mam wątpliwości, że o wszystkim wiedział Donald Tusk. Jerzy Miller był ministrem spraw wewnętrznych w jego rządzie. To nie mogło się dziać bez przyzwolenia Tuska. Urlop Tuska w tym czasie to by taki unik przed byciem w centrum uwagi, kiedy poszedł pierwszy przekaz rosyjski. Tusk włączył się dopiero później, kiedy komisja Millera zaczęła działać. Myślę, że Tusk był inicjatorem tego jak działała komisja Millera – mówił w rozmowie z Dorotą Kanią poseł Sasin.

Na antenie Telewizji Republika poseł Jacek Sasin wspomina także pierwsze chwile po katastrofie smoleńskiej.

- Wtedy nie miałem zupełnie wiedzy jak ta katastrofa nastąpiła. Wiedziałem tylko tyle, że samolot się rozbił. Dowiedziałem się w Katyniu, ze doszło do jakiegoś wypadku. O skali tragedii zdałem sobie sprawę gdy dotarłem na miejsce katastrofy. Posiadałem tylko te informacje, które były oficjalne. Pierwsze wątpliwości pojawiły się u mnie, kiedy dowiedziałem się z jak niskiej wysokości spadł samolot. Byłem na  miejscu i widziałem skalę zdarzenia. Teren był bagnisty. Nie było leja, nie było zagłębienia. Nie było śladu poważnego zniszczenia gruntu. Mało prawdopodobne wydało mi się, że samolot zahaczył o drzewa i spadł – powiedział Jacek Sasin.

Zwraca również uwagę na zachowanie Bronisława Komorowskiego.

- Mój pierwszy kontakt z Komorowskim? Odniosłem wrażenie źle skrywanej radości i zadowolenia. To mną wstrząsnęło. Taka rubaszność. Rozmawiał o katastrofie smoleńskiej jak o zwykłym zdarzeniu. Pierwsze pytanie i słyszę z uśmiechem: »No co tam słychać?«. To budziło mój niesmak – powiedział poseł Jacek Sasin w programie „Koniec systemu”.

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl