MON wie, kto zniszczył meldunki związane z katastrofą smoleńską

Serge Serebro/Vitebsk Popular News/p.wikipedia.org

  

– Ministerstwo Obrony Narodowej ma wiedzę o tym, kto odpowiada za zniszczenie ponad czterystu kart informacji i meldunków, jakie zostały dostarczone 10 kwietnia 2010 roku do sztabu generalnego Wojska Polskiego – powiedział na antenie Telewizji Republika Bartłomiej Misiewicz, rzecznik MON. Dodał, że pierwsze posiedzenie nowej podkomisji smoleńskiej odbędzie się 7 marca.

 Prace zakończą się raportem, który mam nadzieję, ostatecznie wyjaśni przyczyny tej tragedii – dodał Bartłomiej Misiewicz.

Dziś szef MON Antoni Macierewicz podpisał rozporządzenie określające organizację i zakres działania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Zapowiedział też, że specjalna podkomisja zajmie się badaniem na nowo przyczyn tragedii smoleńskiej, począwszy od wątków związanych remontem samolotu, po przebieg zadań „mających na celu uniemożliwienie dojścia do prawdy” (czytaj tekst Mocne słowa szefa MON: Ukryto fakty i informacje. Przyczyny tragedii smoleńskiej będą badane na nowo).

Rzecznik MON poinformował dziś wieczorem w TV Republika, że udało się odnaleźć materiał, który obrazuje cały przebieg lotu tupolewa.

Przez ostatnie lata wmawiano nam, że on nie istnieje. Podobnie było z godziną katastrofy. (...) Na każdym kroku mieliśmy do czynienia z ludźmi, którzy nie chcieli wyjaśnić tej tragedii

– powiedział Bartłomiej Misiewicz.

Według niego, „zniszczono ponad czterysta kart informacji i meldunków, jakie zostały dostarczone 10 kwietnia do sztabu generalnego Wojska Polskiego”.

Bartłomiej Misiewicz dodał, że resort zna nazwisko osoby odpowiedzialnej za zniszczenie tych materiałów, ale jest ono objęte tajemnicą. Dodał, że ważne informacje dotyczące katastrofy smoleńskiej znajdą się w końcowym audycie, nad którym pracuje obecnie nowe kierownictwo MON.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,telewizjarepublika.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Olsztyn: Małkowski kontra "Wyborcza"

/ AndreasGa

  

Sąd oddalił wniosek w trybie wyborczym, jaki skierował przeciwko dziennikarzom lokalnej "Gazety Wyborczej" ubiegający się o fotel prezydenta Olsztyna Czesław Jerzy Małkowski. Pozew dotyczył tekstu "Olsztyna gwałt nie razi".

W tekście "Olsztyna gwałt nie razi" lokalni dziennikarze "Gazety Wyborczej" nakreślili sylwetkę startującego w wyborach na prezydenta Olsztyna Czesława Jerzego Małkowskiego, który przed sądem odpowiada za gwałt na urzędniczce.

Prowadzący sprawę olsztyński sąd rejonowy kończy właśnie przesłuchania świadków i - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem - wyrok może zapaść jeszcze w październiku. Decyzja sądu - niezależnie od tego, czy uzna on winę Małkowskiego, czy nie - będzie nieprawomocna.

W swoim tekście "Wyborcza" przypomniała, że Małkowski był ostatnim szefem cenzury w Olsztynie, że będąc prezydentem "Małkowski realizował (...) swój siermiężny, ale konsekwentny PR: bywał na koncertach, spotkaniach kombatantów czy wernisażach wystaw, rozdawał na nich kwiaty. Rozmawiał z mieszkańcami podczas spacerów po mieście, podawał im rękę, zapraszał do ratusza".

Ważnym elementem tekstu było omówienie tzw. seksafery, która wybuchła w 2008 r., gdy Małkowski był prezydentem Olsztyna. "Rzeczpospolita" napisała wówczas, że Małkowski zgwałcił ciężarną urzędniczkę. Proces w tej sprawie trwa do dziś, wyrok pierwszej instancji uznający go za winnego został uchylony.

W tekście "Wyborczej" Małkowskiego oburzył fragment:

"Mimo, że zapewniał o swojej niewinności, we wrześniu 2015 r. sąd skazał go na pięć lat pozbawienia wolności, uznając go za winnego zgwałcenia urzędniczki w zaawansowanej ciąży i usiłowania gwałtu. Rok później wyrok został jednak uchylony i trwa właśnie kolejny proces, w którym wszystko badane jest od nowa. Wciąż aktualne są zarzuty dotyczące gwałtu oraz seksualnego wykorzystania zależności służbowej. Wcześniej przedawniły się te dotyczące molestowania. Być może w tym roku poznamy wyrok".

Jak poinformowało biuro prasowe olsztyńskiego Sądu Okręgowego, "wnioskodawca podniósł, że część informacji zawartych w powyższym artykule prasowym nie polega na prawdzie, dlatego wniósł m.in. o zakazanie ich rozpowszechniania i sprostowanie, a także nakazanie uczestnikom wpłaty na rzecz organizacji pożytku publicznego kwoty 5 tys. zł celem zadośćuczynienia".

Sąd w Olsztynie oddalił wniosek Małkowskiego, uznając, że "w analizowanym artykule Gazety Wyborczej wskazano na fakty, które nie rozmijają się z rzeczywistością".

Postanowienie sądu w tej sprawie nie jest prawomocne.

Poza Małkowskim w wyborach na prezydenta Olsztyna startują: Beata Bublewicz (Koalicja Obywatelska), Michał Wypij, kandydat Zjednoczonej Prawicy; miejski radny Krzysztof Kacprzycki (SLD); poseł Andrzej Maciejewski (Kukiz'15); Monika Falej (Komitet Wyborczy Wyborców "Wspólny Olsztyn"), a także obecny prezydent Piotr Grzymowicz (własny komitet, popierany przez PSL). 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl